Leczenie żywieniowe to świadczenie ratujące życie. Środowiska pacjenckie oraz lekarze apelują o zniesienie limitów. Kontrakty na leczenie żywieniowe w warunkach domowych kończą się zwykle w połowie roku, a placówki nie mając pewności dalszego finansowania wstrzymują przyjmowanie nowych pacjentów pod swoją opiekę. Szybkie rozpoznanie i wdrożenie leczenia żywieniowego to około 10 razy mniejszy wydatek niż walka ze skutkami niedożywienia.
Niedożywienie pogarsza przebieg chorób i sprawia, że czasem nawet najnowocześniejsze leczenie pozostaje nieskuteczne. Natomiast wdrożenie leczenia żywieniowego pozwala lepiej przejść terapię. Przy przewlekłych problemach z odżywianiem stanowi ono wręcz przepustkę do życia. Jego odpowiednie stosowanie może zatem przyczynić się do zmniejszenia kosztów. MImo to znaczenie prawidłowego odżywienia zdaje się być wciąż gdzieś w tle, a świadczenia z nim związane są obarczone niepewnością finansowania czy też bardzo niedoceniane, także pod względem wartości punktów rozliczeniowych w porównaniu do innych procedur.
Ograniczeniom i limitom leczenia żywieniowego poświęcono posiedzenie senackiej komisji zdrowia. “Aby żyć trzeba jeść. W przypadku niedożywienia człowiek po prostu umiera. (…) Z powodu niedożywienia umiera się cicho, w milczeniu, nie krzyczy się, że jest się głodnym” – powiedział prof. Przemysław Matras, prezes Polskiego Towarzystwa Żywienia Klinicznego. I dodał – “W styczniu wykonałem już 16 proc. kontraktu, jeżeli chodzi o leczenie domowe pozajelitowe. Szacuję, że około czerwca skończą mi się punkty. Ja nie mogę do tego podchodzić spokojnie, na chłodno, bo to oznacza, że muszę albo kogoś wyrzucić z leczenia, wstrzymać leczenie żywieniowe, albo po prostu nie kwalifikować ludzi, a potrzeby są ogromne”.
Wśród medycznych przyczyn niedożywienia najważniejszą jest niedostateczna podaż składników odżywczych. Przy niedożywieniu w pewnym momencie metabolizm staje się tak niewydolny, że substancje dostarczane organizmowi nie są przez niego przyswajane. Niedostarczenie odpowiedniej ilości białka zmniejsza i czasem całkowicie blokuje możliwości regeneracyjne komórek. “W warunkach szpitalnych pacjent często wymaga interwencji specjalistycznej. To nie jest podanie dodatkowego schabowego czy dodatkowej zupy” – podkreślał prof. Matras. Niezbędne jest także zapewnienie prawidłowego procesu przekształcenia przyjętego pokarmu w efekt biologiczny. Rozpowszechnienie niedożywienia wśród pacjentów przyjmowanych do szpitala wynosi 30-50 proc. Najczęściej jest to niedożywienie łagodne bądź umiarkowane, ale nieleczone prowadzi do ciężkich następstw.
Niedożywienie szpitalne prowadzi do m.in.:
- powikłań pooperacyjnych
-w onkologii niemożność wykonania radykalnego zabiegu lub zastosowania najskuteczniejszego schematu leczenia - farmakoterapia doustna i dożylna stają się nieskuteczne, co wynika z braków białkowych nośników leków m.in. albumin.
- braku skutecznej rehabilitacji z uwagi na to, że pacjent nie ma siły się poruszać
- niemożności spożywania posiłków ze względu na silne osłabienie (błędne koło).
W następstwie nierozpoznanego i nieleczonego niedożywienia dochodzi do niewydolności wielonarządowej. “8-10% pacjentów umiera z niedożywienia, nie z choroby podstawowej” – powiedział prof. Matras. Zwrócił również uwagę na aspekt ekonomiczny niedożywienia. Jest ono jednym z głównych czynników wpływających na koszt hospitalizacji. Dłużej przebywający na oddziałach pacjenci, którzy zmagają się z niedożywieniem, blokują miejsca w szpitalach, a więc widać wpływ tego problemu na długość kolejek. “Leczenie żywieniowe szpitalne wchodzi nam w ryczałt, czyli konkuruje z innymi procedurami” – wyjaśniał prof. Matras, wskazując na mniejsze szanse na utrzymywanie opieki w zakresie żywienia klinicznego w porównaniu z innymi świadczeniami.
W leczenia żywieniowym prowadzonym w warunkach domowych są duże obawy, czy NFZ zapłaci za nadwykonania, które pozwolą utrzymać ciągłość leczenia. Żywienie pozajelitowe w warunkach domowych jest procedurą nielimitowaną obecnie tylko u dzieci, prof. Matras zwrócił uwagę, tak samo powinno być to rozwiązane u pacjentów dorosłych – “Dlatego bardzo postulujemy, aby na każdym szczeblu leczenie żywieniowe było świadczeniem nielimitowanym, bo jest to procedura ratująca życie”.
Prof. Michał Jankowski (koordynator Oddziału Klinicznego Chirurgii Onkologicznej Centrum Onkologii w Bydgoszczy) zwraca uwagę na rosnąca liczbę chorych na nowotwory układu pokarmowego – a to jedna z grup najbardziej narażonych na niedożywienie. Skala tego zjawiska waha się od około 30 proc. do nawet 70 proc. Z badania prowadzonego na oddziale bydgoskiego CO wynika, że wśród pacjentów z takim samym rozpoznaniem i takim samym postępowaniem, jeżeli są dodatkowo niedożywieni – to są hospitalizowani dłużej, w tym dłużej trwa ich pobyt na OIOM po zabiegach operacyjnych. Dlatego opieka dietetyka nad pacjentami onkologicznym powinna być ciągła i zaczynać się już w momencie zakładania karty DiLO. Dietetyk powinien być włączony w interdyscyplinarny zespół zajmujący się chorymi. Prof. Jankowski także zaapelował, aby świadczenia związane z żywieniem klinicznym były nieimitowane – “Nawet u chorych, którzy mają rozwiniętą kacheksję, wdrożone paliatywne leczenie i dobra opieka żywieniowa potrafi przywrócić im godność i jakość życia na ostatnie dni, tygodnie życia”.
Maciej Sikora, prezes Organizacji Rozwoju Leczenia Żywieniowego przedstawił wyliczenia, z których wynika, że koszty leczenia pacjentów niedożywionych wynoszą około 12 mld złotych rocznie. Leczenie pacjentów niedożywionych jest o ok. 78 proc. droższe niż leczenie chorych z tym samym rozpoznaniem ale odżywionych prawidłowo. Hospitalizacja również trwa przeciętnie 1,9 raza dłużej. Ocenił, że 3,2 proc. budżetu NFZ pochłania leczenie powikłań, których przyczyną jest niedożywienie. Do tego dochodzą koszty utraconych korzyści np. późniejszy powrót do pracy zawodowej lub wypadnięcie całkowite z roli zawodowej.
Maciej Sikora podkreślił, że przeprowadzenie wczesnej diagnostyki poziomu odżywienia pacjentów oraz leczenie żywieniowe tych, którzy tego wymagają – to ponad 10 razy mniejsze koszty dla systemu niż wydatki generowane przez powikłania niedożywionych chorych – “Ta zmiana jest łatwa. Po pierwsze powinniśmy podnieść rangę tego świadczenia, żeby lekarze, oddziały, personel medyczny, żeby społeczeństwo chcieli reagować, podjąć interwencję. Aby zrozumieli, że jest to ważne musimy podnieść rangę tego świadczenia”. Wyraził też nadzieję, że niedługo przedmiot “żywienie kliniczne” wejdzie do kanonu studiów lekarskich. Natomiast szpitale muszą ponosić konsekwencje, jeśli nie ocenią stanu odżywienia pacjenta i jeśli przy istniejących wskazaniach nie wdrożą postępowania mającego poprawić stan chorego w tym obszarze.
Tomasz Michałek, dyrektor Biura Zarządu Koalicji „Na pomoc niesamodzielnym” zaznaczył, że kwestia leczenia żywieniowego musi zostać włączona do aktualnie projektowanej ustawy o opiece długoterminowej. Również dla pacjentów przebywających we własnym miejscu zamieszkania prawidłowo działająca opieka w zakresie leczenia żywieniowego – to kwestia życia lub śmierci. Zaapelował ponadto o lepszą koordynację pomiędzy systemem ochrony zdrowia a systemem pomocy społecznej.
“Niedożywienie jest chorobą. Nie możemy sobie wybierać chorób, które będziemy leczyć. Jest chorobą, którą można wyleczyć” – zaznaczyła dr Anna Zmarzły, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych z Ośrodkiem Żywienia Klinicznego w Szpitalu im. Gromkowskiego we Wrocławiu. “Leczenie żywieniowe nie jest przywilejem dla pacjenta, lecz konstytucyjnym prawem pacjenta do dostępu do świadczenia zdrowotnego i do leczenia” – powiedziała Lilia Kimber-Dziwisz, konsultant wojewódzki na Mazowszu w dziedzinie pielęgniarstwa przewlekle chorych i niepełnosprawnych.
“Jak nie będzie świadomości personelu medycznego, to nadal będzie tak samo” – powiedział wiceminister Tomasz Maciejewski. Wskazuje, że największym problemem z leczeniem żywieniowym jest brak kompetencji personelu szpitalnego w tym obszarze. I zapowiedział kontrolę opieki w zakresie żywienia klinicznego w szpitalach oraz zmiany w systemie limitowania świadczeń.
Adrian Witczak, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Leczenia Żywieniowego stwierdził, że na podstawie zapłaconych nadwykonań z ubiegłego roku można oszacować potrzebne środki na około 200 mln zł. Dodatkowo zwrócił uwagę na konstrukcje niektórych przepisów, które gwarantują osobom z niepełnosprawnością w stopniu znacznym przyjęcie do poradni leczenia żywieniowego poza kolejką, ale nie gwarantując zapłaty dla świadczeniodawcy. Anna Skowrońska, reprezentująca NFZ podkreśliła, że wzrasta finansowanie żywienia klinicznego, zarówno w warunkach szpitalnych, jak i prowadzonego w domu pacjenta. Poinformowała także o trwających analizach możliwości zniesienia limitów dla osób ze znacznym stopniem niepełnosprawności. Planowane rozwiązania Ministerstwo Zdrowia oraz NFZ maja przedstawić na kolejnym posiedzeniu komisji, które odbędzie się za trzy miesiące.








































































