„Każde ograniczenie dostępu do świadczeń, szczególnie badań obrazowych spowoduje, że kolejki zaczną rosnąć” – mówi wprost w rozmowie z mZdrowie Krzysztof Łanda, były wiceminister zdrowia, założyciel fundacji Watch Health Care.
Zapytaliśmy więc jak będzie wyglądał barometr WHC na początku przyszłego roku? „Na pewno dojdzie do kolejnego pogorszenia sytuacji chorych i osiągniemy rekordy jeśli chodzi o średni czas oczekiwania na świadczenia” – nie ukrywa Krzysztof Łanda, ekspert rynku medycznego. Jego zdaniem ograniczenia jakie wprowadził NFZ w badaniach tomografem i rezonansem to desperacka próba znalezienia oszczędności.
„Gdyby 8 miesięcy temu rozpocząć poważną reformę opieki zdrowotnej, czyli zmienić taryfy świadczeń, wprowadzić hybrydowy sposób finansowania szpitali, zająć się koszykiem, wprowadzić rejestry i inne narzędzia qualityki, to moglibyśmy uniknąć tej desperacji” – tłumaczy Krzysztof Łanda. I dodaje – „Limity, zmiany taryf czy wewnętrznych zarządzeń NFZ to siermiężne rozwiązania, łatwe dla urzędników, ale które niczego w systemie nie mogą naprawić”.
Warto przypomnieć, że w porównaniu do 2012 r., kiedy Fundacja zaczęła zbierać dane – kolejki wydłużyły się niemal dwukrotnie. “Z punktu widzenia pacjenta system pogarsza się. Mimo, że wydajemy już 1/3 PKB na opiekę zdrowotną to kolejki są coraz dłuższe. To taki syndrom gotowanej żaby: jak się żabę włoży do wody i zacznie się ją powoli ogrzewać to ona nie wyskoczy i nawet nie zauważy kiedy zostanie ugotowana. Nasze społeczeństwo jest trochę jak ta żaba – już tak się przyzwyczailiśmy do kolejek, że uznajemy je za rzecz normalną, stąd nikt nie protestuje” – opowiada Łanda.
Jak mówi, najbardziej niepokojące jest to, że ogranicza się dostęp do świadczeń o wysokiej skuteczności i niedrogich – „Takie postępowanie jest dla mnie całkowicie niezrozumiałe. To oznacza, że uderzamy w podstawy zdrowia publicznego”.




































































