Liczba zakażeń wirusem HIV w Polsce wzrasta, podobnie jak w innych krajach. Konieczne jest poszerzenie dostępu do testów wykrywający zakażenie wirusem HIV. Eksperci rekomendują wdrożenie profilaktyki przedekspozycyjnej wśród osób narażonych na zakażenie.
Wraz z postępem medycyny, wzrost zakażeń wirusem HIV został opanowany a sam problem został w świadomości społecznej zmarginalizowany. Tymczasem liczba zakażeń zaczęła wzrastać w krajach (w tym w Polsce), w których utrzymywała się na niskim poziomie. Parlamentarny zespół ds. zdrowia mężczyzn omawiał możliwości odwrócenia tego niekorzystnego trendu m.in. poprzez systemowe wdrożenie profilaktyki przedekspozycyjnej (PrEP).
„Podstawą profilaktyki HIV jest wczesne wykrycie zakażenia i odpowiednio wczesne leczenie” – podkreślał prof. Miłosz Parczewski, konsultant krajowy w dziedzinie chorób zakaźnych. Celem leczenia jest uzyskanie niewykrywalnej wiremii. Profilaktyka przedekspozycyjna oraz poekspozycyjna może natomiast zmniejszyć zagrożenie zakażeniem. Według danych z 2024 roku w europejskim regionie WHO żyje około 2,3 miliona osób zakażonych wirusem HIV, spośród nich 36 proc. w państwach zachodnich, 2 proc. w państwach w centralnej części Europy (tu wlicza się Polskę) oraz 62 proc. w państwach wschodniej części Europy. Często występuje syndemia HIV i chorób przenoszonych drogą płciową.
Większość przyjmujących PrEP w Europie – to mężczyźni, a 71 proc. mieszka w czterech państwach: Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech i Hiszpanii. W Polsce problemem jest późna diagnoza HIV u osób w wieku powyżej 40 lat oraz w grupie mężczyzn heteroseksualnych. Stąd tak ważne jest wdrożenie profilaktyki przedekspozycyjnej PrEP w formie tabletek. Ma ona 75-95 proc. skuteczności. Mamy opracowane wytyczne, ale PrEP nie jest w Polsce finansowana ze środków publicznych w odróżnieniu od większości państw Europy. Największą barierą upowszechnienia PrEP jest koszt leku i brak systemowego rozwiązania w tym obszarze.
Prof. Parczewski zaznaczył, że niekorzystną sytuację wzmacnia brak świadomości społecznej, w tym niestety niski poziom wiedzy wśród pracowników ochrony zdrowia. Przybliżył zebranym pojęcie chemseksu, czyli połączenia aktywności seksualnej z przyjmowaniem substancji psychoaktywnych, co stanowi klasyczne wskazanie do stosowania PrEP. „Sam chemseks to ryzyko zakażenia nie tylko HIV, ale też np. HBV i innych chorób przenoszonych drogą płciową” – zaznaczył. Zarekomendował, aby upowszechnić dostęp do testów, w tym do samodzielnego wykonania. Jego zdaniem konieczne jest również informowanie o możliwości wykonania testu w POZ – „Należy zwiększyć wysiłki by zdiagnozować osoby niezdiagnozowane/bezobjawowe”. Kolejnym potrzebnym działaniem jest jego zdaniam wprowadzenie bezpłatnej profilaktyki przedekspozycyjnej. A każde z nich powinno być wsparte solidną kampanią edukacyjną.
Doktor Bartosz Szetela z Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych, Chorób Wątroby i Nabytych Niedoborów Odpornościowych UM we Wrocławiu zwrócił uwagę, że choć istnieje sieć poradni PrEP, to oferują one te świadczenia odpłatnie. Równocześnie zmniejsza się liczba poradni wenerologicznych, a istniejące poradnie HIV działają zwykle przy szpitalach, co stanowi pewną barierę w dostępności – jedynie we Wrocławiu funkcjonuje bezpłatna poradnia, która nie jest związana ze szpitalem.
W Polsce szacuje się, że około 8 tysięcy osób korzysta z PrEP. 99 proc. spośród nich to mężczyźni, w tym 90 proc. – to mężczyźni homoseksualni, a 6,5 proc. biseksualni. Mediana wieku pacjentów wynosi 33 lata. Kobiety bardzo rzadko korzystają z PrEP, choć są również narażone na zakażenie wirusem HIV. Kolejną niepokojącą obserwacją jest trend przechodzenia z ciągłego do doraźnego stosowania PrEP z powodów ekonomicznych „Jest coraz więcej pacjentów, którzy mówią, że przechodzą na PrEP doraźny ze względu na koszty”. Pacjenci narażeni na zakażenie badają się za rzadko. „Gdyby wszyscy badali się raz na kwartał można by dyskutować nas celowością PrEP ciągłego. Bada się co kwartał jedynie co piąta osoba narażona na zakażenie HIV” – mówił dr Szetela. Odniósł się również do funkcjonowania poradni zajmujących się m.in. profilaktyką HIV – “Ważne, by porada była kompleksowa, by nie tylko dać PrEP i zrobić test na HIV, ale też zrobić inne badania w kierunku innych zakażeń przenoszonych drogą płciową i je leczyć”. Ocenił, że podkreśla, że aby zahamować wzrost zakażeń wirusem HIV poradnie powinny docelowo prowadzić minimum 30 tys. użytkowników PrEP. Doktor Szetela przedstawił rekomendacje potrzebnych działań: opracowanie programu PrEP jako świadczenia gwarantowanego, wdrożenie procedury profilaktyczno-leczniczniczej PrEP/STI w określonych poradniach, utworzenie nowych pozaszpitalnych poradni HIV.
Doktor Jakub Wyszyński, doradca parlamentarnego zespołu ds. zapobiegania HIV podzielił się swoimi doświadczeniami z pracy w prywatnej poradni oferującej PrEP. Podkreślił, że największą świadomość zagrożenia zakażeniem i możliwości zmniejszenia ryzyka mają mężczyźni homoseksualni. Natomiast mężczyźni heteroseksualni często negują możliwość kontaktu z wirusem. Zakażeniom ulegają również osoby świadome niebezpieczeństwa, lecz nie mogące sobie pozwolić na opłacenie PrEP i prywatnych wizyt lekarskich. Doktor Wyszyński zwrócił uwagę na sytuację pracowników ochrony zdrowia. Zdarza się, że nie zgłaszają oni faktu zakłucia lub zranienia pomimo lęku przed zakażeniem – “Ten lęk może wpływać na wykonywanie pracy przez te osoby”. Stosowanie PrEP mogłoby zwiększyć poczucie bezpieczeństwa osób pracujących w opiece zdrowotnej.
„Brak zgłaszalności zakłuć nie wynika z braku profilaktyki poekspozycyjnej” – dodała Mariola Łozińska, prezes Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych. Wyjaśniła, że takie wypadki zgłasza się do pracodawcy i on pokrywa koszty profilaktyki poekspozycyjnej. Najważniejszą kwestią jest wszechstronna edukacja w zakresie problematyki HIV/AIDS.
W 2024 roku 21-22 proc. nowych zakażeń stanowiły zakażenia u kobiet. „Kobiety są także narażone na zakażenie HIV, a w niektórych sytuacjach mają mniej realną kontrolę nad ryzykiem niż mężczyźni” – zwrócił uwagę prof. Maciej Socha z Collegium Medicum UMK. W przypadku kobiet ciężarnych może dojść do przekazania wirusa potomstwu. Choć badanie na obecność wirusa HIV u kobiet w ciąży są obowiązkowe, nadal nie wszędzie się tego przestrzega – “Mimo że badanie na HIV/AIDS jest obowiązkowe w pierwszym trymestrze ciąży, dalej są regiony, gdzie odsetek pacjentek, które miały wykonane to badanie jest niższy niż 10 proc., a w najlepszych przypadkach jest to koło 50 proc. Więc dalej ta stygmatyzacja w naszym podejściu mija się z realiami”. Jako najważniejsze sposoby poprawy sytuacji wymienił bezpłatne testy i możliwość wypisania przez każdego lekarza recepty na PrEP ze zniżką. Zaznaczył przy tym, że nie chodzi tu o finansowanie takiego czy innego stylu życia osoby, ale ograniczenie ryzyka większych kosztów ponoszonych przez system w przypadku rozwoju choroby lub zakażenia kolejnych osób.
„Rola lekarza POZ to przede wszystkim edukacja zdrowotna. To także obalanie mitów związanych z HIV, ale również przeciwdziałanie stygmatyzacji” – podkreślał dr Bartosz Myśliwiec, dyrektor Szpitala Wielospecjalistycznego im. dr. Ludwika Błażka w Inowrocławiu. Jak mówił, pacjenci najczęściej trafiają wpierw do lekarza POZ i jego obdarzają największym zaufaniem, dlatego konieczna jest edukacja lekarzy rodzinnych, aby potrafili prawidłowo pokierować pacjenta. Zwiększenie zaangażowania lekarzy w tej kwestii wymaga jednak zachęt finansowych. „Wydaje się właściwe włączenie tak prostego badania jak badanie przesiewowe HIV do programu Moje Zdrowie. Ten program cieszy się niezwykłą popularnością” – dodał dr Myśliwiec.
Pomiędzy osobami zabierającymi głos podczas posiedzenia nie było zgody co do stosowania PrEP nie u pracowników ochrony zdrowia, jak również w służbach mundurowych. Doktor Magdalena Bartczak, prezes Fundacji Edukacji Społecznej porównywała ochronę przeciwko zakażeniu HIV stosowaną w armiach różnych państw. Żołnierze m.in.. we Francji i Wielkiej Brytanii mają powszechny dostęp do PrEP., natomiast polscy wojskowi nie mają takiego zabezpieczenia. Pułkownik dr Krzysztof Kłos, kierownik Oddziału Medycyny Pola Walki WIM ocenił, że nie ma żadnych badań przemawiających za wprowadzeniem PrEP u każdego żołnierza polskiej armii. Zagrożenie ze strony HIV w świetle aktualnych działań polskich sił zbrojnych nie jest wyższe niż w innych zawodach.
Maciej Burski, główny specjalista w Departamencie Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia w imieniu resortu powiedział, że nie ma konieczności wdrażania PrEP u personelu medycznego. Dotychczas stosowane środki bezpieczeństwa są wystarczające, a pracownicy ochrony zdrowia mają zwykle bardzo niskie ryzyko zakażenia wirusem HIV. Natomiast zaznaczył, że trwają prace nad włączeniem testu wykrywającego HIV do programu Moje Zdrowie.



































































