Kraje Unii Europejskiej, w tym również Polska, coraz bardziej uzależniają się od substancji czynnych z Azji, głównie z Chin i Indii – wynika z raportu SGH zaprezentowanego na Forum Ekonomicznym w Karpaczu „Łańcuchy dostaw leków i substancji czynnych do Polski. Czy stanowią zagrożenie dla bezpieczeństwa zdrowotnego?”.
Autorzy raportu analizują globalne i krajowe łańcuchy dostaw leków, ze szczególnym uwzględnieniem leków na choroby kardiologiczne. Z analiz wynika, że Polska, podobnie jak cała Unia Europejska, w coraz większym stopniu uzależnia się od dostaw substancji czynnych z Azji, głównie z Chin i Indii – „Tam powstaje obecnie większość światowej produkcji API, przy czym dla wielu substancji czynnych na całym świecie istnieje jedynie kilku producentów, a w części przypadków – tylko jeden. W połączeniu z długim czasem transportu z Azji oraz rosnącym w ostatnim czasie ryzykiem zakłóceń geopolitycznych rodzi to realne zagrożenie dla ciągłości leczenia pacjentów”.
“Obecny kształt globalnych łańcuchów dostaw leków i substancji czynnych, w których dominują producenci z Azji, sprawia, że polski system ochrony zdrowia staje się szczególnie wrażliwy na zakłócenia transportowe i napięcia geopolityczne. Wystarczy kilkudniowy przestój w dostawach, by ryzyko braków leków krytycznych dla pacjentów istotnie wzrosło” – podkreślił dr Łukasz Marzantowicz, współautor raportu. Badacze SGH wskazali działania wzmacniające odporność łańcuchów dostaw. To m.in. dywersyfikacja źródeł substancji czynnych, przez rozwój produkcji w Polsce i w Europie, jak również budowa strategicznych rezerw leków. Jak podkreślono, obecne decyzje przełożą się na bezpieczeństwo zdrowotne polskich pacjentów w nadchodzących latach.
Naukowcy z SGH zaprezentowali też przekrojowy raport z analizą sytuacji społeczno-gospodarczej w krajach Europy Środkowo-Wschodniej, uwzględniając też systemy ochrony zdrowia poszczególnych państw. Z raportu wynika, że Polska znajduje się w grupie państw o najniższej efektywności systemu ochrony zdrowia w naszym regionie Europy, co ma odzwierciedlenie w niskich nakładach na zdrowie (5,3 proc. PKB), niskiej oczekiwanej długości życia (65,5 lat) oraz wysokiej śmiertelności (395,2 zgonów na 100 tys.).
Piotr Pietrucha z firmy farmaceutycznej Sandoz Polska podkreślił, że dla bezpieczeństwa zdrowotnego ważne jest, by możliwie duża produkcja leków odbywała się w kraju i w Europie, a nie tylko poza nią. Zwrócił też uwagę, że obecnie brakuje systemu, który gromadziłby informacje o tym, ile i jakie zapasy leków ma dany szpital – “Potrzebny jest centralny system, taki, jaki funkcjonuje w przypadku aptek”. Krzysztof Kępiński z firmy farmaceutycznej GSK, zwrócił uwagę, że dla bezpieczeństwa lekowego kluczowa jest również współpraca międzynarodowa – “Nie ma takiego kraju na terenie Europy, który byłby sam w stanie zapewnić bezpieczeństwo zdrowotne pod kątem bezpieczeństwa dla mieszkańców. Może potrafią to trzy największe supermocarstwa na świecie, ale w Europie jesteśmy skazani na to, żeby ze sobą współpracować. Niezakłócony dostęp do łańcuchów dostaw to podstawa naszej odpowiedzi na sytuację kryzysową”. Zwrócił uwagę, że pod Poznaniem jest centrum logistyczno-dystrybucyjne leków i szczepionek GSK, z którego preparaty trafiają do 13 krajów Unii Europejskiej, m.in. do Niemiec, Danii i Finlandii – “To ponad 520 tys. dostaw rocznie, ponad 60 milionów leków, ponad 13 milionów dawek szczepionek. Bardzo istotne, żeby niezależnie od sytuacji kryzysowej, te wszystkie łańcuchy dostaw były utrzymane”.




































































