Coraz skuteczniejsze leczenie farmakologiczne i rozwój technologii medycznych sprawiają, że u części pacjentów zagrożonych nagłym zgonem sercowym (NZS) można dziś bezpiecznie odroczyć decyzję o ewentualnej implantacji kardiowertera-defibrylatora. Choć europejskie wytyczne są wspólne, praktyka kwalifikacji do inwazyjnych procedur kardiologicznych w poszczególnych krajach znacząco się różni. Jednym z wiodących tematów tegorocznej konferencji British Cardiovascular Society, na której gościli zaproszeni eksperci Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego, były ocena ryzyka nagłego zgonu sercowego oraz znaczenie kamizelki defibrylującej w podejmowaniu optymalnej decyzji o implantacji ICD.
Nagły zgon sercowy, odpowiadający za setki tysięcy zgonów rocznie w Europie, pozostaje jednym z największych wyzwań współczesnej kardiologii. Podczas wspólnej sesji ekspertów British Cardiovascular Society (BCS) oraz Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego (PTK) pokazano, że mimo wspólnych europejskich wytycznych praktyka kliniczna w zakresie leczenia arytmii oraz zapobiegania nagłemu zgonowi sercowemu w wielu krajach europejskich znacząco się różni. Potwierdzają to dane raportu „Arrhythmia care in ESC member countries: the 2025 ESC-EHRA atlas on heart rhythm disorders”, obejmującego 51 krajów Europy. Pokazują one, że różnice dotyczą zarówno liczby wykonywanych ablacji, implantacji ICD i CRT-D, jak i wykorzystania kamizelki defibrylującej.
Choć tytuł wspólnej polsko-brytyjskiej sesji „WCD and ICD – polar opposites” sugerował przeciwstawienie obu technologii, eksperci zgodnie podkreślali, że kamizelka defibrylująca nie zastępuje ICD, lecz uzupełnia proces kwalifikacji pacjenta do ewentualnej implantacji układu na stałe. WCD pozwala bezpiecznie odroczyć decyzję o implantacji ICD u pacjentów, u których ryzyko nagłego zgonu sercowego może ulec zmianie wraz z postępem leczenia.
„Nowoczesna kwalifikacja do inwazyjnych procedur kardiologicznych nie polega dziś na jak najszybszym wszczepieniu urządzenia, ale na wyborze najlepszego rozwiązania dla konkretnego pacjenta. Dziś jest to możliwe dzięki technologii, która pozwala na czasowe i nieinwazyjne zabezpieczenie chorego, stałe monitorowanie przebiegu leczenia i spokojną ocenę diagnostyczną. To kamizelka defibrylująca” – mówił prof. Robert J. Gil, prezes Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.
„Zgodnie z wytycznymi Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC) kamizelka defibrylująca jest rozwiązaniem komplementarnym wobec ICD. Pozwala zabezpieczyć pacjenta w okresie optymalizacji leczenia i ponownej oceny wskazań do implantacji lub na czas, gdy zastosowanie ICD nie jest możliwe” – dodał prof. Maciej Sterliński, zastępca kierownika I Kliniki Zaburzeń Rytmu Serca w Narodowym Instytucie Kardiologii. WCD pozwala odłożyć nieodwracalną decyzję o implantacji urządzenia wszczepialnego do momentu, gdy lekarz będzie dysponował pełnym obrazem klinicznym pacjenta.
Polska od lat należy do krajów o wysokiej dostępności implantowanych kardiowerterów-defibrylatorów (ICD) i układów resynchronizujących z funkcją defibrylacji (CRT-D). „To efekt bardzo dobrego przygotowania polskich ośrodków oraz doświadczenia operatorów wykonujących implantacje urządzeń wszczepialnych. W tym obszarze od lat osiągamy wyniki porównywalne z najlepszymi krajami Europy” – ocenia prof. Michał M. Farkowski, kierownik Pracowni Elektrofizjologii i Stymulacji Serca, Klinika Kardiologii PIM MSWiA.
Inaczej wygląda sytuacja w przypadku kamizelki defibrylującej. Jej wykorzystanie w Europie jest bardzo zróżnicowane. W Polsce pozostaje poniżej średniej europejskiej, podczas gdy w krajach takich jak Francja, Niemcy czy Austria technologia ta jest stosowana nawet kilkukrotnie częściej. Zdaniem ekspertów nie wynika to z różnic w obowiązujących wytycznych Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego, lecz przede wszystkim z organizacji systemów ochrony zdrowia, modelu finansowania oraz praktyki kwalifikacji pacjentów.
Polskie doświadczenia pokazują, że potencjał kamizelki defibrylującej jest bardzo duży. Dane z krajowych ośrodków wskazują nie tylko na dobrą edukację i współpracę pacjentów w zakresie stosowania WCD, ale również na fakt, że u ponad 50–55 proc. chorych po 3–9 miesiącach optymalizacji leczenia nie ma już wskazań do implantacji ICD, a jednocześnie kamizelka defibrylująca zapobiega nagłemu zgonowi sercowemu u prawie 3 proc. chorych. To pokazuje, że szersze wykorzystanie WCD może przynieść korzyści zarówno pacjentom, jak i całemu systemowi ochrony zdrowia.
W Polsce kamizelka defibrylująca jest obecnie finansowana w trybie indywidualnej zgody płatnika publicznego (NFZ), co wydłuża proces kwalifikacji i stanowi dodatkowe obciążenie dla ośrodków. „Obecny mechanizm działa, jednak można i warto go uprościć, aby ułatwić lekarzom i pacjentom dostęp do tej technologii. Nie spotkałem się z sytuacją, aby szpital, który złożył wniosek dotyczący pacjenta spełniającego wskazania do zastosowania kamizelki defibrylującej, nie otrzymał zgody na jej finansowanie ze względów merytorycznych, niemniej włączenie tej technologii do koszyka świadczeń gwarantowanych, o które wnioskuje Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, jest bardzo ważne” – podkreśla prof. Robert J. Gil.
Wniosek o objęcie świadczenia z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej finansowaniem systemowym został złożony do Ministerstwa Zdrowia w lutym 2023 r., a 30 stycznia 2024 r. uzyskał pozytywną rekomendację Prezesa Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. „Kolejnym etapem tego procesu jest włączenie świadczenia z wykorzystaniem kamizelki defibrylującej do koszyka świadczeń gwarantowanych. Umożliwi to podejmowanie optymalnych decyzji klinicznych i wybór właściwych narzędzi dla danego pacjenta zagrożonego (czasowo lub stale) nagłym zgonem sercowym” – podsumowuje prof. Robert J. Gil.




































































