„Kolejka to technologia o udowodnionej szkodliwości, bo choroba w kolejce nie czeka – rozwija się, a opóźnienia często uniemożliwiają optymalne leczenie lub prowadzą do sytuacji, w których jest już za późno” – mówi Dorota Korycińska, prezes zarządu Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej. Tymczasem – jak pokazuje najnowszy Barometr WHC – średni czas oczekiwania na świadczenie zdrowotne w 2025 r. wyniósł 4,2 miesiąca, czyli tyle samo co w roku 2024.
Fundacja Watch Health Care przedstawiła coroczny raport dotyczący długości kolejek w ochronie zdrowia. Ankieterzy fundacji wykonali na przełomie września i października 2025 r. kilkanaście tysięcy połączeń telefonicznych z placówkami ochrony zdrowia. Przedstawiali się jako pacjenci z konkretnymi dolegliwościami i potrzebami zdrowotnymi. Barometr WHC 2025 pokazał, że dostępność do świadczeń zdrowotnych (to porada lekarska, badanie, zabieg, operacja) drugi rok z rzędu osiągnęła poziom najgorszy od początku prowadzenia pomiarów w 2012 r. W momencie zbierania informacji czas oczekiwania na pojedyncze świadczenie zdrowotne wynosił 4,2 miesiąca. Identycznie było rok wcześniej.
Ponad 13 miesięcy oczekiwania na wizytę u neurochirurga
Najdłużej trzeba było czekać na świadczenie z zakresu chirurgii plastycznej – średnio 11,1 mies., następnie z zakresu stomatologii (10,2 mies.), ortopedii i traumatologii narządu ruchu (9,7 mies.), neurochirurgii (9,4 mies.), otolaryngologii (9,2 mies.) oraz otolaryngologii dziecięcej (8,8 mies.). Najkrótsze były kolejki w radioterapii onkologicznej (0,5 mies.) oraz neonatologii (0,7 mies.), chirurgii onkologicznej (0,9 mies.) i medycynie paliatywnej (1,0 mies.). Nieznacznie ponad miesiąc (1,4 mies.) chorzy czekali na świadczenia z zakresu chorób płuc oraz kardiochirurgii.
Spośród 215 analizowanych świadczeń zdrowotnych, w 38 odnotowano pogorszenie dostępności, w przypadku 63 dostępność poprawiła się, natomiast w przypadku 114 świadczeń czas oczekiwania uległ zmianie w zakresie +/-0,5 mies. Najbardziej wydłużyły się kolejki w stomatologii, chirurgii szczękowo-twarzowej, geriatrii, ortopedii i traumatologii narządu ruchu oraz chirurgii plastycznej. Najwyraźniej skróciły się w dziedzinach: neurologii, chirurgii dziecięcej, endokrynologii i kardiochirurgii.
Na poradę specjalisty na przełomie września i października 2025 trzeba było poczekać średnio 4,2 mies. W porównaniu z ubiegłorocznym Barometrem nastąpiła delikatna poprawa, bo było to 4,3 mies. Spośród 41 specjalności lekarskich w 8 odnotowano pogorszenie dostępności, w 13 dostępność uległa poprawie, natomiast w przypadku 20 czas oczekiwania uległ w zmianie w zakresie +/-0,5 mies.
Najdłużej trzeba było czekać na wizytę u neurochirurga (13,1 mies.), endokrynologa (12,9 mies.) oraz gastroenterologa (9,9 mies.), najkrócej do pediatry (0,0 mies.), neonatolodzy (0,2 mies.), ginekologa-położnika (0,3 mies.) oraz chirurga onkologa (0,7 mies.). Najbardziej wydłużyły się kolejki do neurochirurga – o 4,7 mies., obecnie trzeba poczekać w kolejce 13,1 mies., neurologa dziecięcego i otolaryngologa. Najbardziej skróciło się oczekiwanie na iztyę u angiologa, chirurga naczyniowego, ortodonty i urologa.
W przypadku diagnostyki średni czas oczekiwania to 2,8 mies. (w 2024 r. – 3,1 mies.). Najdłużej czeka się na sigmoidoskopię (badanie endoskopowe jelita grubego) – 6,1 mies., biopsję guzków tarczycy (6,0 mies.) oraz gastroskopię (5,8 mies.). Najszybciej jest wykonywana gazometria – w ogóle nie trzeba na nią czekać. badanie cytogenetyczne, USG przezciemiączkowe, bronchoskopia (endoskopia dróg oddechowych), tomografia komputerowa głowy, biopsja aspiracyjna gruboigłowa, tomografia komputerowa klatki piersiowej USG stawów biodrowych, urografia – tu czas oczekiwania wynosi poniżej miesiąca.
Na operację możemy czekać latami
Barometr WHC 2025 pokazał, że jednym z głównych problemów jest etapowość leczenia, czyli suma czasów oczekiwania na kolejne elementy ścieżki pacjenta. Od wizyty u lekarza POZ do operacji usunięcia żylaków kończyn dolnych mija średnio 35,8 mies. Na wymianę zastawki serca od pierwszej wizyty trzeba czekać 21,4 mies. Endoprotezoplastyka stawu kolanowego wykonywana jest po średnio 20,7 mies. od wizyty u lekarza rodzinnego.
„Przyjęcia pacjentów pierwszorazowych to jedno, a oczekiwanie związane z etapowością leczenia, to inna kwestia. Wyraźnie widać to w onkologii. Gdy pacjent trafi do szpitala, to proces już jakoś idzie. Problemem jest to, co dzieje się od momentu podejrzenia zmiany do momentu wystawienia karty DiLO, kiedy pacjent dostanie się na leczenie i przejdzie kolejne cykle potrzebnych badań. To etapowość przed leczeniem rujnuje Polakom zdrowie” – mówiła podczas prezentacji Barometru WHC 2025 Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.
„Drobne zmiany na plus w przypadku kolejek do lekarzy i na badania diagnostyczne nie są odczuwalne dla chorych. 2025 rok obfitował w szczyty pełne pięknych słów o tym, jak bardzo politycy, rządzący, interesariusze systemu walczą o pacjentów i wszystko robią z myślą o nich. Bądźmy poważni, od lat zmierzamy ku katastrofie i łatamy dziury na oślep. Nie ma żadnej strategii poza utrzymaniem swoich pozycji i strefy wpływów” – stwierdziła Milena Kruszewska, prezes Fundacji WHC.
Jeden z ostatnich bastionów socjalizmu
Były wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński, poseł PiS, zauważył, że co prawda według Barometru WHC kolejki do lekarzy w 2025 r. nie wydłużyły się, ale chorzy po raz pierwszy od 2015 r. zaczęli procentowo więcej płacić z własnej kieszeni za leczenie. „Oznacza to de facto, że zostali wypchnięci z systemu publicznego do prywatnego. Konsekwencją będzie cicha prywatyzacja systemu ochrony zdrowia. Ten, kto ma pieniądze, będzie leczony, a kto ich nie ma, będzie czekał w rekordowo długich kolejkach” – ocenił Janusz Cieszyński. Dodał, że 2024 r. był pierwszym, według GUS, w którym udział wydatków prywatnych w wydatkach na leczenie ogółem wzrósł – zwiększyły się one o 10 mld zł i wyniosły 64 mld zł. To konsekwencja wspomnianego „wypychania ludzi” z publicznego do prywatnego systemu – ocenił, wskazując personalnie osobę odpowiedzialną za to, czyli byłą minister zdrowia Izabelę Leszczynę, która ten kierunek – zdaniem posła PiS – obrała programowo.
„System opieki zdrowotnej to jeden z ostatnich bastionów socjalizmu w Polsce. Mam wrażenie, że socjalizm w ochronie zdrowia wręcz umacnia się i coraz więcej kosztów jest przerzucanych na chorych, którzy albo płacą z własnej kieszeni, albo cierpią i umierają” – stwierdził z kolei Krzysztof Łanda, założyciel Fundacji WHC. Obecny na konferencji wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski wskazał na już widoczną poprawę po fragmentarycznym wprowadzeniu od 1 stycznia 2026 r. centralnej e-rejestracji – „E-rejestracja pozwoli usprawnić zapisy pierwszorazowych pacjentów. W pierwszym tygodniu blisko 3,8 tys. wizyt zostało przełożonych, uwolnionych przez pacjentów, a tylko sześciu nie zgłosiło na umówioną wizytę. To już jest jakiś ruch w kierunku skracania kolejek do specjalistów.
Wiceminister Maciejewski podkreślił, że każdy ośrodek musi sprawozdać swoje grafiki i dostępności dla pacjentów pierwszorazowych. Przypomniał, że e-rejestracja jest dla pacjentów pierwszorazowych, nie dla przychodzących na kolejne wizyty. W e-rejestrację jest już “włożony” mechanizm degresu, czyli obniżania finansowania poradni, które nie będą realizowały odpowiedniego odsetka wizyt pierwszorazowych.
Natomiast Dorota Korycińska, omawiając wyniki raportu, zwróciła uwagę na źle działające tradycyjne rejestracje. Nie są rzadkie sytuacje, że chorzy przez wiele dni próbują się dodzwonić do placówki medycznej, słyszą komunikaty o kilkudziesięciu osobach oczekujących na połączenie, otrzymują sprzeczne informacje lub dowiadują się, że „zeszyt z zapisami jest u lekarza”. W takich okolicznościach trudno winić pacjentów za nieodwoływanie wizyt, skoro kontakt z placówką bywa tak utrudniony.
PCUŚ dla pierwszorazowych
Bernard Waśko, dyrektor NIZP-PZH, dość krytycznie ocenił wartość Barometru WHC. Stwierdził, że „z punktu widzenia analitycznego nie można budować obrazu dostępności do świadczeń na podstawie danych, które zostały zaprezentowane w Barometrze WHC czy innych danych dotyczących terminów leczenia”. Zakwestionował np. informację dotyczącą czasu oczekiwania na zabieg endoprotezoplastyki (ponad 20 miesięcy), wskazując, że już w trakcie konferencji bez kłopotu znalazł tylko na Mazowszu kilka ośrodków, w których czas oczekiwania wynosi ok. pięciu miesięcy. Jego zdaniem dostępne dane o kolejkach do świadczeń zdrowotnych są obarczone błędami i pokazują raczej kierunek zmian niż realny czas oczekiwania pacjentów.
Bernard Waśko przypomniał, że Ministerstwo Zdrowia przygotowało projekt nowego systemu raportowania kolejek do lekarza — PCUŚ (prognozowanego czasu oczekiwania na udzielenie świadczenia). To, ile czasu chory spędzi w kolejce, NFZ ma obliczać na podstawie średniej z poprzednich sześciu miesięcy i będzie obejmował wyłącznie osoby, które rzeczywiście zapisały się do kolejki. Będzie to czas między datą rejestracji a datą świadczenia. Dane o czasie oczekiwania będą dotyczyły tzw. pacjentów pierwszorazowych, którzy zgłosili się z nowym skierowaniem a nie tych, którzy kontynuują leczenie i umawiają się na kolejną wizytę. Prognozowany czas oczekiwania będzie obliczany dla każdego szpitala i poradni, na każde świadczenie, do którego jest lista oczekujących, osobno dla osób zakwalifikowanych jako przypadki pilne i stabilne. Rozporządzenie w tej sprawie miałoby wejść w życie 1 lipca.








































































