Według danych GUS liczba ludności Polski spadła o 159 tys. rok do roku. Pogłębiający się kryzys demograficzny wymusza reformę ochrony zdrowia. Postępujący kryzys demograficzny wymusza głębokie zmiany w organizacji całego systemu ochrony zdrowia. Zdaniem Jerzego Gryglewicza puste oddziały pediatryczne i ginekologiczne należy już teraz przekształcać w zakłady opieki długoterminowej.
Jerzy Gryglewicz z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego w Warszawie powiedział w rozmowie z PAP, że kluczowe aspekty zmian demograficznych i potrzeb pacjentów są bardzo dobrze zidentyfikowane w mapach potrzeb zdrowotnych opracowanych przez Ministerstwo Zdrowia – „Przede wszystkim, spadnie liczba ludności i zmieni się jej struktura – najwięcej będzie przede wszystkim osób w wieku przedprodukcyjnym, czyli generalnie dzieci i młodzieży. W bardzo istotny sposób wzrośnie liczba osób w wieku poprodukcyjnym, czyli emerytów wyżej 65. roku życia. Jednocześnie będziemy dłużej żyć, a liczba urodzeń z roku na rok będzie malała”.
Te trendy są wyzwaniem dla ochrony zdrowia, bo wiele chorób przewlekłych pojawia się z wiekiem, jak np. cukrzyca, choroby układu krążenia, schorzenia układu nerwowego czy narządów ruchu – „U osób starszych często pojawia się wielochorobowość, czyli kilka jednostek chorobowych jednocześnie. W sposób naturalny przybędzie pacjentów onkologicznych – szacuje się, że nawet o 40 proc. do 2060 roku w przypadku nowotworu płuca”. W mapach potrzeb zdrowotnych MZ wskazuje się przede wszystkim konieczność przemodelowania naszego systemu ochrony zdrowia i zmniejszenie zapotrzebowania na świadczenia zdrowotne dzieci i młodzieży, co wynika z tej niższej liczby urodzeń, jednocześnie zwiększenie możliwości leczenia osób starszych, przede wszystkim poprzez tworzenie zakładów opieki długoterminowej. „Mamy za dużo łóżek szpitalnych – przykładami są oddziały ginekologiczne i pediatryczne. Już od czasów ministra Religi, ministrowie bez względu na opcję polityczną, wskazywali na konieczność przekształcenia części szpitali w zakładach opieki leczniczej. Zamiast pustych oddziałów potrzebujemy zakładów opieki długoterminowej” – mówi Jerzy Gryglewicz.
Obecna struktura właścicielska, która jest bardzo rozproszona, powoduje, że samorządy głównie powiatowe nie chcą ograniczać funkcjonowanie swoich szpitali, pomimo że te placówki są często bardzo zadłużone – „Na niektórych oddziałach położniczych mamy zaledwie 150 porodów rocznie. To samo dotyczy oddziałów zabiegowych, są takie oddziały chirurgiczne, gdzie co drugi dzień przeprowadza się zabieg operacyjny i to też jest zupełnie nieracjonalne. Równocześnie mamy ogromne niedobory kadry medycznej i w takich właśnie oddziałach szpitalnych są lekarze, którzy cały czas są gotowości, realizują niewiele procedur medycznych”. Istotnym parametrem sugerowanym przez Ministerstwo Zdrowia dla oddziałów położniczych było 400 porodów rocznie – „To wskaźnik, który się przewija w debacie publicznej, że wszystkie oddziały położnicze, które mają poniżej 400 porodów, powinny być zamknięte. Takie decyzje są obarczone kosztami politycznymi i w małych szpitalach zamknięcie tych oddziałów zawsze wywołuje lokalne protesty”.
Zapytany o zmiany proponowane przez resort zdrowia (m.in. konsolidację szpitali czy wprowadzenie limitu wynagrodzeń lekarzy), Jerzy Gryglewicz wskazuje, że zmniejszenie liczby oddziałów szpitalnych w poszczególnych placówkach może zwiększyć dostępność kadr na rynku pracy – „Zamknięcie oddziału – np. ginekologiczno-położniczego czy pediatrycznego – zmusi zwolnionych lekarzy do podjęcia pracy w innych szpitalach, w których braki kadrowe są najbardziej odczuwalne. Zwiększenie podaży lekarzy przełoży się również na racjonalizację stawianych przez nich wymagań finansowych. Wysoki poziom obecnych zarobków w ochronie zdrowia wynika przede wszystkim z konieczności rywalizacji dyrektorów szpitali o deficytowych dotąd specjalistów”. Zwraca też uwagę, że w Polsce nie stworzono spójnego modelu geriatrycznego. Zamiast tworzyć osobne oddziały, optymalnym rozwiązaniem mogłoby być wprowadzenie obowiązku zatrudniania geriatry w roli konsultanta szpitalnego.
„Osoby w podeszłym wieku inaczej reagują na leczenie i mają odmienne potrzeby, a zbyt agresywna terapia bywa dla nich bardziej szkodliwa niż pomocna. Geriatra pełni tu rolę swoistego adwokata pacjenta – skupia się na najważniejszych elementach leczenia oraz na zachowaniu jak najlepszej sprawności i jakości życia seniora, a nie na spektakularnych sukcesach w leczeniu jednej konkretnej jednostki chorobowej” – wyjaśni Jerzy Gryglewicz. Jak przypomniał, alternatywną koncepcją opieki były proponowane kilka lat temu Centra Zdrowia 75+, czyli powiatowe, dzienne domy opieki, zapewniające seniorom wsparcie medyczne i pielęgniarskie w ciągu dnia. Teraz koncepcja MZ zakłada zmniejszenie liczby oddziałów szpitalnych poprzez narzucenie restrykcyjnych wymogów dotyczących np. minimalnej liczby wykonywanych zabiegów. Choć rozwiązanie to pozwala uniknąć sporów politycznych, budzi spory niepokój w środowisku medycznym. „Bez głębokiej reformy nie uda się rozwiązać systemowych problemów: niedofinansowania, braku kadr, wysokich kosztów płacowych czy płacenia placówkom za samo istnienie, a nie za wykonaną pracę” – podsumowuje Jerzy Gryglewicz. (PAP)






































































