Raport „Postawy Polek wobec rozwiązań systemowych wspierających diagnostykę i terapię raka piersi” przygotowany przez Instytut Ochrony Zdrowia we współpracy z organizacjami pacjenckimi pokazuje, że chore na raka piersi oczekują indywidualnego podejścia do ich leczenia. Ponad 80 proc. z ankietowanych chciałoby terapii dobranej na podstawie wyniku wielogenowego testu rokowniczego. Wskazuje to, jak ogromna jest potrzeba wdrożenia rozwiązań systemowych takich jak refundacja wielogenowych testów rokowniczych w celu zwiększenia poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego.
Przewodnicząca Sekcji Raka Piersi w Polskim Towarzystwie Onkologii Klinicznej dr Katarzyna Pogoda jest zdania, że wyniki raportu odzwierciedlają kierunek, w którym zmierza współczesna onkologia – od terapii jednolitych dla wszystkich chorych ku medycynie precyzyjnej, opartej na biologii guza i ocenie ryzyka nawrotu – „Dysponujemy już szerokim wachlarzem skutecznych metod leczenia: od hormonoterapii i leków celowanych po nowoczesne przeciwciała sprzężone z cytostatykami. Coraz większe znaczenie zyskują również testy wielogenowe, które pozwalają zidentyfikować pacjentki odnoszące rzeczywistą korzyść z pooperacyjnej chemioterapii. Chemioterapia nie zawsze jest konieczna. W wielu przypadkach można zastosować hormonoterapię, ale lekarz musi wcześniej wiedzieć, czy ta metoda będzie skuteczna”.
Magdalena Kardynał, prezes Fundacji OmeaLife przypomina, że badania wielogenowe dostarczają lekarzowi precyzyjnej informacji o tym, czy chemioterapia rzeczywiście przyniesie pacjentce korzyść – „Możliwość uniknięcia niepotrzebnej chemioterapii jest dla kobiet priorytetem, bo to przekłada się bezpośrednio na lepszą jakość życia i zmniejszenie towarzyszącego chorobie lęku. Te badania to standard diagnostyczny w raku piersi w Europie. Testy te analizują ryzyko nawrotu choroby i określają sposób leczenia farmakologicznego, pokazując realne korzyści z użycia chemioterapii, która obecnie jest standardem terapeutycznym w Polsce”. „Najważniejsza jest realna korzyść kliniczna dla pacjentki – jeśli test jej nie potwierdza, należy rozważyć rezygnację z leczenia, które mogłoby niepotrzebnie obciążyć organizm” – dodaje Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe – Razem Lepiej.
Wielogenowe testy rokownicze – to badania diagnostyczne oparte na analizie ekspresji wielu genów w komórkach guza nowotworowego. Ich celem jest ocena biologii nowotworu i oszacowanie ryzyka nawrotu. Niektóre testy wielogenowe pozwalają również na określenie, czy pacjentka odniesie korzyść z leczenia chemioterapią i czy można z niej zrezygnować bez zwiększenia ryzyka nawrotu raka (tzw. wartość predykcyjna). Testy wielogenowe pozwalają zatem na optymalny dobór terapii i pomagają uniknąć toksycznych skutków chemioterapii u chorych, które nie odniosłyby z niej żadnych korzyści. Międzynarodowe wytyczne kliniczne postępowania z chorymi na raka piersi (w tym NCCN, ESMO, ASCO, NICE i St. Gallen) wymieniają testy wielogenowe jako ważny element personalizacji leczenia uzupełniającego u chorych na raka piersi. Tego typu testy są refundowane m.in. w Niemczech, Francji, Włoszech, Holandii, Belgii, Szwajcarii i Wielkiej Brytanii.
„Testy wielogenowe wprowadzają pewną racjonalizację postępowania okołooperacyjnego. Nie są dedykowane wszystkim chorym na raka piersi, a wyłącznie tym z rakiem luminalnym HER2-ujemnym. Pozwalają na racjonalizację leczenia okołooperacyjnego, czyli uniknięcie chemioterapii tam, gdzie jest ona niepotrzebna, i skoncentrowanie się na istotnym leczeniu, jakim jest w tym przypadku hormonoterapia” – wyjaśnia prof. Renata Duchnowska, kierownik Kliniki Onkologii Wojskowego Instytutu Medycznego.
„Z jednej strony mamy grupę pacjentek, u których należy zastosować chemioterapię ze względu na wysokie ryzyko nawrotu choroby, z drugiej – pacjentki, u których to ryzyko jest niskie i w związku z tym nie wymagają leczenia cytostatykami. Pomiędzy jest spora grupa pań, w przypadku których zastanawiamy się, czy wymagają podania chemioterapii, czy też nie, ponieważ np. występuje u nich tylko jeden czynnik wysokiego ryzyka nawrotu. Właśnie u nich należy wykonać testy wielogenowe, ułatwiające identyfikację pacjentek, które wymagają chemioterapii –mówi dr n. med. Katarzyna Pogoda.
Testy wielogenowe dla chorych na raka piersi na razie nie są refundowane w Polsce. Brak refundacji powoduje, że część chorych nie może w pełni skorzystać z precyzyjnego leczenia i najnowszych osiągnięć medycyny. Skutkiem tego jest sytuacja, w której ośrodki onkologiczne stosują różne standardy postępowania u chorych na wczesnego raka piersi o fenotypie luminalnym HER2-ujemnym, choć stan kliniczny pacjentek jest podobny.
Zastosowanie wielogenowego testu rokowniczego o zdolności prognostycznej i predykcyjnej, wpływa nie tylko na sytuację pacjentek, ale również niesie ze sobą istotne implikacje dla lecznictwa szpitalnego i systemu opieki zdrowotnej. „Refundacja testów wielogenowych spowodowałaby oszczędności dla systemu. Standardowa chemioterapia w pełnej realizacji to kwota ok. 17 tys. zł, do tego dochodzą koszty leczenia ewentualnych powikłań. Nawet jeżeli część pacjentek po wykonaniu takiego testu będzie miała wskazania do chemioterapii, to i tak mamy racjonalizację wydatków” – podkreśla prof. Duchnowska.
Przeprowadzone w ośmiu ośrodkach klinicznych w Polsce badanie PONDx wykazało, że wśród pacjentek z hormonozależnym (luminalnym), HER2-ujemnym rakiem piersi, bez zajęcia węzłów chłonnych, wykonanie wielogenowego testu rokowniczego Oncotype DX skutkowało zmianą decyzji terapeutycznej u 44,3 proc. z nich. W przypadku pacjentek początkowo kwalifikowanych do leczenia z użyciem chemioterapii u 62,2 proc. na podstawie wyniku testu zrezygnowano z chemioterapii. Natomiast u 29,7 proc. chorych początkowo kwalifikowanych do samej hormonoterapii dodano chemioterapię.
Odstąpienie od chemioterapii na podstawie wyniku testu wielogenowego pozwala na lepsze wykorzystanie zasobów szpitalnych poprzez ograniczenie liczby wizyt związanych z podawaniem chemioterapii i związanego z tym zaangażowania personelu medycznego oraz wykorzystania infrastruktury szpitala. To również oszczędność wynikająca z ograniczenia powikłań po chemioterapii. I co bardzo ważne skrócenie czasu podejmowania decyzji terapeutycznych – nie trzeba czekać na progresję, by ocenić, czy chemioterapia jest konieczna, a wynik testu dostępny jest w ciągu 2 tygodni.
„Ponieważ testy wielogenowe nie są refundowane, w praktyce oznacza to, że chore muszą dokonać wyboru, czy rezygnują z personalizowanego leczenia, czy decydują się na wyłożenie co najmniej 9 tys. zł na najtańszy z dostępnych testów. Część pacjentek decyduje się zapłacić za badanie, część jednak nie ma takiej możliwości i oczekuje, że decyzję podejmiemy bez testu. Mamy w Polsce tendencję do oszczędzania na rzeczach tanich, a nie na drogich” – zauważa dr hab. Michał Jarząb z Narodowego Instytut Onkologii oddział w Gliwicach.
Doktor Katarzyna Pogoda szacuje, że test wielogenowy byłby wskazany u ok. 3 tysięcy pacjentek rocznie.








































































