Uczestnictwo w badaniach profilaktycznych to stały problem, wiecznie żywy, z którym od dawna nie możemy sobie poradzić. W badaniu „Brak profilaktyki szkodzi zdrowiu Europejczyków”, przeprowadzonym w 2023 r. przez niemiecką firmę STADA w 15 krajach, to w Polsce i Serbii najwięcej osób – po 62 proc. – zadeklarowało, że nie uczestniczą w żadnych badaniach profilaktycznych. Pilotaż badań niskodawkowej tomografii komputerowej wykazał, że mobilne punkty badań mogą pomóc w rozwiązaniu tego problemu w raku płuca. Nie ma natomiast powodów do optymizmu w skrinigu raka jelita grubego.
Profesor Joanna Chorostowska-Wynimko, kierownik Zakładu Genetyki i Immunologii Klinicznej Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, koordynator naukowy projektu SOLACE w Europie i Polsce, w trakcie Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy zaprezentowała wyniki mobilnego programu pilotażowego badań przesiewowych w kierunku raka płuca metodą niskodawkowej tomografii komputerowej przeprowadzonego w woj. lubelskim. „Głęboko wierzę, że niskodawkowa tomografia komputerowa to ten rodzaj profilaktyki wtórnej, która ma szansę znacząco zmienić obraz kliniczny raka płuca w Polsce, Europie i na świecie. Daje ogromne szanse wcześniejszego wykrycia zmian podejrzanych o etiologię onkologiczną, a więc raka płuca, ale nie tylko” – powiedziała.
Mobilna odsłona badań NDTK była uzupełnieniem ogólnopolskiego programu wczesnego wykrywania raka płuca, który był prowadzony w latach 2022-24. Wykonano w tym okresie 55 tys. badań u 15 tys. osób w całej Polsce, co prof. Chorostowska-Wynimko nazwała dużym sukcesem. Doświadczenia m.in. z Wielkiej Brytanii, gdzie punkty diagnostyczne urządzone w autobusach podjeżdżają choćby pod supermarkety czy stadiony piłkarskie, wskazują że mobilne punkty diagnostyczne mogą odegrać istotną rolę w upowszechnianiu badań profilaktycznych, zwłaszcza w odniesieniu do tzw. trudno dostępnych populacji.
Projekt mobilnych badań był realizowany w 2024 r. w woj. lubelskim. Zostało ono wybrane, dlatego że w programie ogólnopolskim była tam wyjątkowo mała zgłaszalność. „Założyliśmy, że jednym z problemów była duża odległość do ośrodków prowadzących badania tomograficzne metodą niskiej dawki. W związku z tym pojechaliśmy do tych społeczności na Lubelszczyźnie, dowieźliśmy im tomograf, organizując mobilną pracownię w TIR-ze. Był to projekt skomplikowany, ale z wielką satysfakcją chcę powiedzieć, że w ciągu dwóch miesięcy przebadaliśmy imponującą liczbę ponad 2,6 tys. osób. Mam porównanie z mobilnymi pilotażowymi w innych krajach i nigdzie nie udało się osiągnąć takiej dynamiki ,jak u nas. Było to możliwe dzięki zaangażowaniu tamtejszych lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej i pielęgniarek, którzy informowali, zachęcali, kwalifikowali do badań” – opisała prof. Chorostowska-Wynimko.
Z mobilnego punktu diagnostycznego mogły skorzystać osoby w wieku 55-74 lat z historią 20 paczkolat, czyli paczki papierosów wypalanej dziennie przez 20 lat. Wiek mógł być obniżony do 50 lat w przypadku osób, które miały przynajmniej jeden dodatkowy czynnik ryzyka.
„Istotne klinicznie zmiany, a więc takie, które wymagały dalszej diagnostyki, wykryliśmy u ponad 500 osób, z czego 100 zostało skierowanych do pilnej diagnostyki. Kolejne 180 osób wymagało powtórzenia NDTK w ciągu trzech miesięcy. Mieliśmy również osoby, które zostały w trybie pilnym skierowane do leczenia chirurgicznego. Do dziś wykryliśmy 23 przypadki choroby nowotworowej i nie zawsze był to rak płuca. Dzięki niskodawkowej tomografii rozpoznaliśmy 21 przypadków raka płuca, ale również raka piersi i chłoniaka. Niskodawkowa tomografia klatki piersiowej to jest również szansa na poszukiwanie innych patologii będących chorobami odtytoniowymi, np. POChP. Jest to więc interwencja, której efektywność wybiega poza zidentyfikowanie podejrzanych guzków. Mamy również możliwość oceny rozedmy i włóknienia płuc” – podsumowała wyniki mobilnych badań prof. Chorostowska-Wynimko.
Badanie zostało sfinansowane dzięki projektowi unijnemu SOLACE, którego celem jest poprawa efektywności i koordynacja toczących się programów narodowych i pilotażowych wczesnej diagnostyki raka płuca metodą niskodawkowej tomografii komputerowej w Europie – „Finansowanie z tego źródła pozwoliło nam zrealizować mobilny skrining na Lubelszczyźnie, również przy wsparciu finansowym Ministerstwa Zdrowia. Ten program udowodnił, że mamy w Polsce pilną potrzebę wdrożenia na stałe profilaktyki wtórnej raka płuca, czyli badań przesiewowych metodą NDTK, która z założenia powinna być połączona z profilaktyką pierwotną, czyli poradą antynikotynową, wsparciem osób chcących rzucić palenie. Być może takie kompleksowe działanie zostanie dopełnione badaniem spirometrycznym – czekamy w tej chwili na decyzję Ministerstwa Zdrowia, bo projekt programu profilaktycznego, który byłby finansowany przez Narodowy Fundusz Zdrowia, został już zaakceptowany przez Radę Przejrzystości, otrzymał pozytywną ocenę Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji, więc w tej chwili wszystko w gestii Ministerstwa Zdrowia.”
Nie ma programu przesiewowego w kierunku raka jelita grubego
Program badań przesiewowych w kierunku raka jelita grubego realizowany był przez Narodowy Instytut Onkologii i opierał się na najwyższych standardach diagnostyki. W 2021 r. kolonoskopia trafiła do koszyka świadczeń gwarantowanych, ale tym samym utracono koordynację, która towarzyszyła badaniu w ramach programu przesiewowego. Sama procedura jest dostępna, ale nie ma koordynacji, centralnego monitorowania jakości, weryfikacji wskazań i tego, co robić po wykonaniu badania przesiewowego. Skoro nie ma koordynacji, to nie ma programu spełniającego międzynarodowe wytyczne.
Drugą możliwością jest wykonanie testu FIT. Do maja w ramach programu Profilaktyka 40 Plus każda osoba kwalifikująca się do niego miała zapewnione takie badanie pod warunkiem, że na własny koszt kupiła w aptece test kasetkowy, który nie jest zalecany. „Aktualnie trwają działania, by w ramach programu Moje Zdrowie lekarze POZ i rodzinni dystrybuowali ilościowe testy FIT, takie jak powinny być. Mając doświadczenie w organizacji programów mam obawy, że taka dystrybucja testów prowadzona przez kilkutysięczną rzeszę lekarzy rodzinnych, bez dobrej organizacji monitorowania i kontroli jakości, która jest najważniejsza, niestety nie powiedzie się, ale chciałbym się mylić. Do tego nie są zapewnione dalsze etapy postępowania z pacjentem, który uzyska dodatni wynik. Nie jestem pewien, czy rzesza lekarzy POZ-etów będzie w stanie w ramach opieki nad swoimi pacjentami monitorować i dalej kontrolować tych z dodatnim wynikiem testu, pilnować, żeby mieli wykonaną kolonoskopię, oczywiście poza wyjątkowymi miejscami. Podejrzewam, że to będą pieniądze wyrzucone w błoto, bo to jest olbrzymie przedsięwzięcie” – wyraził swoją opinię prof. Jarosław Reguła, kierownik Kliniki Gastroenterologii Onkologicznej Narodowego Instytutu Onkologii, konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii.
Jak podkreślił prof. Reguła, test FIT powinien być wykonywany co dwa lata, a jeśli jest dodatni, pacjent powinien mieć wykonaną kolonoskopii – „Dochodzimy do tego elementu, który był kiedyś zorganizowany, miał metodologię, kontrolę jakości. Niestety, przerwanie programu kolonoskopowego i niewprowadzenie jednocześnie testowania FIT tą samą metodologią, z wykorzystaniem tej samej bazy danych, sprawia, że mam olbrzymie obawy, że obecna koncepcja jest rzucona na głębokie wody – bez koordynacji, monitorowania i kontroli jakości. Nie z powodu braku zaufania do lekarzy rodzinnych, ale dlatego, że potrzebna jest naprawdę bardzo dobra organizacja i monitorowanie wyników”.
Profesor Reguła przypomniał, już wiele lat temu udowodniono, że tylko wysokiej jakości kolonoskopia jest kosztowo efektywna i daje efekty, natomiast taka „rzucona na głęboką wodę”, bez nadzoru i kontroli nie za bardzo działa. Rekomendacje Rady Europejskiej z 2022 r. mówią o perfekcyjnej organizacji, informacji, szkoleniu personelu, monitorowaniu i kontroli jakości. Bez tego jakiekolwiek działania populacyjne po prostu nie mają sensu. „Profesor Reguła bardzo trafnie podkreślił, że program przesiewowy musi być koordynowany, monitorowany, nadzorowany, musi być prowadzona kontrola jakości. Z przykrością muszę powiedzieć, że w Polsce żaden z programów, które są nazywane przesiewowymi, nie spełnia definicji takiego programu, ponieważ w definicji jest zawarte właśnie monitorowanie, kontrola jakości i – uwaga – wysyłanie zaproszeń. Tak że w Polsce w gruncie rzeczy nie ma programów przesiewowych” – skomentowała prof. Joanna Didkowska, kierownik Zakładu Epidemiologii i Prewencji Pierwotnej Nowotworów NIO-PIB, kierownik Krajowego Rejestru Nowotworów.






































































