Pacjenci onkologiczni coraz częściej korzystają z terapii celowanych. Do refundowanego leczenia barierą są jednak nierefundowane badania. Diagnostyka genetyczna wciąż beż regulacji prawnych. Precyzja odgrywa podstawową rolę w leczeniu zabiegowym, zwłaszcza dzięki robotom chirurgicznym, a także w radioterapii.
Terapie szyte na miarę obejmują coraz więcej jednostek chorobowych w onkologii. Nie zawsze podąża jednak za tym dostępność diagnostyki, która jest przepustką do nowych schematów leczenia. Brakuje płynności w przemieszczaniu się pacjenta po ścieżce diagnostyczno-terapeutycznej. W czasie Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy eksperci zwracali uwagę na znaczenie precyzji w onkologii.
Prof. Maria Sąsiadek wskazała, że “Medycyna ewoluuje w kierunku medycyny genomowej i terapii personalizowanej”. Obecnie już blisko 40 proc. nowotworów może być leczonych przy pomocy terapii celowanych. “Leczenie agnostyczne jest swego rodzaju rozszerzeniem terapii celowanych wyjaśnia dr Bartłomiej Tomasik z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. W tym przypadku nie ważny jest rodzaj tkanki, a wyłącznie zaburzenie molekularne. Stąd podobne działania są rozszerzane w tym podejściu na kolejne nowotwory, wydające się w pierwszej chwili nie mieć ze sobą żadnego powiązania.
Prof. Joanna Chorostowska-Wynimko z Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc przedstawiła możliwości i bariery w leczeniu celowanym/agnostycznym w przypadku raka płuc – “Program dla raka płuc daje nam doskonałe i coraz lepsze możliwości leczenia tego nowotworu. Kluczowym elementem, który wciąż ogranicza dostęp chorych do tych terapii, w tym też terapii agnostycznych, jest kwestia diagnostyki, bardziej w rozumieniu efektywności niż możliwości przeprowadzania takiej diagnostyki”. Zwróciła też uwagę na rozwlekanie w czasie poszczególnych punktów na ścieżce pacjenta “Mimo, że NFZ refunduje wykonanie diagnostyki molekularnej to nadal nie u wszystkich jest ona wykonywana. Sam dostęp, który daje polski system, nie wystarczy. Wymagana jest efektywność w organizacji procesu klinicznego”. Efektywność rozumiana jest jako skrócenie czasu drogi pacjenta w systemie.
Doktor Anna Dańska-Bidzińska mówiła o celowanym leczeniu raka jajnika platynoopornego, za pomocą nowych leków, w tym koniugatu , który polskie pacjentki otrzymywały w ramach programu wczesnego dostępu, a teraz trwa oczekiwanie na refundację. Aby takie nowe terapie były efektywnie wdrażane, konieczne jest zapewnienie pacjentkom szybkiego dostępu do odpowiedniej diagnostyki molekularnej. W tym kontekście dr Andrzej Tysarowski z Narodowego Instytutu Onkologii zwócił uwagę na wciąż nierefundowane badanie statusu HRD w raku jajnika, które jest przepustką do celowanego, refundowanego leczenia. Do niedawna część pacjentek mogło skorzystać z badania finansowanego przez firmę farmaceutyczną – “Plany zakładały, że wraz ze skończeniem finansowania zewnętrznego, wejdzie finansowanie przez NFZ, tak się jednak nie stało”.
Dyskusję o precyzyjnym leczeniu nowotworów zakończyła debata o zaletach robotów chirurgicznych i nowoczesnych akceleratorów. W jej ramach dr Bartłomiej Tomasik zaprezentował zastosowanie precyzyjnej radioterapii w nowotworach gruczołu krokowego. Jako jej zalety wymienił: bezkrwawość i bezbolesność, możliwość prowadzenia dotychczasowego życia podczas leczenia, brak konieczności hospitalizacji. Podkreślił też, że dzięki rozwojowi technologi w radioterapii, uciążliwość takiego leczenia jest dziś niewielka. Leczenie polega na bardzo precyzyjnym napromienianiu komórek nowotworowych, m.in. dzięki możliwości modyfikacji parametrów terapii na podstawie obrazu w czasie rzeczywistym – “Dziś już mamy wiele dowodów na to, że to nie jest tylko plan B, lecz równoważna metoda w stosunku do chirurgii”. Zauważa przy tym, że pojawiające się w publikacjach informacje o gorszych rokowaniach w przypadku radioterapii w porównaniu z chirurgią, wynikają z wyjściowego ogólnego stanu zdrowia pacjentów. Wśród chorych poddawanych radioterapii są osoby zdyskwalifikowane z leczenia operacyjnego. Te osoby często żyją krócej po zakończeniu leczenia, a przyczyna ich śmierci nierzadko jest w ogóle niezwiązana z nowotworem.
Natomiast dr hab. Artur Antoniewicz z Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego przedstawił zalety precyzyjnego leczenia operacyjne w nowotworach prostaty, z naciskiem na zabiegi w asyście robota chirurgicznego – “Ja kwalifikuję do prostatektomii tych chorych, których rak jest niskiego, pośredniego, a szczególnie wysokiego ryzyka. W tych przypadkach daję choremu dużą szansę na trwałe pozbawienie nowotworu. O ile ten chory się do tego leczenia nadaje, a jego zalety i wady akceptuje świadomie”. Mówiąc o rozwoju robotyki podkreślił – “Fenomenem było wprowadzenie 20 lat temu robotów chirurgicznych do praktyki klinicznej”. W kwestii kosztów zabiegów robotowych dr Antoniewicz nawiązał do raportu Modern Healthcare Institute pt. “Chirurgia robotowa 2025” mówiąc – “Pojęcie koszt inkrementalny robotyki w Polsce zawarte w raporcie prostuje wiele mylnych informacji rozsiewanych z uporem przez urzędników NFZ, Ministerstwa Zdrowia, oraz AOTMiT. 82 mln to jest koszt inkrementalny robotyki w Polsce. To znaczy, że o tyle więcej Fundusz wydał w zeszłym roku na refundację 11 tys. operacji wykonanych w asyście robota niż by zapłacił, gdyby miał je rozliczyć według stawek laparoskopii. W budżecie NFZ to jest kropla albo nawet kropla niezauważalna, a robi się wokół tego duży szum, czego ja osobiście nie rozumiem”. Pytany o wady leczenia chirurgicznego wymienił natomiast się m.in. krzywą nauki, czyli czas, jaki musi upłynąć, zanim wysoki poziom wykonania danego zabiegu przez operatora stanie się standardem. Według szacunków potrzebne jest przeprowadzenia co najmniej 60 operacji, aby osiągnąć stabilne wyniki zabiegów. Artur Antoniewicz przypomniał także, że nadal brakuje rejestrów, które pozwoliłyby ocenić jakość i bezpieczeństwo leczenia zabiegowego. Kolejnym problemem jest to, że pacjenci nie mają zapewnionego odpowiedniego wsparcia pooperacyjnego, choćby w zakresie fizjoterapii.







































































