Największa od lat kontrola papierowych kart szczepień, którą przeprowadził GIS, nie wykazała istotnego wzrostu odmów szczepień. W każdym roczniku ok. 5-10 proc. dzieci nie jest szczepionych – część z przyczyn medycznych, a mniej więcej 4-5 proc. z powodu braku zgody rodziców. I ten odsetek nie wzrasta. Trwają prace nad wprowadzeniem elektronicznej karty szczepień zintegrowanej z IKP. Będzie to baza danych o szczepieniach każdego obywatela przechowywana przez całe jego życie.
Monitorowanie realizacji szczepień obowiązkowych w skali kraju wciąż opiera się na dokumentacji papierowej – kartach szczepień, kartach uodpornienia (wewnętrzna dokumentacja przechowywana w placówkach POZ) oraz kwartalnym raportowaniu niewykonanych szczepień do sanepidu. Dzięki temu Państwowa Inspekcja Sanitarna uzyskuje informacje o dzieciach, które – mimo braku przeciwwskazań medycznych – nie zostały zaszczepione.
„Wszystkie szczepienia zalecane są już dokumentowane cyfrowo, nie dotyczy to jeszcze szczepień obowiązkowych. Mam nadzieję, że przygotowany w GIS projekt w tej sprawie, który jest prowadzony przez Ministerstwo Zdrowia, będzie procedowany w pierwszym półroczu 2026 r. Mamy szerokie plany wobec cyfrowej książeczki szczepień, która umożliwi powiadamianie o szczepieniu np. SMS-em. Cyfrowa książeczka dostępna na Internetowym Koncie Pacjenta pozwoli także na wymianę informacji o skierowaniach, odroczeniach szczepień, niepożądanych odczynach poszczepiennych, badaniach kwalifikacyjnych – i wszystko na jednej platformie” – mówił podczas Kongresu Zdrowia Publicznego dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny.
Dzięki e-karcie szczepień dane chorego będą dostępne przez całe życie, a nie tylko do osiągnięcia pełnoletności, do kiedy wykonywane są szczepienia obowiązkowe. „Budujemy system nie tylko monitorowania szczepień, ale przede wszystkim wymiany informacji o nich. Dzisiaj nierzadko mamy sytuację, że na izbę przyjęć czy na SOR zgłasza się pacjent i nikt nie wie, łączne z nim samym, kiedy był szczepiony i przeciwko czemu. Przypomnę , że tak naprawdę największym zasobem naszego systemu jest informacja. Ona staje się kluczowa w momencie, kiedy mamy na przykład chorego, który przybywa do nas z innego kraju, czy przemieszcza się po Polsce i ma na przykład przewlekłą chorobę zakaźną. Dzisiaj nie ma jednego miejsca, jednego rejestru, gdzie możemy zasięgnąć informacji o jego leczeniu, jego historii. A to jest w tych chorobach superważne, żebyśmy takie rejestry czy takie możliwości wymiany informacji posiadali” – podkreślił Główny Inspektor Sanitarny. „Ostatnie lata to jest – powiem nieco górnolotnie – złoty wiek wakcynologii. Poprawiliśmy dostępność do szczepień, zapewniliśmy więcej zawodów medycznych, które mogą kwalifikować do szczepień. Można się szczepić w aptekach. A więc mamy wiele ścieżek wyprostowanych” – dodał dr Grzesiowski.
Utrzymujemy wysokie wskaźniki wyszczepialności
Inspekcja sanitarna przeprowadziła od kwietnia do końca lipca 2025 r. kontrolę 7,3 mln kart szczepień dzieci i młodzieży ze wszystkich województw. Była to największa w ostatnich latach weryfikacja systemu szczepień. Jej wstępne wyniki pokazują ciekawe zjawisko. Z jednej strony mamy wysokie wskaźniki wyszczepialności i utrzymania odporność populacyjnej, z drugiej – luki w danych, regionalne różnice i wyraźne wąskie gardła systemu, zwłaszcza jeśli chodzi o dzieci w wieku sześciu lat. „Ponad 7 mln przeanalizowanych kart, setki tysięcy rekordów do weryfikacji i wniosek, który podważa jeden z najmocniejszych argumentów ruchów antyszczepionkowych: w Polsce nie widać lawinowego wzrostu odmów szczepień. Propaganda, że rok do roku rośnie liczba osób odmawiających szczepień, że Polacy są przeciwni szczepieniom – to absolutna nieprawda. Mamy to bardzo mocno potwierdzone. W pierwszych pięciu latach życia dzieci w Polsce szczepione są na wysokim poziomie. Właściwie wszystkie obowiązkowe szczepienia są realizowane na poziomie 89-95 proc. To średnia krajowa” – stwierdził w rozmowie z PAP Paweł Grzesiowski.
W każdym roczniku ok. 5-10 proc. dzieci nie jest szczepionych – część z przyczyn medycznych, a mniej więcej 4-5 proc. z powodu braku zgody rodziców. I ten odsetek nie wzrasta. Kontrola ujawniła wyraźnie niższą wyszczepialność wśród sześciolatków, czyli w wieku kluczowych dawek przypominających. Jednocześnie 14-latki są lepiej wyszczepione niż młodsze dzieci, co pokazuje, że system potrafi wyłapywać braki dopiero na etapie końca szkoły podstawowej.
Biorąc pod uwagę 18 roczników dzieci objętych szczepieniami, GIS ocenia, że Polska utrzymuje odporność populacyjną w odniesieniu do 12 chorób objętych obowiązkowym kalendarzem szczepień. Kontrola ujawniła wyraźne różnice regionalne. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy szczepień przeciw różyczce, odrze i śwince w pasie wschodnich województw, od Podlasia przez Lubelszczyznę po Podkarpacie. Tam wyszczepialność jest o kilka punktów procentowych niższa niż w większości kraju.
Główny Inspektor Sanitarny zapowiedział zmiany w sposobie egzekwowania szczepień obowiązkowych, czyli odejście od grzywien na rzecz mandatów. „Mając na uwadze zarówno wyniki kontroli, jak też wieloletnie doświadczenia, podtrzymuję opinię, że administracyjnie nakładane grzywny – to anachroniczna procedura. Podlega zaskarżeniu do sądu administracyjnego, a sprawy toczą się latami. Dzieci w tym czasie często kończą 18 lat i nie są szczepione. Efektywność tej procedury nie przekracza 5 proc., co potwierdza konieczność jej zmiany. Dlatego we współpracy z Ministerstwem Zdrowia przygotowaliśmy projekt, który zakłada, że w przypadku niezgłoszenia się z dzieckiem na szczepienie będzie uruchamiane postępowanie mandatowe. Mandat, w odróżnieniu od grzywny, jest formą uproszczoną, która ma dać rodzicom sygnał, że powinni zgłosić się na szczepienia. Dodatkowym mechanizmem uszczelnienia nadzoru nad szczepieniami będzie cyfryzacja kart szczepień, która zwolni lekarzy z raportowania dzieci nieszczepionych, a więc poprawi relacje z rodzicami, którzy mają wątpliwości w kwestii szczepień”.
Wyboista droga seniorów do szczepień
Szczepienia najczęściej kojarzą się z populacją pediatryczną, ale również seniorzy są grupą, która wymaga szczególnej ochrony przed chorobami zakaźnymi, które w tej grupie wiekowej przebiegają szczególnie ciężko. Według prof. Ernesta Kuchara, kierownika Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, dla tej grupy wiekowej szeroki dostęp do szczepień wciąż jest deklaratywny – „O zapaleniu płuc mówi się, że jest „towarzyszem starego człowieka”, a jego przebieg już po 50. roku życia jest nieporównywalnie cięższy niż u osób młodych, do tego z wiekiem ryzyko powikłań rośnie, szczepienie przeciw pneumokokom jest w pełni refundowane tylko dla seniorów powyżej 65. roku życia, którzy dodatkowo są obciążeni określonymi chorobami przewlekłymi. Oprócz tego seniorzy mogą korzystać ze szczepień refundowanych w aptekach, ale tylko wtedy gdy kryterium refundacji jest wyłącznie wiek, bo farmaceuci nie mają dostępu do danych medycznych pacjentów. W mojej ocenie jest to utrudnianie dostępności metodami administracyjnymi, a nieoficjalnie można usłyszeć, że w sumie chodzi o to, by szczepień nie wykonywano za dużo ze względu na koszty”.
Podczas Kongresu Zdrowia Publicznego prof. Kuchar przyznał, że wszelkie inicjatywy rozwijające IKP i ułatwienia w dostępie do szczepień tą drogą – np. możliwość rejestrowania się na niektóre szczepienia – są cenne, ale zazwyczaj niedostępne dla najbardziej zaawansowanych wiekiem seniorów, bo oni z Internetu zazwyczaj nie korzystają – „Mają problemy ze słuchem, nie mogą się dodzwonić, więc tak naprawdę wszystko trzeba za nich załatwić, IKP nic tu nie zmieni. Dlatego proponuję – skupmy się sensownie na populacji, która jeszcze sobie radzi. Szczepienia dla osób starszych powinny być nie od 65., ale maksymalnie od 50. roku życia. Wtedy problem sam się rozwiąże, bo taka osoba jest samodzielna i może nawet z IKP korzysta. Da radę zorganizować sobie szczepienie, żeby zabezpieczyć się na przyszłość”.
Jako dobry przykład tworzenia dostępności do szczepień prof. Kuchar przytoczył szczepienie przeciwko RSV, w przypadku którego obowiązuje tylko kryterium wiekowe. „Droga dotarcia obywatela do szczepienia, a nawet szczepienia do obywatela, musi być prosta. Jeżeli to będzie skomplikowane, to niestety, ale wyszczepialność nadal będzie słaba – podsumował prof. Bolesław Samoliński, kierownik Katedry Zdrowia Publicznego i Środowiskowego WUM.








































































