Drobnokomórkowy rak płuca to przeciwnik, który wchodzi do gry nagle i od razu narzuca tempo. Zanim wielu pacjentów zdąży zorientować się, że coś jest nie tak, choroba ma już wyraźną przewagę – u blisko 70 proc. osób diagnoza pojawia się dopiero w fazie przerzutów. W takiej sytuacji liczy się błyskawiczna reakcja i odwaga, by podjąć leczenie natychmiast po rozpoznaniu. Historia Piotra Zdunka, byłego reprezentanta Polski w hokeju na lodzie, pokazuje, że szybka decyzja i wdrożenie radykalnej terapii z intencją wyleczenia mogą zapewnić dobry wynik. Czy taka ścieżka pacjenta może stać się nowym standardem w leczeniu DRP?
Piotr Zdunek był czołowym polskim hokeistą, grał w reprezentacji Polski. Przez lata odkładał badania, aż w końcu to żona — zaniepokojona jego utrzymującym się, nietypowym kaszlem — namówiła go na wizytę u lekarza. Jej czujność okazała się kluczowa i miała ogromne znaczenie dla dalszych losów leczenia. Diagnoza – drobnokomórkowy rak płuca – była zaskoczeniem, ale stała się też impulsem do natychmiastowego działania. Szybkie zgłoszenie się do specjalisty umożliwiło wykrycie choroby na stosunkowo wczesnym etapie oraz wdrożenie leczenia z intencją wyleczenia.
Ten moment oznaczał zmianę stylu życia. “Rzuciłem palenie, choć robiłem to od lat. Lepiej późno niż wcale. Dziś wiem, że ta decyzja była jednym z najważniejszych kroków, jakie podjąłem. Badania uratowały mi zdrowie, ale zmiana nawyków dała mi poczucie, że mam wpływ na swoje życie” – podkreśla Piotr Zdunek. Jako sportowiec przez lata przyzwyczajony do rywalizacji, również tym razem nie zamierzał się poddać. Z charakterem i determinacją, z jakimi wychodził na lodowisko, postanowił zawalczyć o swoje zdrowie i zmierzyć się z nowym przeciwnikiem.
Drobnokomórkowy rak płuca, który cechuje się bardzo szybkim tempem wzrostu i wczesnym rozsiewem. Dr hab. n. med. Damian Tworek z Kliniki Nowotworów Klatki Piersiowej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie podkreśla, że w przypadku tak agresywnych nowotworów moment rozpoznania ma decydujące znaczenie – “Przez lata medycyna nie mogła zaproponować pacjentom z DRP zbyt wiele. Dziś pojawia się realna nadzieja dla tej grupy chorych: immunoterapia stosowana jako leczenie konsolidujące po radiochemioterapii. Obecnie możemy włączać tego typu terapię w ramach RDTL-u, ale liczę, że wkrótce stanie się ona standardem dostępnym w programie lekowym”.
“Efektywność leczenia jest najwyższa wtedy, gdy diagnoza zostanie postawiona jak najwcześniej. Osoby z drobnokomórkowym rakiem płuca powinny być traktowane przez system ochrony zdrowia tak, jakby miały nad sobą włączonego „koguta alarmowego”. To grupa, w której każdy dzień zwłoki może realnie wpływać na rokowanie, dlatego nawet po wstępnym rozpoznaniu dalsze etapy ścieżki tych pacjentów muszą przebiegać w trybie pilnym” – dodaje dr hab. n. med. Damian Tworek.
“Pacjentom z DRP brakuje jasnej, szybkiej i przewidywalnej ścieżki działania. W rozmowach podkreślają, że od momentu podejrzenia choroby do rozpoczęcia leczenia często zostają z tym sami. Ponadto nikt nie wspiera ich systemowo w zapewnieniu „ciągłości” procesu: jednego dnia czekają na termin, drugiego muszą zdobyć skierowania, trzeciego dowiadują się, że brakuje badania. To wszystko zabiera czas, którego DRP nie wybacza. Kolejny element to dostęp do terapii – medycyna każdego dnia robi krok na przód, system i opieka nad pacjentem również powinny. Tym bardziej kiedy pojawia się przełomowa terapia radykalna z intencją wyleczenia dla pacjentów z rakiem drobnokomórkowym w stadium ograniczonym (nieoperacyjne, brak przerzutów odległych) – mówi Aleksandra Wilk, dyrektor Sekcji Raka Płuca Fundacji „To Się Leczy”..
“Moja historia pokazuje, że medycyna może zrobić bardzo wiele – ale pierwszy krok zawsze należy do nas. Ja miałem szczęście: wczesna diagnoza i nowoczesne leczenie. Mam nadzieję, że dzięki Ministerstwu Zdrowia, dla innych pacjentów z DRP taka ścieżka stanie się standardem. Każdego dnia warto pamiętać, że to my decydujemy i reagujemy na sygnały organizmu, czy odkładamy badania na później, a także o tym, jak prowadzimy się na co dzień. W walce z rakiem właśnie te najprostsze, codzienne gesty okazują się najważniejsze. Każdy dzień to okazja, by zadbać o siebie i zawalczyć o swoje zdrowie. I nigdy nie jest na to za późno. Ja wygrałem już rok i idę po kolejne” – mówi Piotr Zdunek.








































































