Digitalizacja, przetwarzanie danych i wsparcie lekarza, współpraca zespołu operacyjnego w czasie wykonywania zabiegu, wdrożenie najnowszych technologii do ekosystemu szpitalnego w czasie wykonywania zabiegu – to najważniejsze kierunki rozwoju robotów Versius, nad którymi pracuje między innymi Centrum Kompetencji Chirurgii Robotycznej prowadzone przez Innovaris we współpracy z CMR Surgical. Centrum mieści się w Zabrzu przy European HealthTech Innovation Center – Politechnika Śląska. Systemy pracują w 10 polskich szpitalach, a nowy dystrybutor – firma Innovaris planuje w najbliższych miesiącach kolejne instalacje. Wysoki poziom ucyfrowienia sprawia, że Versius można uznać za system chirurgiczny najmocniej nastawiony na przyszłość, technologie cyfrowe i sztuczną inteligencję – mówi Marcin Bruszewski, prezes zarządu Innovaris, która jest częścią Anmar Group.
– W ubiegłym roku zmienił się model dystrybucji robotów Versius w Polsce.
Marcin Bruszewski – Dynamiczny rozwój międzynarodowy skłonił CMR Surgical do optymalizacji struktury sprzedaży. W rezultacie, wzorem pozostałych krajów, obsługa polskiego rynku w zakresie dystrybucji i serwisu systemów robotycznych została powierzona lokalnemu dystrybutorowi. W wyniku rozmów Innovaris zawarł umowę dystrybucyjną. Anmar to jeden z największych w Polsce dystrybutorów sprzętu medycznego z siedzibą w Tychach. Do działań w sektorze robotyki i technologii przyszłości została utworzona spółka zależna Innovaris. Obecnie w ofercie mamy robota Versius Plus, ale myślimy o tym, aby w przyszłości poszerzać swoje portfolio, zwłaszcza w sektorze robotów i systemów opartych o AI. Ten rynek rozwija się niesamowicie szybko i już dziś widać, że za kilka lat będzie wyglądał inaczej niż teraz.
– Czym jeszcze zajmuje się Anmar?
– Anmar ma w swojej ofercie 17 z 20 największych marek sprzętu medycznego, trzydzieści tysięcy produktów w aktywnej ofercie – wyrobów i sprzętu medycznego. Współpracujemy m.in. z takimi markami jak Siemens, Philips, jesteśmy wyłącznym dystrybutorem firmy Getinge na Polskę, naszymi partnerami są też Johnson & Johnson, Ecolab, Dupont, Cardinal Health, Stryker czy Medtronic. Sprzęt medyczny to tylko początek – Anmar integruje jakość. Anmar zajmuje się też realizacją kompleksowych projektów, takich jak przebudowy czy całościowe wyposażenie sal operacyjnych oraz kompleksowe wyposażenie oddziałów szpitalnych.
– Od kiedy Innovaris zajmuje się dystrybucją i serwisem robotów Versius i jak wygląda obecność tych robotów na polskim rynku?
– Działania operacyjne zaczęliśmy od kwietnia 2025 roku. Obecnie w polskich szpitalach pracuje 11 systemów w 10 szpitalach, Śląskie Centrum Urologii UROVITA w Chorzowie wykorzystuje dwa roboty. Niedawno Innovaris zawarł pierwszą transakcję sprzedaży robota Versius Plus. System został zakupiony przez szpital w Puławach. Ta placówka wcześniej dzierżawiła naszego robota i na podstawie zebranego doświadczenia zdecydowała się go zakupić. Pracujemy nad następnymi kontraktami, startujemy w przetargach. Jestem przekonany, że w tym roku będą kolejne nowe instalacje.
– Czym Versius odróżnia się od innych robotów dostępnych na rynku?
– Uważam, że nasz system jest najbardziej zdigitalizowany. Największą uwagę przykładamy do danych, ich monitorowania i analizowania. Dzięki temu możemy śledzić na przykład utylizację narzędzi, statystyki wykonanych zabiegów, analizować wydajność dzięki danym telemetrycznym czy też rejestrować sygnały techniczne i w razie potrzeby reagować. Ten mocny nacisk na technologię widoczny jest także w naszym kraju. Wraz z EHTIC przy Politechnice Śląskiej powstało Centrum Kompetencji Robotycznej, gdzie naukowcy realizują między innymi projekty badawcze oraz pracują nad rozwojem technologii robotycznej i optymalizacją procedur medycznych. To unikatowy ośrodek na tle Europy. Ponadto wysoki poziom ucyfrowienia sprawia, że Versius można uznać za system najmocniej nastawiony na przyszłość, w kontekście spodziewanych kierunków rozwoju w zakresie technologii cyfrowych czy sztucznej inteligencji. Warto także wspomnieć, że w jednym z katowickich szpitali prowadzone były badania kliniczne potrzebne do uzyskania rejestracji FDA i tym samym zgody do wejścia systemu na rynek amerykański. Obecnie w Polsce prowadzimy kilka kolejnych projektów badawczych.
– No tak, FDA w połowie grudnia dopuściło system Versius Plus na rynek amerykański, więc tam dopiero zaczynacie. Jak wygląda aktualnie obecność na rynkach światowych?
– Rozwój jest tak szybki, że liczby zmieniają się z tygodnia na tydzień. Ostatnie komunikowane dane to ponad 250 instalacji i ponad 40 tysięcy operacji wykonanych w szpitalach w Europie, Azji, Australii, Afryce czy Ameryce Łacińskiej. Pod względem obecności rynkowej oraz liczby wykonywanych procedur zajmujemy drugie miejsce na świecie. Od samego początku najważniejszym rynkiem jest kraj rodzimy producenta, czyli Wielka Brytania, a potem Polska, Włochy, Indie, Brazylia i kilka innych krajów. W ostatnim okresie na przykład w Czechach pojawiły się cztery nowe instalacje. Możemy to śledzić na bieżąco, ponieważ w Polsce znajduje się centrum szkoleniowe CMR na Europę Środkowo-Wschodnią i przyjeżdżają do nas lekarze z kolejnych nowych placówek, które zaczynają pracować na systemie Versius Plus. W ostatnim roku przeszkoliliśmy liczne zespoły z Polski i Europy.
– Które obszary kliniczne najszybciej się rozwijają?
– Obserwujemy, że nasze systemy są coraz częściej wykorzystywane nie tylko do standardowych dla robotów zabiegów prostaty czy jelita grubego, ale również do skomplikowanych, rozległych zabiegów chirurgicznych, w tym rekonstrukcyjnych. Dobrym przykładem jest wykonany w ostatnich dniach zabieg w UCK SUM w Katowicach, w trakcie którego przeprowadzony został trudny, unikatowy zabieg resekcji trzustki. W rozległych zabiegach zaletą robota Versius jest możliwość ustawienia trokarów o rozmiarze 5 mm w sposób w zasadzie identyczny jak przy zabiegach laparoskopowych. Tego typu rozwiązanie, w przeciwieństwie do robotów kolumnowych, wpływa bardzo korzystnie na łatwość adaptacji naszego robota oraz ma liczne korzyści dla pacjenta związane z niską traumatyzacją tkanek, jak i brakiem konieczności ustawiania pacjenta w bardzo stromej pozycji. Niedawno otrzymaliśmy europejski certyfikat CE pozwalający na wykonywanie zabiegów w pediatrii – jako drudzy, po liderze rynku. To może być dla lekarzy i szpitali znacząca zmiana, ponieważ nasze narzędzia są mniejsze, pasujące do trokarów 5 mm, a ich kompaktowość pozwala operować po wprowadzeniu na głębokość zaledwie 2 centymetrów. Nasze ramiona mają rozstaw inny niż liniowy, co także jest ważne przy bardzo małych pacjentach. Pomagają też inne rozwiązania, które weszły do użycia w systemie Versius Plus.
– Co oznacza Versius Plus?
– Versius Plus to druga generacja robota. System ma całkowicie zmieniony software oraz znaczące zmiany w hardware, poprawiające wizualizację oraz dodające topowe technologie, takie jak fluorescencja ICG czy możliwość obsługi narzędzi z zaawansowaną energią. Zmiana sprawia ogromną różnicę w pracy operatora; jej wprowadzenie, dzięki optymalizacji działania systemu, spowodowało też, że wymienne narzędzia mają dłuższą żywotność, a to przekłada się na obniżenie kosztów zabiegów. Lekarze pracujący na Versius Plus potwierdzają ogromny postęp w jakości pracy.
– Czyli kierunkiem jest dalsza digitalizacja robota?
– CMR Surgical jest jedną z dwóch firm na świecie rozwijających roboty chirurgiczne, które nawiązały współpracę z NVIDIA w projekcie rozwoju robotyki medycznej. Dzięki temu w systemie Versius Plus testujemy na przykład zastosowanie nowego procesora IGX Thor, którego moce obliczeniowe wielokrotnie przewyższają wszystkie stosowane dotychczas. Celem jest dostarczanie na bieżąco, w trakcie trwania operacji, informacji dla operatorów o przebiegu zabiegu, ocenie wykonywanych działań, rozwiązywaniu trudności, opcjach do wyboru, błyskawicznej ocenie histopatologicznej i wnioskach z obserwowania pola operacyjnego – tak, aby lekarz miał to wszystko w zasięgu ręki, na bieżąco, bez potrzeby zatrzymywania ruchów i bez zawahania. Ogromna ilość informacji i podpowiedzi musi mieć oparcie w przetwarzaniu danych, sztucznej inteligencji i bieżącej diagnostyce. Moim zdaniem samo doskonalenie narzędzi, toru wizyjnego, ramion robota czy jego funkcjonalności to wyścig, który zbliża się do końca. Zapewne wszystkie roboty staną się wkrótce pod tym względem zbliżone do ideału. Dlatego o wiele ważniejszym obszarem rozwoju jest cyfryzacja i przetwarzanie danych. Coraz większe znaczenie będzie miała szybkość wsparcia informacją. Z niemal doskonałej maszyny wydobędziemy jeszcze więcej możliwości.
– Jak Pan ocenia efektywność wykorzystywania robotów w polskich szpitalach?
– Powszechnie przyjmuje się próg opłacalności na poziomie 200–300 zabiegów wykonywanych za pomocą jednego robota w ciągu roku. Myślę, że co najmniej jedna trzecia polskich szpitali tego progu nie osiąga. Pierwszą barierą są koszty, ze szczególnym naciskiem na koszt materiałów zużywalnych, głównie narzędzi. Nadal są one relatywnie wysokie – brakuje konkurencyjności różnych systemów, której podstawą byłaby efektywność kosztowa. Drugą barierą jest zarządzanie zmianą w szpitalach. Sam zakup robota chirurgicznego to jedynie początek zmian, które muszą być wprowadzone, aby chirurgia robotowa miała sens od strony klinicznej i ekonomicznej. Ośmiogodzinny dzień pracy bloku operacyjnego, nadal powszechny w wielu szpitalach, sprawia, że nie są one w stanie wykorzystać możliwości, jakie daje robotyka. Na szczęście są już szpitale, w których robot pracuje 12 godzin, są też placówki operujące w weekendy.
Praca sali operacyjnej wymaga odpowiedniej organizacji, tak aby minimalizować przerwy pomiędzy zabiegami. W tym kontekście ważny jest choćby czas dokowania i przygotowania robota do operacji. Z systemem Versius można to robić najszybciej. Jeśli dyrektorowi szpitala naprawdę zależy na tym, aby robot zarabiał na siebie i zwiększał przepustowość bloku operacyjnego – nasz robot od samego początku temu sprzyja. Dzieje się tak ze względu na jego mobilność, prostotę, szybkie przygotowanie do zabiegu oraz krótkie przerwy międzyoperacyjne. Nieraz zdarzają się dni, gdy jeden zespół operacyjny jest w stanie wykonać sześć zabiegów. Oczywiście zawsze będą też szpitale nastawione na wykonywanie maksimum jednego zabiegu dziennie, dla których kwestie efektywności i czasu odgrywają drugorzędną rolę.
Dzięki dotacjom, w tym ostatnio grantom w ramach KPO, szpitale mają większe możliwości zakupu i nie zawsze muszą w takim samym stopniu koncentrować się na efektywności finansowej inwestycji. Z jednej strony finansowanie zewnętrzne wspiera rozwój nowych technologii, z drugiej ważne jest uwzględnianie pełnych kosztów związanych z wdrożeniem nowej technologii. W praktyce podejście do tego bywa zróżnicowane.
Struktura finansowania sprawia, że część szpitali nie pokrywa kosztów zakupu robotów wyłącznie z własnych budżetów. Programy takie jak KPO umożliwiają stosunkowo szybkie pozyskanie środków na inwestycje. Poza placówkami prywatnymi rzadziej prowadzi się kompleksową, długoterminową analizę kosztów, która często jest uzupełniana już po dokonaniu zakupu, równolegle z organizacją pracy i wdrażaniem procedur. Zdarza się również, że priorytetem jest sprawne przeprowadzenie procesu zakupowego i rozliczenie grantu. Jednocześnie funkcjonują przykłady bardzo udanych wdrożeń, przynoszących korzyści zarówno pacjentom, jak i płatnikom i one mogą stanowić wartościowy punkt odniesienia dla kolejnych inwestycji.
– Jaka jest strategia rynkowa Innovaris, czyli plany dystrybucji systemów Versius Plus na najbliższy okres?
– Nasza oferta jest pod względem technologii przyszłości, ekonomii i możliwości wdrożenia najbardziej konkurencyjna. Będziemy ją proponować wszystkim placówkom, dla których liczy się efektywność wykorzystania robota, poprawa pracy w zespole, rozwój kadr, czyli finalnie poprawa statusu finansowego szpitala. Natomiast jeśli chodzi o obszary zabiegowe, to na pewno w najbliższym czasie chcemy się skupiać na chirurgii ogólnej, torakochirurgii, oddziałach pediatrycznych, oczywiście nie zapominając o tak istotnych specjalizacjach jak urologia i ginekologia. Rynek zmienił się na tyle, że coraz więcej szpitali myśli o instalacji drugiego lub kolejnego systemu. Niektórzy poszukują opcji innej niż dotychczasowy rynkowy monopolista – bardziej ekonomicznej, elastycznej w użytkowaniu, nastawionej na przyszłość. Jest też grupa szpitali, które nastawiają się świadomie na dywersyfikację – chcą pracować na systemach kilku producentów, ponieważ ważna jest dla nich edukacja, kształcenie kadr oraz świadome dostosowanie rozwiązania do konkretnych pacjentów. Tak deklarują choćby duże placówki kliniczne. Dla współpracy zespołu i edukacji dużo lepsza jest przecież konsola otwarta, czyli taka, jaką ma Versius Plus. Daje to ogromne możliwości kształcenia kadr w miejscu pracy systemu.
– Czy rynek podzieli się na szpitale posiadające roboty kolumnowe i modułowe?
– Myślę, że na rynku będą zarówno systemy kolumnowe, jak i modułowe – dobierane według preferencji i potrzeb operatorów. Jeśli większy szpital stać na posiadanie kilku robotów, to zapewne w swoich salach operacyjnych będzie miał wdrożone oba rozwiązania.
(rozmawiał Krzysztof Jakubiak)








































































