Polska okulistyka jest otwarta na nowości i dotrzymuje kroku światowym trendom. Rysą są martwe standardy. Optometryści wsparciem, ale też obawą okulistów. Wzmocnienie systemu przez sektor prywatny jest możliwe, ale wymaga koordynacji.
Polska okulistyka utrzymuje światowy poziom, lecz musi balansować pomiędzy powszechnymi problemami systemu ochrony. Podczas tegorocznego Kongresu HCC dyskutowano o tym na sesji „Okulistyka: rosnące wyzwania – od najmłodszych po seniorów”.
Profesor Marek Rękas, konsultant krajowy w dziedzinie okulistyki i kierownik Kliniki Okulistyki w Wojskowym Instytucie Medycznym ocenił, że polska okulistyka jest w bardzo dobrej kondycji i jest gotowa na kolejne reformy – “Okulistyka moim zdaniem jest najlepiej w tej chwili reformowaną dziedziną i najdalej posuniętą do przodu dziedziną”. Jest to dziedzina również bardzo otwarta na innowacje – “Będziemy zwracać uwagę na to, by okulistyka pochłaniała nowości, ale z dobrym finansowaniem. Zawsze mogłoby być lepiej, jeżeli chodzi o finansowanie, co mogłoby jeszcze zmniejszyć kolejki do niektórych świadczeń”. Profesor Rękas zwrócił uwagę, że przy podejmowaniu decyzji systemowych wciąż nie używane są mapy potrzeb zdrowotnych, co powoduje, że ruchy w systemie są intuicyjne . “Wydaliśmy kilka lat temu pieniądze na mapę potrzeb zdrowotnych (…), ale nigdy nie została ona nałożona na tą Polskę”. Przyszłość systemu ochrony zdrowia, w tym również okulistyki – to jego zdaniem ocena jakości wykonywanych świadczeń, aby na tej podstawie kształtować wyceny i finansowanie. Na razie pieniądze wciąż nie korelują z jakością. Z drugiej strony warunkiem podnoszenia jakości jest dostateczna liczba świadczeń. Profesor wyraził ponadto zadowolenie z wzrastającego zaangażowania optometrystów w opiekę nad pacjentami, zauważając, że była to potrzeba, którą zgłaszali okuliści.
“Jesteśmy na poziomie europejskim i światowym” – powiedziała prof. Ewa Mrukwa-Kominek, prezes Polskiego Towarzystwa Okulistycznego. Piętą achillesową nie tylko polskiej okulistyki, ale całej ochrony zdrowia w naszym kraju jest jej zdaniem standaryzacja – “Standaryzacja to potrzeba nie tylko okulistyki, ale w ogóle medycyny. W wielu krajach to dawno temu zostało zrobione. My te standardy postępowania również mamy od wielu lat opracowane i one wymagają tylko uaktualniania”. Jak dodała, mają one także wymiar praktyczny, czyli ochronę przed nieuzasadnionymi roszczeniami pacjentów. Standardy, aby nie były martwym zapisem, muszą nakładać się na system, czyli muszą mieć odbicie w koszyku świadczeń. Profesor Mrukwa-Kominek odniosła się również do roli optometrystów. W przyszłości podział zadań będzie jej zdaniem następujący: badania obrazowe wykonywać będą optometryści, a weryfikacja i decyzje terapeutyczne będą zadaniem lekarzy okulistów. Już dziś skrócenie kolejek do specjalistów można osiągnąć dzięki przekazaniu optometrystom obrazowych badań przesiewowych oraz doboru korekcji wzroku. Stąd potrzeba jest jasnego określenia kompetencji zawodów.
Sylwia Kijewska, wiceprzewodnicząca Polskiego Towarzystwa Optometrii i Optyki podkreśliła, że przez ostatnie trzy lata postrzeganie optometrystów mocno się zmieniło, a kamieniem milowym było ustawowe uregulowanie tego zawodu jako zawodu medycznego. Stwarza to szansę na odciążenie kolejek do okulistów oraz poprawę profilaktyki w zakresie chorób narządu wzroku. “Będziemy dążyć, by poradę optometryczną włączyć do koszyka świadczeń” – dodała.
W odniesieniu do okulistyki dziecięcej prof. Wojciech Hautz (kierownik Kliniki Okulistyki, Instytut “Pomnik – Centrum Zdrowia Dziecka”, członek zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Okulistycznego) mówił o narastającym problemie krótkowzroczności u dzieci, związanym z ograniczaniem aktywności na świeżym powietrzu na rzecz czasu przed ekranem urządzeń elektrycznych. Jak podkreślił, niezbędna jest edukacja zdrowotna i profilaktyka -“Przede wszystkim aktywność na świeżym powietrzu. Wszystkie prace potwierdzają, że to aktywność zdecydowanie zmniejsza ryzyko rozwoju krótkowzroczności i pogłębiania jej”. Wskazał też na rozwój technologii ułatwiający leczenie – kiedy już dziecko ma problem z widzeniem na odległość, z pomocą przychodzą soczewki okularowe o konstrukcji umożliwiającej rozogniskowanie obrazu na pośrednim obwodzie, których noszenie spowalnia rozwój krótkowzroczności. Stosuje się również leki w formie kropli do oczu – “Krople, które rozluźniają mięsień rzęskowy. To jest atropina w niskich stężeniach, którą stosuje się wieczorem przed spaniem. Ma to właśnie na celu rozluźnienie tego mięśnia, który pracuje przy patrzeniu z bliska, tak aby mógł się relaksować. Niestety oczywiście jak każdy lek ma swoje plusy i minusy”. Im wcześniej wykryty problem u dziecka, tym łatwiejsza korekcja. Bilans sześciolatka zawiera ocenę sprawności narządu wzroku, ale nawet jeżeli dziecko jest badane pod tym kątem, to nie zawsze jest to robione poprawnie. To przestrzeń, którą mogliby zająć optometryści.
Część wad wzroku leczy się operacyjnie, co jednak nie zawsze jest refundowane. Joanna Adamiec-Mroczek (dyrektor medyczna w Optegra) podkreśliła, że dla pacjenta najważniejszy jest czas oczekiwania, jakość wykonanej procedury oraz bezpieczeństwo. Ostatnie lata pokazały jej zdaniem, że osiągnięcie tych trzech punktów jest łatwiejsze z udziałem podmiotów komercyjnych, czego przykładem było zminimalizowanie kolejek do operacji zaćmy. – “Ostatnie lata – to czas ewolucji od funkcji pomocniczej do pozycji pewnego partnera”. Jednak wciąż zdarza się, że zamiast spodziewanego lepszego rezultatu następuje wydłużenie ścieżki pacjenta, a zasoby są po prostu marnotrawione – “Problem z koordynacją opieki nad pacjentem. Problem z przepływem informacji między ośrodkami komercyjnymi a placówkami państwowymi. De facto pacjenci mają niepotrzebnie powielane te same badania”.
Jak oceniła dyr. Adamiec-Mroczek, same zabiegi korekcji wad wzroku są wciąż postrzegane jako fanaberia a nie poważne leczenie – “Musimy zmieniać sposób myślenia z takiego, że jest to pewien rodzaj medycyny estetycznej na korzyść takiego ujęcia socjoekonomicznego”. Jej zdaniem zabiegi z obszaru chirurgii refrakcyjnych powinny być refundowane u trzech grup pacjentów – to osoby, które wybrały ścieżkę edukacyjną wymagającą wysokiej jakości widzenia, osoby pracujących w służbach mundurowych oraz pacjenci, którzy nie tolerują soczewek po latach korzystania z takiego wsparcia – “Jest już nawiązana współpraca między MON-em a Wojskowym Instytutem Medycznym i takie zabiegi są realizowane. Może należy to rozszerzyć do kandydatów, którzy zobowiążą się do pełnienia służby (…)”. Jak mówiła, potrzebna jest analiza farmakoekonomiczna, m.in. stosunku wydatków na jednorazowy zabieg a wydatkami na wielokrotne zmiany okularów – “Bilans wychodzi na zero, a nawet na korzyść chirurgii refrakcyjnej. Ostrożnie wypowiadałam się w kwestii refundacji, bo raczej bym tu widziała rolę pracodawcy. Przesunięcie tego w stronę medycyny pracy”.
O przyszłości okulistyki mówiła prof. Bożena Romanowska-Dixon (członek zarządu Polskiego Towarzystwa Okulistycznego), przedstawiając udział sztucznej inteligencji w diagnostyce obrazowej chorób narządu wzroku, w tym nowotworów. Algorytmy oparte na AI pozwalają wykryć i ocenić zmiany nowotworowe z dokładnością ponad 95 proc. Dzięki temu można uniknąć wykonania biopsji. Ponadto AI może być wykorzystywane w diagnostyce retinopatii cukrzycowej, AMD, oraz jaskry, co przyspieszy rozpoznanie tych chorób i umożliwi wcześniejsze rozpoczęcie terapii.





































































