Farmaceutyczne terapie prewencyjne nie zastępują badań przesiewowych, jednak mogą znacząco obniżyć zapadalność i śmiertelność z powodu nowotworów w populacjach wysokiego ryzyka. W przypadku raka piersi leki mogą zredukować zachorowalność nawet o 40–50 proc w grupie wysokiego ryzyka. Jednak uciążliwość skutków ubocznych wymaga dalszego dopracowania wielkości dawek. Leki takie jak semaglutyd mogą obniżyć zachorowalność na 10 z 13 nowotworów związanych z otyłością o ponad 30 proc. Terapie w przypadku raka prostaty obniżają ryzyko zachorować i spowalniają rozwój nowotworu o ponad 20 proc. Jednak mają skutki uboczne – siedmiokrotnie zwiększają możliwość urologicznych powikłań.
Autorzy artykułu „Emerging Strategies for Drug-Based Cancer Risk Reduction” (Daca-Álvarez et al., 2025) opisali aktualne strategie farmakologicznej redukcji ryzyka zachorowania na nowotwory, ze szczególnym uwzględnieniem raka piersi, nowotworów związanych z otyłością oraz raka prostaty. Autorzy podkreślają, że skuteczna farmakoprewencja wymaga personalizacji terapii na podstawie biomarkerów, minimalizacji dawek w celu poprawy tolerancji oraz wykorzystania istniejących leków w nowych wskazaniach. Aby umożliwić włączenie chemioprewencji do standardów profilaktyki onkologicznej, niezbędne są dalsze, wieloośrodkowe randomizowane badania.
Badania nad prewencją raka piersi wykazały, że tamoksyfen i raloksyfen, a także inhibitory aromatazy, takie jak eksemestan i anastrozol, stosowane w dawkach terapeutycznych redukują zachorowalność o 40–50 proc. w grupie kobiet wysokiego ryzyka. Mimo to stosowanie tej terapii w USA pozostaje niskie – od 5 do 25 proc., zależnie od profilu ryzyka, wieku i ośrodka leczenia. Jest to spowodowane niską tolerancją na występujące działania niepożądane. Z tego powodu nawet 40 proc. pacjentek przerywa leczenie, a 30 proc. nie przestrzega zaleceń, co przekłada się na 49 proc. wzrost ogólnej śmiertelności.
Rozważono stosowanie niskich dawek tych substancji. Badania potwierdziły, że 5 mg tamoksyfenu przyjmowane raz dziennie wykazuje porównywalną skuteczność do standardowej dawki 20 mg, przy istotnie mniejszych objawach ubocznych. Badania biomarkerowe potwierdziły redukcję gęstości mammograficznej i poziomu Ki-67 oraz obniżenie ryzyka nawrotu choroby o 40 proc., bez wzrostu częstości uderzeń gorąca względem placebo. W innym badaniu dawka 10 mg przyjmowana co drugi dzień redukowała nawroty DCIS o 34 proc. W badaniu Karisma redukcja gęstości piersi o 20 proc. po 6 miesiącach wiązała się z 24 proc. spadkiem liczby nowotworów wykrywanych między badaniami przesiewowymi. Opisane strategie farmakologiczne zaczęto uwzględniać w wytycznych, m.in. ASCO i NCCN. Aż 75 proc. pacjentek preferuje niską dawkę leku i znacznie znacznie rzadziej przerywa leczenia.
Podobne nadzieje wiązane są z eksemestanem. Trwa obecnie badanie, w którym porównywane są niskie dawki tamoksyfenu i eksemestanu w zakresie jakości życia, przestrzegania terapii i zmian biomarkerów u 140 kobiet z grupy ryzyka. Planowane jest również badanie z udziałem kobiet po menopauzie z wczesnym, niskiego ryzyka rakiem piersi.
W przypadku nowotworów związanych z otyłością, autorzy omawiają potencjalne korzyści z zastosowania agonistów receptora GLP-1 (GLP-1RA), takich jak semaglutyd, liraglutyd czy tirzepatyd. Dane z populacyjnych badań retrospektywnych wskazują na redukcję ryzyka zachorowania na 10 z 13 nowotworów związanych z otyłością m.in. przełyku, jelita grubego, endometrium, pęcherzyka żółciowego, nerek, wątroby, jajnika, trzustki, opon mózgowych i szpiczaka plazmocytowego. W innym badaniu z udziałem 1,1 mln osób z otyłością odnotowano istotną redukcję ryzyka zachorowania m.in. na raka przewodu pokarmowego o 33 proc., skóry -o 38 proc., piersi – o 28 proc., narządów płciowych żeńskich – 39 proc., prostaty – 32 proc. oraz układu limfatyczno-krwiotwórczego o 31 proc. Udowodniono, że GLP-1RA zmniejszały śmiertelność całkowitą o 64 proc. wśród osób z chorobą nowotworową. Mimo to długofalowa skuteczność i bezpieczeństwo pozostają niepewne. Istotnym problemem jest przyrost masy ciała po odstawieniu terapii oraz skutki uboczne ze strony przewodu pokarmowego.
Analizowano również możliwe strategie w przypadku FAP (familial adenomatous polyposis), czyli dziedzicznego zespołu nowotworowego, który wiąże się z powstawaniem setek lub tysięcy gruczolakowatych polipów i zazwyczaj daje o sobie znać już w wieku nastoletnim lub wczesnej dorosłości. Nieleczony niemal zawsze prowadzi do rozwoju raka jelita grubego. Autorzy uważają, że nadal najlepszą strategią jest przeprowadzanie kolektomii i regularnych kolonoskopii. Chemoprewencja przy stosowaniu np. leku sulindac (z grupy NLPZ) zmniejsza liczbę i rozmiar polipów, ale po odstawieniu dochodzi do szybkiego nawrotu. W skojarzeniu z erlotynibem uzyskano 70 proc. redukcję polipów w badaniu z udziałem 92 pacjentów, z łagodnymi objawami skórnymi.
W przypadku raka prostaty badania farmakologiczne wykazały skuteczność w redukcji ryzyka. Finasteryd obniżał ryzyko nowotworu o 24,8 proc. u mężczyzn po 55. roku życia. Dutasteryd redukował ryzyko zachorowania o 22,8 proc. oraz spowolnił progresję choroby o 38 proc. Jednak w długoterminowej obserwacji leczenie raka prostaty wiązało się z 7,23-krotnym wzrostem ryzyka powikłań urologicznych i 2,75-krotnym wzrostem zaburzeń seksualnych. Efekty uboczne farmakoterapii obejmowały spadek objętości ejakulatu, zaburzenia erekcji i ginekomastię.


































































