Bezpieczeństwo zdrowotne obywateli musi być traktowana na równi z bezpieczeństwem militarnym czy energetycznym. Pandemia COVID-19, wojna w Ukrainie, kryzysy klimatyczne, cyberataki, ogólna sytuacja geopolityczna – to zdaniem niektórych ekspertów argument za budowanie odporności zdrowotnej nie tylko na poziomie krajowym, ale także unijnym.
Debata Medycznej Racji Stanu „Zdrowie i bezpieczeństwo narodowe” pokazała, że zdrowie publiczne powinno być traktowane jako integralny element strategii bezpieczeństwa narodowego. Polityki zdrowotne – zarówno krajowe, jak i unijne – muszą odpowiadać na rosnące zagrożenia cywilizacyjne i geopolityczne. Konieczna jest zmiana paradygmatu – z leczenia chorób na inwestowanie w zdrowie i profilaktykę.
„Po doświadczeniach z pandemią COVID-19 chyba nikt już nie ma wątpliwości, że jednym z kluczowych filarów bezpieczeństwa jest zdrowie. Rozumiane bardzo szeroko – zarówno jako kondycja zdrowotna społeczeństw Unii Europejskiej, jak i sprawność oraz efektywność systemów ochrony zdrowia, a także niezakłócony dostęp do leków. Dziś, w nowej rzeczywistości, ze zdobytymi doświadczeniami jesteśmy jeszcze lepiej przygotowani do działania i współpracy” – ocenił Adam Jarubas, europoseł, przewodniczący Komisji ds. Zdrowia Publicznego Parlamentu Europejskiego.
Według europosła Jarubasa pandemia COVID-19 pokazała, o ile skuteczniejsza może być Unia w obszarze zdrowia działając wspólnie. Nigdy wcześniej jedność Unii nie była tak potrzebna i ważna dla naszego bezpieczeństwa i przyszłości. Odpowiedzią na te wyzwania i wyrazem rosnącego znaczenia zdrowia w UE jest niewątpliwie podniesienie w Parlamencie Europejskim dotychczasowej podkomisji do rangi komisji stałej ds. zdrowia publicznego. Adam Jarubas przypomniał, że kierowanej przez niego komisji został przekazany do procedowania pakiet farmaceutyczny, największa od 20 lat reforma rynku leków w UE, zmierzająca do poprawy dostępności leków – w tym adresujących niezaspokojone potrzeby medyczne, na choroby rzadkie czy antybiotyków – we wszystkich państwach Unii i z cenami, na które stać europejskich pacjentów i budżety państw UE.
Przewodniczący SANT podsumował zakończoną przed miesiącem polską prezydencję, której jednym z kluczowych priorytetów było bezpieczeństwo zdrowotne. Podkreślił znaczenie domknięcia prac nad europejską przestrzenią danych medycznych – „Europejska przestrzeń danych medycznych jest podstawą silnej Europejskiej Unii Zdrowotnej, do której nieustannie dążymy. Rozporządzenie to ustanawia wspólne ramy wykorzystywania i wymiany elektronicznych danych dotyczących zdrowia w całej UE. Co ważne, korzyści z tych zmian odczują bezpośrednie jej obywatele. Na poziomie systemowym umożliwi to ponowne wykorzystywanie niektórych danych do celów interesu publicznego, kształtowania polityki badań naukowych. Stworzy też zintegrowane środowisko danych, które ułatwi funkcjonowanie jednolitego rynku cyfrowych usług i produktów zdrowotnych”.
„Za niewątpliwy sukces polskiej prezydencji należy uznać to, że udało nam się doprowadzić do przedstawienia przez Komisję Europejską w ciągu zaledwie stu dni projektu aktu o lekach krytycznych, który jest również priorytetem naszej komisji SANT. Opracowanie tego aktu jest swego rodzaju domknięciem pakietu farmaceutycznego i brakującym elementem odpowiedzi Unii na niedobory leków po liście leków krytycznych i Sojuszu Leków Krytycznych. To także wdrożenie strategii farmaceutycznej dla Europy i kamień milowy Europejskiej Unii Zdrowotnej. To wreszcie większe bezpieczeństwo lekowe Europejczyków i wyraz przekonania, że dostępność leku nie może być uwarunkowana presją w polityce międzynarodowej, pandemią, problemami na szlakach transportowych, napięciami geopolitycznymi, sankcjami, taryfami, blokadami morskimi czy otwartymi konfliktami” – dodał europoseł Jarubas.
W chwili obecnej Europa sprowadza 80 proc. leków lub substancji służących do ich produkcji, a w niektórych przypadkach w ogóle ich nie produkuje. W 100 proc. jest zależna od importu ratujących życie leków onkologicznych, sercowo-naczyniowych, autoimmunologicznych oraz substancji do ich produkcji, m.in. API. „Musimy sobie zadać pytanie, co jeśli – tak jak z energią z Rosji – przyjdzie nam zmierzyć się z dnia na dzień z odcięciem od importu. Istnieje pewien poziom produkcji leków, od którego zależy zdrowie i życie Europejczyków, który wyznacza granice między zwykłym biznesem a bezpieczeństwem. Musimy zabezpieczyć ten poziom w Unii ściągając produkcję i łańcuchy dostaw do Europy, dywersyfikując dostawy w oparciu o pewnych partnerów podzielających nasz system wartości i naszą wizję świata na bezpiecznych szlakach handlowych” – pokreślił Adam Jarubas.
„Jeżeli mamy pieniądze na finansowanie amunicji i czołgów, to powinny się też znaleźć pieniądze na produkcję leków. Potrzebujemy potężnego wsparcia finansowego, żeby wspomóc produkcję substancji czynnych na terenie Unii Europejskiej. Oczywiście wszystkiego sami nie wyprodukujemy, ale mamy europejską i krajowe listy leków krytycznych i możemy rozdzielić produkcję między poszczególnymi państwami – stwierdziła Katarzyna Piotrowska-Radziewicz, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji w Ministerstwie Zdrowia.
Natomiast Joanna Drewla, dyrektor generalna Servier Polska dodała, że ważne byłyby ustalenia między krajami unijnymi pozwalające na wymienianie się substancjami czynnymi. Produkty Serviera są obecnie dostępne na 140 rynkach, firma dysponuje trzema fabrykami substancji aktywnych, co w zupełności wystarczy, żeby zabezpieczyć rynki, na których sprzedaje swoje produkty. „W ustawie refundacyjnej pojawiła się pierwsza jaskółka docenienia lokalnej produkcji. To przekonało naszą centralę, żeby produkcję wszystkich naszych leków refundowanych przenieść do zakładu w Polsce” – powiedziała dyr. Drewla.
Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, podsekretarz stanu w pionie do spraw Unii Europejskiej w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przypomniała, że przed objęciem prezydencji Polska zdefiniowała siedem tematycznych filarów bezpieczeństwa. Było to m.in. bezpieczeństwo militarne, energetyczne, żywnościowe, ekonomiczne i po raz pierwszy – zdrowotne. Do tej pory nie myślano o zdrowiu czy o systemie ochrony zdrowia w takim kontekście. „Mam nadzieję, że wystarczająco wcześnie przed ewentualnym kolejnym kryzysem wzięliśmy temat zdrowia „na tapetę. Europa nie ma już czasu, by siedzieć spokojnie i mówić, że na naszym kontynencie wszystko jest super, że my mamy wszystko ogarnięte, zorganizowane. W globalnym wyścigu Stany Zjednoczone, Chiny, Indie biją nas na głowę, także w kwestii leków. Pozostaliśmy daleko w tyle i jesteśmy uzależnieni od innych z zewnątrz. A dzisiaj geopolityka pokazuje, że możemy liczyć tylko na samych siebie” – powiedziała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka.
Prof. Bolesław Samoliński, kierownik Katedry Zdrowia Publicznego i Środowiskowego Zakładu Profilaktyki Zagrożeń Środowiskowych WUM powiedział, że zdrowie jest absolutnie krytyczne dla bezpieczeństwa rozumianego bardzo szeroko i bardzo go cieszy, że zostało włączone w główny nurt bezpieczeństwa Europy – „Pandemia COVID-19 miała w tym swój udział, ale pojawiły się bardzo ciekawe nowe aspekty. których nie mieliśmy w dotychczasowej polityce. Okazuje się, że bezpieczeństwo lekowe jest integralną częścią profilaktyki i promocji zdrowia, czyli polityki prozdrowotnej. To jest bardzo ważny element, który wcześniej był trochę niedoceniany, niezauważany”.






































































