„Skuteczna profilaktyka nie może być realizowana jednorazowo ani wybiórczo. Potrzebujemy przemyślanej strategii, wspólnych zasad postępowania oraz zapewnienia odpowiednich środków finansowych, które umożliwią konsekwentne działania w każdym regionie kraju” – uważa prof. Aleksander Prejbisz.
„10 dla Polskiej Kardiologii” – to strategiczny program Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK) na lata 2025-2027, który ma się przyczynić do poprawy zdrowia sercowo-naczyniowego Polaków. W tej dziesiątce na czoło wysuwa się prewencja jako fundament zdrowia publicznego.
Od 2015 r. w Polsce nie maleje częstość zgonów możliwych do uniknięcia. „Te zgony to jest wykładnik epidemiologiczny, który pokazuje, że podejmowane działania profilaktyczne są nieskuteczne. Dlatego bardzo się cieszymy jako towarzystwo, że od maja ubiegłego roku mamy nowy program profilaktyczny Moje Zdrowie, który jest bardzo nowoczesny. To dlatego, że nie opiera się wyłącznie na identyfikacji podstawowych czynników ryzyka. Nie ma w nim rozbudowanego oznaczania różnych dziwnych substancji, a przede wszystkim oprócz przekrojowych badań, lekarze rodzinni, którzy realizują ten program, oglądają wyniki i proponują pacjentowi dalsze rozwiązania. Czyli jest reakcja na stwierdzone nieprawidłowości. Tak właśnie powinien działać program profilaktyczny. Mamy dane z badań naukowych pokazujące, że jeżeli brak jest reakcji po badaniu przesiewowym, to tak naprawdę program profilaktyczny jest niepotrzebny, bo nic się z nim nie wiąże” – mówił podczas konferencji Zarządu Głównego PTK prof. dr hab. n. med. Aleksander Prejbisz, kierownik Centrum Prewencji i Epidemiologii Chorób Układu Krążenia w NIKard, sekretarz PTK. Podkreślił również, że skuteczna profilaktyka nie może być realizowana jednorazowo ani wybiórczo – „Potrzebujemy przemyślanej strategii, wspólnych zasad postępowania oraz zapewnienia odpowiednich środków finansowych, które umożliwią konsekwentne działania w każdym regionie kraju”.
Bardzo dobrze znane są takie czynniki ryzyka chorób sercowo-naczyniowych jak palenie tytoniu, nadciśnienie tętnicze, hipercholesterolemia, picie alkoholu. Do tych „starych” i znanych doszły nowe. „To jest oczywiście otyłość, nazywana matką ponad 200 chorób. To jest przewlekły stres, związany z tempem życia, przebodźcowaniem. Stosunkowo nowymi czynnikami ryzyka są zanieczyszczenie środowiska, hałas, a także tzw. singularyzacja życia, czyli samotność, brak kontaktów społecznych, szczególnie w późnych latach życia” – wymieniał prof. Prejbisz.
Ekspert PTK stwierdził, że jako kardiologa, ale też internistę, cieszy go trend „powrotu do podstaw”, czyli patrzenia na pacjenta wielochorobowo. Chodzi o leczenie nie tylko problemów kardiologicznych, lecz również szeroko pojętych kardiometabolicznych czynników ryzyka sercowo-naczyniowego – „Dlatego bardzo bym chciał, żeby powstała Narodowa Strategia Prewencji Chorób Serca, którą Polskie Towarzystwo Kardiologiczne ma w Planach. W dokumencie tym zostałyby omówione podstawowe cele terapii i prewencji sercowo-naczyniowej jak też metody leczenia, żeby nie tylko kardiolodzy, ale również lekarze innych specjalizacji, nawet ortopedzi, okuliści, wiedzieli, jakie są podstawowe cele terapii, podstawowe leki, aby wiedza dotycząca konieczności skutecznego leczenia i oddziaływanie na czynniki ryzyka dotarła do wszystkich lekarzy. W ramach programu planowane jest rozwijanie badań epidemiologicznych, opracowywanie kart ryzyka, kampanie edukacyjne oraz wprowadzenie świadczeń profilaktycznych do katalogu świadczeń gwarantowanych NFZ”.
Ważnym elementem prewencji jest też dostarczanie rzetelnej wiedzy o zdrowiu. „Jesteśmy zalewani dezinformacją, fake newsami. W tym obszarze potrzebne będzie współdziałanie z Ministerstwem Zdrowia i innymi towarzystwami naukowymi. Niestety nadal osoba, która dostarcza fałszywych informacji ma w Internecie więcej odsłoń niż ta, która dostarcza rzetelnej wiedzy” – podkreślił sekretarz PTK.
Według prof. Prejbisza prewencja jest seksy, choć trudno o niej mówić w sposób atrakcyjny – „Jesteśmy społeczeństwem, które musi wreszcie wstać z kanapy i zacząć się ruszać, bo jeżeli tego nie zrobimy, nadal będziemy wydawać miliony na ochronę zdrowia. Zachęcanie do tego nie jest proste, zwłaszcza gdy panuje pogląd, że współczesna kardiologia jest w stanie „dociągnąć” każdego do osiemdziesiątki. W pewnym sensie to prawda, bo wstrząs kardiogenny wyleczymy, zawał serca wyleczymy, ale styl, w jakim do tej osiemdziesiątki dotrzemy, zależy tylko od nas. Nie chodzi przecież o to, żeby „dociągnąć”, tylko by cieszyć się pełnią życia. Mamy dowody, że na każdym etapie życia, jeśli wstaniemy z kanapy i zaczniemy się ruszać, wydłużymy swoje życie. Uważam, że w tej rzetelnej wiedzy ważne jest pokazanie, że sami jesteśmy w stanie bardzo dużo zrobić. To jest bardzo ważna rzecz, która musi być celem działań prewencyjnych”.
Trwająca do końca lutego 2026 r. III edycja badania WOBASZ (Wieloośrodkowe Ogólnopolskie Badanie Stanu Zdrowia Ludności), czyli głównego polskiego badania epidemiologicznego, dostarczy jeszcze dokładniejszych danych o czynnikach ryzyka chorób układu krążenia w Polsce. Po raz pierwszy zebrane zostaną również próbki materiału biologicznego, które pozwolą pogłębić analizę zależności między stylem życia, czynnikami genetycznymi a zdrowiem serca. Wyniki te staną się podstawą do dalszego doskonalenia strategii prewencji i leczenia.
„Dowiemy się, jaki mamy krajobraz ryzyka sercowo-naczyniowego, skąd się bierze nasze populacyjne wysokie ryzyko sercowo-naczyniowe, z czego wynikają dysproporcje pomiędzy poszczególnymi powiatami. Są bowiem powiaty, które różnią się między sobą długością życia o kilka lat. To jest dosyć niespotykane, ponieważ jesteśmy krajem stosunkowo mało zróżnicowanym socjodemograficznie. Na podstawie wyników badania WOBASZ III zdefiniujemy konkretne cele – o ile lepsza musi być za 10 lat osób z kontrola nadciśnienia tętniczego, kontrola zaburzeń lipidowych, gospodarki węglowodanowej po to, żebyśmy rzeczywiście żyli długo, ale przede wszystkim szczęśliwie. Bo styl, w jakim dotrzemy do późnych lat życia, zależy od prewencji, od tego, czy będziemy aktywni fizycznie” – tłumaczył prof. Prejbisz.
Badanie przeprowadzone w Narodowym Instytucie Kardiologii w Warszawie w ramach Narodowego Programu Chorób Układu Krążenia, które objęło 18-latków, wykazało że dziewczyny, w tym wieku mają dwukrotnie mniejszą aktywność fizyczną zimą niż w pozostałych porach roku – „Musimy inicjować i zachęcać samorządy, a także ustawodawcę do podejmowania działań skierowanych do konkretnych grup wiekowych. Może na przykład nadszedł czas na to, żeby obok orlików stanęły ogólnodostępne siłownie, żeby zimą można było również realizować aktywność fizyczną”.








































































