Zdrowie publiczne musi odpowiadać na zmieniające się czynniki, jednakże reformy nie mogą być tworzone na szybko, potrzebny jest plan długoletni. Przyszłość zdrowia publicznego – to zdrowie dzieci, samoopieka obywateli, adherencja, promocja zdrowia i profilaktyka, edukacja zdrowotna w każdym wieku, spójne działanie na rzecz zdrowia władz lokalnych w całym kraju.
Z okazji 35-lecia utworzenia Instytutu Zdrowia Publicznego w Krakowie, w strukturach Uniwersytetu Jagiellońskiego, odbyła się konferencja „PUBLIC HEALTH NOW! Security – Governance – Education”. Program konferencji pozwolił krytycznym okiem spojrzeć na aktualną sytuację w zdrowiu publicznym oraz wskazać kierunki rozwoju.
Doktor Małgorzata Gałązka-Sobotka, rektor Uczelni Łazarskiego powiedziała, że trzeba powrócić do definicji systemu ochrony zdrowia – „System ochrony zdrowia jest zbiorem bardzo wielu powiązanych ze sobą elementów, które są w ścisłej zależności przyczynowo-skutkowej. To czego dziś tam naprawdę nam brakuje – to odejście przede wszystkim od takiego punktowego reagowania na kryzysy, od bardzo punktowego przeobrażania systemu z nadzieją, że zmiana w jednym punkcie tego systemu będzie istotnie korygowała jego filozofię i jego zasady funkcjonowania”.
Również bezpieczeństwo zdrowotne będzie wymagać nowej definicji. „Paradygmat ryzyka zawsze zmusza nas do zupełnie nowego zdefiniowania pryncypiów polityki państwa, która powinna być zorientowana przede wszystkim na zapewnienie bezpieczeństwa zdrowotnego” – powiedziała dr Gałązka-Sobotka, wymieniając działania wzmacniające to bezpieczeństwo: budowanie odporności zbiorowej polskiego społeczeństwa. zapobieganie chorobom, adaptacja do zmieniających się warunków w związku z pojawiającymi się nowymi czynnikami, wytworzenie pewnego stopnia samodzielności obywateli w zakresie własnego zdrowia. Zwróciła też uwagę, że przez ostatnie dwie dekady niestety dążono do pozbawienia pacjentów samodzielności – „Pozbawiając Polki i Polaków zdolności do tego, aby w tych najprostszych problemach związanych z osobistym zarządzaniem własnym zdrowiem, przeniesiono ciężar na system ochrony zdrowia”. Tymczasem żaden system, nawet ten o największym budżecie, nie udźwignie wszystkich potrzeb.
Małgorzata Gałązka-Sobotka podkreśliła ogromne znaczenie zdrowia dzieci i młodzieży. Nadrzędnym celem zdrowia publicznego jest bowiem to, by kolejne pokolenia żyły dłużej, a równocześnie zdrowiej. Tymczasem dane epidemiologiczne wskazują, że najmłodsi Polacy żyją w dużo gorszej kondycji zdrowotnej niż ich rodzice i dziadkowie – „Tu na decydentach ciąży ogromna odpowiedzialność, której dzisiaj niestety nie wypełniają”. Jednym z praw dziecka jest właśnie prawo do rozwoju w zdrowiu – „Inwestycje w zdrowie dziecka rozstrzygają o 70-80 proc. problemów zdrowotnych, z którymi mierzymy się potem, gdy to dziecko staje się dorosłym, a to tak naprawdę generuje zapotrzebowanie na zasobu systemu ochrony zdrowia”.
Miernikami sukcesu zdrowia publicznego w Polsce – zdaniem dr Gałązki-Sobotki – powinny być:
- stworzenie nowych fundamentów zdrowia publicznego, organizacji systemu ochrony zdrowia i jego finansowania
- zdjęcie priorytetu z medycyny naprawczej
- zrozumienie przez władze publiczne, a zwłaszcza Ministerstwo Finansów wagi inwestycji w prewencję i profilaktykę u najmłodszego pokolenia
- wielopokoleniowość przyjętej strategii
- zmotywowanie przez NFZ świadczeniodawców, wszystkich profesjonalistów medycznych do tego, aby to prewencja. profilaktyka i prewencja zdrowia, stały się pryncypium systemu ochrony zdrowia
- prowadzenie edukacji w całym cyklu życia
- zdrowie uznane za priorytet przez wszystkie resorty, nie tylko Ministerstwa Zdrowia.
„Nadal zaszczepienie myśli o zdrowiu w politykach innych resortów jest bardzo trudne” – stwierdził Kuba Sękowski, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia. Zasugerował, aby w dyskusjach używać argumentu mówiącego o zdrowiu jako zasobie, będącym przewagą danego społeczeństwa, która uwidacznia się w jego funkcjonowaniu na tle innych państw. Należy też zwrócić uwagę na możliwość zmniejszenia obciążenia budżetu państwa, co jest szczególnie ważne w świetle niekorzystnych prognoz demograficznych. Jak ocenił, nakłady przeznaczane na zdrowie publiczne nie zmienią się w najbliższym czasie, ale można lepiej zaadresować te środki – „na poziomie centralnym powinniśmy przede wszystkim skupić się na koordynacji, dostarczaniu rzetelnych treści, pomysłach i efektywnym wdrażaniu narzędzi na poziomie lokalnym”. W świetle ograniczonych zasobów potrzebna jest przede wszystkim koordynacja – podsumował.
Na efekty współpracy międzyresortowej zwróciła uwagę Anna Makówka-Kwapisiewicz, dyrektor Biura Ministra Edukacji, podając jako przykład wprowadzenie nowego przedmiotu do szkół – edukacji zdrowotnej. „Bez zdrowia publicznego nie ma porządnej reformy ochrony zdrowia, a my, Polacy jesteśmy tacy, że zrobimy reformę jak się pali, albo jest wojna, albo inne zdarzenie epidemiologiczne” – zauważyła senator Agnieszka Gorgoń-Komor.Jej zdaniem niedoceniana jest siła najbliższego otoczenia we wdrażaniu zmian. Jako przykład podała szkołę, gdzie dzięki dużemu zaangażowaniu dyrekcji, na edukację zdrowotną uczęszczało ponad 90 proc. uczniów, podczas gdy średnia dla polskich szkołę wynosiła około 30 proc. Stwierdziła jednocześnie, że politycy w małym stopniu słuchają ekspertów a kwestia zdrowia społeczeństwa ma ogromne znaczenie dla przyszłości i bezpieczeństwa kraju – „Tylko zdrowy naród będzie umiał się bronić, będzie umiał podejmować dobre decyzje i będzie umiał sprostać odporności, jaką powinniśmy mieć jako kraj, który nigdy nie miał, nie ma i nie będzie miał dobrego położenia geograficznego. Nie chodzi, aby straszyć, ale zapobiegać różnym, niezbyt bezpiecznym wydarzeniom”.
Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny przypomniał, że zadaniem inspekcji sanitarnej w zdrowiu publicznym jest między innymi promocja zdrowia oraz edukacja zdrowotna. W przyszłości warto będzie – jego zdaniem – przenieść ciężar z działalności kontrolno-nadzorczej na działania edukacyjno-doradcze. Konieczna jest również cyfryzacja danych zdrowotnych Polaków oraz wprowadzenie mierników efektywności inwestycji zdrowotnych – „My musimy zrozumieć, że zdrowie publiczne to inwestycja, medycyna to koszt”. Nadrzędnym zadaniem inspekcji sanitarnej w zdrowiu publicznym powinna być natomiast koordynacja – “Może pewnego dnia nie będzie inspekcji sanitarnej, a będzie inspekcja zdrowia publicznego”.
Łukasz Pietrzak, Główny Inspektor Farmaceutyczny wskazał, że zdrowie publiczne to również kwestia prawidłowego leczenia chorób i podkreślił znaczenie adherencji, czyli stosowania się do zaleceń lekarzy – „Najlepszym lekiem jest ten, który jest dostępny, a najistotniejszym ten, który jest stosowany. A jeżeli 50 proc. naszego społeczeństwa błędnie stosuje leki lub nie stosuje leków, okazuje się, że tylko z perspektywy refundacji brak adherencji kosztuje nas 6 mld zł rocznie”.
Prof. Maciej Małecki, prorektor UJ ds. Collegium Medicum przypomniał, że elementy zdrowia publicznego znajdują się obecnie w programach nauczania wszystkich zawodów medycznych. Zwrócił również uwagę, że choć często współpraca środowisk naukowych z mediami budzi negatywne skojarzenia, jest sposobem na to, by wiedza z zakresu zdrowia ulicznego dotarła do społeczeństwa – „Pracownicy naukowi równocześnie pracujący w mediach to jest ogromne narzędzie i siła oddziaływania”. Ocenił również, że największymi wyzwaniami zdrowia publicznego na najbliższe lata będą epidemia otyłości, cukrzyca typu II i starzenie się społeczeństwa.







































































