Leczenie ran to sztuka. Wymaga interdyscyplinarnego podejścia i lepszych wycen, by zainteresowali się nim nie tylko pasjonaci. Stworzenie ogólnopolskiego modelu leczenia ran przewlekłych jest absolutnie niezbędne. Zdaniem specjalistów potrzebny jest model, w którym płaci się za za efekt leczenia a nie liczne, bezskuteczne procedury.
Można w Polsce kompleksowo leczyć rany – to udowadnia Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, gdzie od 5 lat realizowany jest program kompleksowej opieki nad pacjentami z trudno gojącymi się ranami. Jest on realizowany w ramach świadczenia finansowanego przez NFZ – kompleksowe leczenia ran przewlekłych (KLRP, KLRP-2). „W tym programie liczy się efekt i to za efekt dostajemy pieniądze” – mówił dr Mariusz Nowak, dyrektor Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, podczas wyjazdowego posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. cukrzycy.
W Siemianowicach Śląskich chorymi zajmuje się interdyscyplinarny zespół. Pielęgniarka przyjmuje pacjenta samodzielnie i opiekuje się nim holistycznie – edukuje, przepisuje opatrunki, leki, we współpracy z lekarzem opracowuje program leczenia. Pracę pielęgniarek nadzorują specjaliści. Co piąta wizyta – to kontrola lekarska.
Program jest podzielony na etapy, w zależności od stanu pacjenta. Większość terapii przebiega w domu chorego, który w szpitalu pojawia się jednie na niezbędne konsultacje czy zabiegi, np. czyszczenie rany. Hospitalizacje są skrócone do niezbędnego minimum. „Pacjentem na różnych etapach leczenia zajmuje się lekarz, pielęgniarka, dietetyk, fizjoterapeuta. To skoordynowana, uzupełniająca się opieka. Wszystko dzieje się w sposób zaplanowany, nad procesem gojenia się rany i stanem ogólnym pacjenta czuwa cały sztab ludzi” – podkreśla Magdalena Szatan, pielęgniarka oddziałowa w Instytucie Ran Przewlekłych CLO w Siemianowicach Śląskich.
Za 15-20 proc. ran przewlekłych odpowiada zespół stopy cukrzycowej. W naszym kraju leczenie tego typu ran nie jest kompleksowo refundowane, co prowadzi do dużej liczby amputacji. Polska jest w europejskiej czołówce pod względem amputacji kończyn dolnych u chorych na cukrzycę. „Nieleczenie ran kosztuje dużo więcej niż prawidłowe leczenie. W ramach pilotażu szamotulskiego obliczono, że uratowanie kończyny – to koszt ok. 30 tys. zł, cena średniej jakości protezy wynosi 40 tys. zł. Cały program szamotulski kosztował ok. 9 mln zł. W onkologii za lek dla jednego chorego nierzadko trzeba tyle zapłacić” – powiedział dr Przemysław Lipiński, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Ran. Podkreślił jednocześnie, że dla wielu chorych amputacja kończyny oznacza wyrok śmierci – 60 proc. z nich nie przeżywa 5 lat.
Według dr. Lipińskiego przykład Siemianowic Śląskich pokazuje, że w placówkach publicznych można osiągać znakomite rezultaty. Zwrócił też uwagę że dwa programy ministerialne dotyczące kompleksowego leczenia ran przewlekłych (KLRP i KLRP-2) nie są zarezerwowane dla siemianowickiego centrum oparzeń. Mogą je realizować ośrodki na terenie całego kraju, ale nie ma zainteresowanych placówek.
Konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii prof. Krzysztof Strojek przypomniał program pilotażowy leczenia stopy cukrzycowej zainicjowany przez Szpital Powiatowy w Szamotułach, skąd wzięła się jego nazwa „pilotaż szamotulski”. Później prowadzony był w sześciu ośrodkach przy zapewnionym odpowiednim finansowaniu. „Bez tego finansowania placówki podejmują się leczenia zespołu stopy cukrzycowej tylko w przypadkach, kiedy dyrekcja godzi się na ponoszenie strat. Wyniki z programu pilotażowego są obecnie analizowane przez Ministerstwo Zdrowia. Mam dane z jednego ośrodka, w którym w ramach realizacji programu wykonano tylko dwie amputacje, pozostałe stopy, a było ich kilkaset, udawało się leczyć zachowawczo. Pilotaż się zakończył, czekamy na wprowadzenie programu do katalogu świadczeń gwarantowanych. Obecnie ośrodki, które go realizowały, a zatem i chorzy, są zawieszone w próżni, bo nie mają finansowana. W związku z tym chciałbym zaapelować do decydentów, żeby jak najszybciej tę procedurę wpisać do katalogu świadczeń” – powiedział prof. Strojek.
Magdalena Krzymowska-Zakolska z Departamentu Lecznictwa Ministerstwa Zdrowia poinformowała, że „W zakresie pilotażu leczenia zespołu stopy cukrzycowej mamy już pozytywną rekomendację, którą AOTMiT wydał w 2018 r. Teraz zwróciliśmy się do Agencji ze zleceniem przygotowania aktualizacji pod kątem kosztów w oparciu o model testowany w pilotażu. Termin jest dwumiesięczny, zlecenie wyszło z Ministerstwa 3 lipca, więc odpowiedzi spodziewamy się na początku września”.
„Nie ma chętnych do leczenia zespołu stopy cukrzycowej, bo pracujemy na skrajnie podzielonych procedurach, podczas gdy leczenie ran przewlekłych zwłaszcza w przebiegu cukrzycy, polega na skojarzeniu trzech dziedzin – interny, chirurgii ogólnej i chirurgii naczyniowej. Powodzenie projektu szamotulskiego było możliwe dzięki temu, że NFZ zdecydował się połączyć procedury z tych dziedzin w jednym miejscu” – stwierdził prof. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych WUM. Dodał, że nic się nie zmieni, jeżeli nie zmieni się wycena świadczeń i jeśli leczenie będzie dzielone na procedury – pacjent powinien być rozliczany całościowo.
Teraz – według prof. Czupryniaka – leczenie rany jest bardzo trudne, bo organizacyjnie wymaga zaangażowania wspomnianych trzech grup specjalistów, a pacjent nie jest rozliczany łącznie – „W szpitalu przy Banacha w Warszawie, gdzie pracuję, mamy na szczęście chirurgię ogólną, chirurgię naczyniową i mamy nas diabetologów, internistów. Jednak, żeby rozliczyć zabieg z chirurgii naczyniowej, chory jest przenoszony na kilka godzin na oddział chirurgii naczyniowej, stamtąd jedzie na radiologię, tam ma wykonywany zabieg, po czym wraca na naczyniówkę i na koniec do nas. To są absurdy, z którymi my żyjemy na co dzień. Iz całym szacunkiem do przedstawicieli ministerstwa – nikomu to poza lekarzami pracującymi w tym systemie w ogóle nie przeszkadza”.
Według szacunków, w Polsce nawet 1 mln osób zmaga się z trudno gojącymi się ranami, takimi jak odleżyny, owrzodzenia cukrzycowe, owrzodzenia żylne, niedokrwienne czy nowotworowe.







































































