Jeszcze kilkanaście lat temu chorzy na nieoperacyjnego raka płuca byli leczeni jedynie chemioterapią. Obecnie, dzięki lepszemu zrozumieniu genetycznych podstaw choroby, dostępne są terapie ukierunkowane molekularnie. Dla chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca z mutacją EGFR ogromne znaczenie miało wynalezienie w ostatnim czasie przeciwciał bispecyficznych, które można nazwać lekami podwójnie celującymi w komórki nowotworowe.
Chorzy na niedrobnokomórkowego raka płuca z mutacją w genie EGFR stanowią ok. 10-15 proc. wszystkich chorych na NDRP. Wśród nich jest liczna grupa osób młodych i takich, które nigdy nie paliły papierosów. Choroba nowotworowa ma u nich szybki przebieg z częstymi przerzutami do ośrodkowego układu nerwowego.
Przez lata podstawą terapii były dla tych chorych inhibitory kinazy tyrozynowej, w tym ozymertynib, które w porównaniu z chemioterapią radykalnie poprawiają wyniki leczenia. Niestety z czasem komórki rakowe uodporniają się na takie leczenie. Niedawno pojawiła się nowa opcja terapeutyczna, a mianowicie przeciwciała bispecyficzne. Okazało się, że intensyfikacja leczenia polegająca na podawaniu choremu inhibitora kinazy tyrozynowej i przeciwciała bispecyficznego bądź chemioterapii poprawia rokowanie chorych – mediana czasu przeżycia wydłuża się nawet o rok. To bardzo dużo, biorąc pod uwagę, że omawiana populacja chorych dynamicznie progresuje, a po progresji kilkudziesięciu procentom pacjentów medycyna nie ma już w zasadzie nic do zaoferowania z uwagi na pogarszający się stan ogólny i ogromną dynamikę choroby.
Jednym z przeciwciał bispecyficznych, opracowanym dla chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca z mutacjami w genie EGFR, jest amiwantamab. „Przeciwciała bispecyficzne to leki łączące dwa cele molekularne. W odróżnieniu od klasycznych przeciwciał monoklonalnych, które działają na jeden receptor, tutaj mamy jedno przeciwciało – dwa uchwyty. Nowotwory są sprytne. Nawet jeśli zablokujemy jeden szlak, np. EGFR, komórki nowotworowe często aktywują mechanizmy ucieczki, m.in. poprzez szlak MET. Amiwantamab blokuje te dwa kluczowe szlaki jednocześnie, ograniczając mechanizmy oporności i działając szerzej niż pojedynczy inhibitor. To trochę jak zamknięcie dwóch ważnych dróg ucieczki naraz. Przeciwciała bispecyficzne zwiększają możliwości leczenia raka płuca i mogą przyczyniać się do poprawy wyników terapii u odpowiednio zakwalifikowanych chorych. To kolejny etap rozwoju leczenia pacjentów z nowotworami o znanych zmianach molekularnych” – tłumaczyła dr Maja Lisik-Habib, kierownik Oddziału Chorób Rozrostowych Wojewódzkiego Wielospecjalistycznego Centrum Onkologii i Traumatologii im. M. Kopernika w Łodzi, koordynator tamtejszego Lung Cancer Unit.
Amiwantamab jest dostępny od kwietnia dla chorych z mutacją EGFR dzięki refundacji w dwóch wskazaniach. Pierwsze wskazanie dotyczy pacjentów z rzadkimi mutacjami EGFR, czyli insercjami w eksonie 20. To rzadki wariant patogenny stanowiący zaledwie kilka procent wszystkich mutacji EGFR, ale klinicznie wyjątkowo wymagający. Skuteczność standardowej chemioterapii była niezadowalająca, a czas do progresji choroby – krótki. Chorzy z tymi insercjami słabiej też odpowiadają na klasyczne inhibitory EGFR. Zgodnie z refundacją w tym wskazaniu amiwantamab stosowany jest w skojarzeniu z chemioterapią (karboplatyna i pemetreksed) już od pierwszej linii leczenia. Badania kliniczne pokazały, że takie skojarzenie przynosi chorym dłuższy czas bez progresji choroby w porównaniu ze stosowanym dotąd standardem.
Drugie wskazanie obejmuje znacznie liczniejszą grupę, a mianowicie chorych z delecjami w eksonie 19 lub substytucją p.L858R w eksonie 21. genu EGFR – to najczęstsze mutacje EGFR w niedrobnokomórkowym raku. W tym przypadku amiwantamab stosowany jest w skojarzeniu z lazertynibem (inhibitor III generacji szlaku EGFR) w pierwszej linii leczenia. Połączenie tych dwóch leków celowanych działających na różnych poziomach szlaku sygnałowego, pozwala uzyskać głębszą oraz potencjalnie dłuższą kontrolę choroby już na wczesnym etapie leczenia.
Warte podkreślenia jest, że amiwantamab ma udowodnioną wysoką skuteczność w obrębie ośrodkowego układu nerwowego, czyli u chorych z przerzutami do mózgowia.
Małgorzata Maksymowicz od ponad dziesięciu lat choruje na raka płuca. Prowadzi grupę wsparcia dla chorych na ten nowotwór na Facebooku. Póki co nikt tam nie zgłosił, że już otrzymuje nową terapię, a według szacunków mutacje w genie EGFR ma ok. 1,8-2,8 tys. chorych na niedrobnokomórkowego raka płuca, z tego insercje w eksonie 20 – od ok. 190 do 750. Każdego roku przybywają kolejni. Oficjalne statystyki mówią, że corocznie, z leczenia inhibitorami kinazy tyrozynowej, stosowanymi w leczeniu celowanym mutacji w genie EGFR, korzysta w Polsce tylko kilkaset osób.
Jak na razie żaden z członków grupy prowadzonej przez Małgorzatę Maksymowicz nie podzielił się informacją, że już otrzymał nową terapię. „Codziennie czytam wypowiedzi członków mojej grupy, które odpowiadają na pytanie: dlaczego tak niewielu chorych korzysta z refundowanego leczenia. Od ponad 10 lat, kiedy zaczęłam poznawać świat chorych onkologicznie, słyszę i czytam to samo. Najczęściej wymieniane przyczyny nieoptymalnego leczenia to brak/niewystarczająca dostępność: powszechnej edukacji prozdrowotnej, powszechnej dostępności badań przesiewowych, czujności onkologicznej (w szczególności lekarzy POZ), specjalistów (onkologów, patomorfologów), umiejętności pobierania, przechowywania i przygotowywania tkanek do badań diagnostycznych (nie są one traktowane z takim samym szacunkiem jak np. krew), powszechnych badań NGS, wspierania pacjentów w ramach prehabilitacji (przygotowania do leczenia), w trakcie leczenia (pomiędzy kolejnymi cyklami), w radzeniu sobie ze skutkami ubocznymi leczenia, wsparcia w kwestii odżywiania, suplementacji i psychologicznego. Dlatego myśląc o kolejnych, nowych substancjach, które mają potencjał przedłużania i poprawy jakości życia chorym na raka płuca, to zawsze się cieszę, ale kiedy przypominam sobie, jak niewielu z nich będzie mogło z tego skorzystać, to przypominam sobie przypowieści o wrzucaniu meduz z powrotem do morza – wszystkich nie wrzucimy ale dla każdej ocalałej ma to znaczenie)” – komentuje Małgorzata Maksymowicz. Jak dodaje, ważny jest każdy rok, miesiąc, dzień. Nowy lek może podarować czas, aby móc doczekać kolejnej opcji terapeutycznej, załatwić ważne sprawy, napisać list, spotkać się z bliskimi, przytulić.






































































