Medycyna pracy nie może się dziś ograniczać jedynie do badanie zdolności do pracy. Ta specjalność powinna być wykorzystywana w profilaktyce, edukacji i wczesnym wykrywaniu zagrożeń zdrowia. „Bardzo potrzebujemy holistycznego podejścia do zdrowia i bezpieczeństwa pracownika. Powinniśmy przestać mówić o BHP i zacząć używać określenia jest na świecie, o Health and Safety w środowisku pracy. Uwzględnienie zarówno zdrowia fizycznego jak i psychicznego pozwoli lepiej chronić i wspierać dobrostan pracowników we współczesnym miejscu pracy” – uważa prof. Jolanta Walusiak-Skorupa.
Potocznie mówimy “medycyna pracy”, a w rzeczywistości jest to system opieki profilaktycznej nad pracownikami. Na razie na próżno szukać tej profilaktyki. Zgodnie z zapowiedziami Ministerstwa Zdrowia ma to się zmienić wiosną tego roku, kiedy wejdzie w życie rozporządzenie dające lekarzom medycyny pracy nową kompetencję – będą mogli wydawać zgłaszającym się do nich pracownikom indywidualne zalecenia niezwiązane bezpośrednio z ich zatrudnieniem, które trafią do IKP. Ma to ułatwić podejmowanie działań profilaktycznych w obszarze zdrowia.
„Dyskutujemy nad tym, w jaki sposób możemy lepiej wykonywać nasze zadania, co powinniśmy zmienić. Zmiany te powinny się odbywać na poziomie systemowym, ale też w ramach pracy u podstaw. W dzisiejszych czasach zmienia się profil chorób związanych z pracą, profil problemów zdrowotnych, które dotyczą ogółu społeczeństwa. Pojawiają się w związku z tym nowe wyzwania dla służby medycyny pracy” – podkreślała prof. Jolanta Walusiak-Skorupa, dyrektor Instytutu Medycyny Pracy podczas Kongresu Zdrowie Polaków.
Do tych wyzwań należą oczywiście zmiany demograficzne. Topnieje grupa osób w wieku produkcyjnym – „W związku z tym, niezależnie od rozwiązań politycznych, wiemy, że będziemy musieli dłużej pracować i w czasie swojego życia zawodowego być może zmieniać, to co robimy, w jakim charakterze pracujemy. Odbywa się to w kontekście określonych modeli biznesowych, które ewoluują w firmach, co – naturalnie – dotyka w znacznym stopniu rynku pracy. Nie służy to poczuciu stabilizacji. A za tym rośnie ryzyko zaburzeń psychicznych – lęku, depresji, wypalenia zawodowego, ale również obniżenia satysfakcji z pracy. Niby wszyscy wiemy, co powinniśmy robić i jak przekształcić środowisko pracy, ale w takich warunkach, pod taką dużą presją, nie jest łatwo promować zdrowie w kontekście miejsca pracy”.
Prof. Walusiak-Skorupa przypomniała raport opublikowany niedawno przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego PZH-PIB, który pokazuje, że prawie 40 proc. mężczyzn i 47 proc. kobiet zgłasza trwające powyżej 6 miesięcy problemy zdrowotne. Przy czym u prawie 10 proc. mężczyzn i ponad 6 proc. kobiet problemy zdrowotne utrudniają wykonywanie obowiązków zawodowych. Wspomniane zaburzenia psychiczne należą do najczęstszych powodów. Przykładowo, ponad 20 proc. ankietowanych kobiet zgłaszało objawy lęku uogólnionego.
„Wspólnie z Medicoverem przeprowadziliśmy badanie dotyczące dystresu u pracowników. Dystres to jest stan, w którym doświadczamy trudnych emocji (smutku, lęku), zmęczenia, czyli stresu, który ma negatywny wpływ na nasze funkcjonowanie. Okazało się, że 57 proc. kobiet i 61 proc. mężczyzn odczuwa taki stan, czyli czuje się niekomfortowo w życiu codziennym i w pracy. Dodatkowo jeszcze mamy do czynienia z technostresem. Jesteśmy otoczeni technologią, z którą różnie dajemy sobie radę. Technostres to jest rodzaj stresu spowodowanego trudnościami w dostosowaniu się do nowych technologii, w tym niezbędnych do wykonywania obowiązków zawodowych. Technologia zaburza równowagę między życiem zawodowym a osobistym, praktycznie ciągle jesteśmy online. Z drugiej strony mamy dużą niepewność zatrudnienia, bo skoro AI wszystko potrafi, to może się okazać, że staniemy się niepotrzebni. To wszystko powoduje, że czujemy się coraz bardziej zestresowani. Odpowiednia profilaktyka mogłaby zapobiec tym problemom” – tłumaczyła prof. Walusiak-Skorupa.
Dyrektor Instytutu Medycyny Pracy zauważyła, że wizyta u lekarza medycyny pracy jest okazją do podjęcia działań w obszarze opieki profilaktycznej, którą należy jak najlepiej wykorzystać. Zwłaszcza że – jak mówili uczestnicy badania przeprowadzonego przez PZH-PIB – rezygnują nierzadko z badań w POZ czy u specjalisty, bo kolejka jest za długa albo logistycznie jest to skomplikowane. Jeśli pracują, to w gabinecie lekarza medycyny pracy co jakiś czas jednak muszą się pojawić. „Ciągle mówimy o tym, że nie wykorzystujemy potencjału medycyny pracy. Wykorzystanie tego potencjału wymaga połączenia dwóch systemów – opieki profilaktycznej nad pracownikami oraz systemu ochrony zdrowia. Teraz, ze względu na to, że są różni płatnicy, funkcjonujemy zupełnie odrębnie. Potrzeba wdrożenia systemowych działań wzmacniających potencjał profilaktyczny (legislacja, finansowanie), a jednocześnie zaangażowania profesjonalistów SMP w działania profilaktyczne, czyli takiej pracy u podstawa. Nasze rekomendacje obejmują też rozszerzenie zakresu opieki profilaktycznej podczas obowiązkowych badań okresowych o kompleksowe oceny zdrowia i interwencje dotyczące stylu życia” – stwierdziła prof. Walusiak-Skorupa.
Potrzebne jest dołożenie do medycyny pracy kilku podstawowych badań nakierowanych na choroby cywilizacyjne – „Z jednej strony, oczywiście, jesteśmy w stanie zidentyfikować niektóre czynniki ryzyka i to jest niezwykle ważne. Ale już poziomu glukozy nie zbadamy, nie zlecimy lipidogramu. Bez tego nie wykryjemy nieprawidłowości, chyba że się już pojawiły powikłania związane z nimi”.
Drugim elementem do wykorzystywania jest udział w programach profilaktycznych finansowanych przez NFZ, a także organizowanych przez pracodawców. Do tego szeroko pojęta promocja zdrowia i edukacja zdrowotna – tego medycynie pracy bardzo brakuje. „Idealnie byłoby, gdybyśmy podczas badania profilaktycznego do celów kodeksu pracy mogli dokonać kompleksowej analizy stanu zdrowia. Wyłącznie zbadanie pacjenta i stwierdzenie, że nie ma przeciwwskazań do pracy przy komputerze, to za mało. Chodzi o to, żebyśmy ocenili czynniki ryzyka, stan zdrowia, żebyśmy uzyskali dodatkowe informacje, jeżeli pacjent na coś choruje, zaplanowali mu dalsze działania zdrowotne, ukierunkowali je” – tłumaczyła prof. Walusiak-Skorupa.
I dodała, że samo powiedzenie pacjentowi, że powinien skorzystać z programów profilaktycznych, nie wystarczy, bo on wszystko obieca lekarzowi, ale na badania nie pójdzie – „Natomiast jeżeli część badań będzie miał wykonanych w trakcie wizyty u lekarza medycyny pracy, a na pozostałe go umówimy, będzie to zupełnie inaczej wyglądało. To wszystko musi się jeszcze dziać przy wsparciu pracodawcy, bo również w miejscu pracy promocja zdrowia powinna się odbywać. Zatem medycyna pracy powinna działać w taki sposób, że identyfikujemy czynniki ryzyka chorób przewlekłych, następnie wydajemy ogólne zalecenia profilaktyczne, jak również zalecenia profilaktyczne związane z wykonywaną pracą”.
Badania kodeksowe powinny również służyć identyfikowaniu osób zagrożonych utratą zdolności do pracy, bo może się okazać, że gdy pacjent przyjdzie za rok czy dwa na kolejne badania, już będzie niezdolny do pracy. Czasami taka osoba potrzebuje leczenia, a czasami po prostu przekwalifikowania i taką informację również powinna otrzymać – „Potrzebujemy holistycznego podejścia do zdrowia pracownika opartego również na zdrowiu publicznym. Jeżeli chcemy być efektywni, musimy to robić wspólnie z pracodawcami”.






































































