Leczenie zakażenia HIV jest dziś bardzo skuteczne i coraz mniej uciążliwe dla chorego. Niestety społeczne uprzedzenia i lęk od lat pozostają niezmienne. „Pozytywnie też znaczy dobrze” to kampania, która ma pokazywać współczesne realia życia z HIV i wspierać zmianę społecznego postrzegania osób zakażonych tym wirusem.
„Dysponujemy skutecznymi metodami leczenia, które pozwalają zmniejszyć namnażanie się wirusa do poziomu niewykrywalnego. Oznacza to, że osoba żyjąca z HIV, która jest skutecznie leczona i utrzymuje niewykrywalną wiremię, nie przenosi zakażenia na partnerów seksualnych. Dlatego też mówimy N = N, czyli niewykrywalny = niezakaźny” – mówiła dr Iwona Cielniak z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie podczas spotkania prasowego inaugurującego kampanię.
Korzyści z nowoczesnego leczenia zakażenia HIV wykraczają poza samo zahamowanie namnażania się wirusa. W Polsce leki przeciw HIV są bezpłatne, a terapia może być dostosowane do indywidualnych potrzeb oraz stylu życia chorego. W praktyce najczęściej oznacza to przyjmowanie jednej tabletki dziennie lub kilku zastrzyków w roku. Takie formy podania znacząco poprawiają komfort życia chorych.
„Skuteczne leczenie ma kluczowe znaczenie nie tylko dla zdrowia i jakości życia osób żyjących z HIV, ale też dla realizacji globalnego celu, jakim jest zakończenie epidemii HIV jako zagrożenia dla zdrowia publicznego. Mimo ogromnego postępu terapeutycznego w ostatnich latach obserwujemy jednak wzrost liczby nowych zakażeń, w różnych populacjach, w tym wśród osób heteroseksualnych” – podkreśliła dr Cielniak.
Wiedza o tym, jak wygląda obecnie życie z HIV, wciąż nie jest powszechna. Sami bohaterowie kampanii przyznają, że stereotypy i przekonanie, że HIV oznacza koniec wszystkiego, sprawiły, że usłyszenie diagnozy było jednym z najtrudniejszych momentów w ich życiu. Na szczęście wraz ze zdobywaną wiedzą, lęk i niepewność ustępowały poczuciu akceptacji i bezpieczeństwa. „Nie miałam żadnych obaw zachodząc w ciążę. Wiedziałam, że jestem niewykrywalna i ufałam lekarzom, którzy mnie prowadzili. Mam zdrowe dzieci, męża, więc tak naprawdę moje życie nie różni się od życia innego człowieka” – wyznała Magdalena, jedna z bohaterek kampanii, mama dwójki dzieci.
Współczesna medycyna pozwala skutecznie kontrolować wirusa, ale o jakości życia po diagnozie w dużej mierze decydują czynniki społeczne: poziom akceptacji, dostęp do rzetelnej wiedzy oraz możliwość otwartego rozmawiania o HIV. W międzynarodowym badaniu Positive Perspectives 100 proc. ankietowanych osób zakażonych HIV deklarowało, że nie czuje się komfortowo, ujawniając innym osobom, że ma HIV.
„Od lat pracuję z osobami zakażonymi. Jednym z największych wyzwań, z jakimi mierzą się na początku swojej drogi, jest strach przed odrzuceniem, wynikający z niewystarczającej wiedzy na temat HIV w społeczeństwie. Nadal pokutują przekonania, że HIV dotyczy wyłącznie wybranych grup albo jest efektem określonych zachowań. To właśnie takie stereotypy sprawiają, że wiele osób obawia się reakcji otoczenia bardziej niż samej diagnozy. Dlatego tak ważne są kampanie edukacyjne i dostęp do rzetelnych informacji w różnych kanałach komunikacyjnych” – oceniła dr Bogna Szymańska-Kotwica, psycholog zajmująca się osobami żyjącymi z HIV.
Zakażenie HIV zdiagnozowano do tej pory w Polsce u ok. 35 tys. osób, jednak są też takie, które żyją z wirusem nie wiedząc o tym. Najczęstsza droga zakażenia to kontakty seksualne, dlatego każda osoba, która choć raz w życiu uprawiała seks, powinna się przebadać. „Osoby z HIV, które wiedzą o swoim zakażeniu i stosują skuteczne leczenie przeciw HIV, nie przenoszą zakażeni na partnerów seksualnych. Największym wyzwaniem z perspektywy zdrowia publicznego pozostają osoby nieświadome zakażenia, które mogą przenosić wirusa dalej. Dlatego tak ważne są wczesne rozpoznanie oraz niezwłoczne wdrożenie terapii. Skuteczne leczenie pozwala zachować dobrą kondycję zdrowotną, znacząco ogranicza ryzyko rozwoju powikłań i umożliwia osobom żyjącym z HIV prowadzenie długiego, aktywnego życia o jakości porównywalnej z populacją ogólną. Jednocześnie, dzięki osiągnięciu i utrzymaniu niewykrywalnej wiremii, terapia skutecznie zapobiega dalszej transmisji wirusa drogą kontaktów seksualnych” – tłumaczyła dr Cielniak.
Dużym sukcesem było wprowadzenie terapii długo działających domięśniowych, bo w przypadku leczenia przewlekłego forma podania i częstość podania mają znaczenie. “Oczywiście jedni chorzy wolą tabletki, choć trzeba je brać codziennie, inni zdecydują się na zastrzyki, choć może powstać odczyn w miejscu wkłucia. Najważniejsze jest, żeby systematycznie i bez przerw przyjmowali leki. Nie może być sytuacji, że pacjent mówi sobie „co jakiś czas nie wezmę tabletki”. Terapia wtedy nie będzie skuteczna” – podkreśla dr Cielniak.
Rosnąca liczba zakażeń oznacza, że wirus jest dalej aktywnie przenoszony w społeczeństwie, a to z kolei oddala nas od realizacji celów programu UNAIDS, którego celem jest zakończenie epidemii HIV do 2030 r. Założona strategia to „95-95-95”, co oznacza, że 95 proc. zakażonych zna swój status serologiczny, 95 proc. z nich otrzymuje leczenie i 95 proc. leczonych osiąga niewykrywalny poziom wirusa. „Nie zrealizujemy tych celów bez zwiększenia testowania i normalnego traktowania osób żyjących z HIV, a wydarzy się to tylko wtedy, kiedy poprawimy edukację dotyczącą HIV i zwalczymy stereotypy. Dlatego apeluję: działajmy, aby wykluczyć stygmatyzację, testujmy się i edukujmy. Bo życie z HIV może być zupełnie normalne” – podsumowała dr Szymańska-Kotwica.






































































