Produkcja w naszych krajowych fabrykach ma wartość jedynie 30 proc. naszego zapotrzebowania na leki. Tymczasem praktycznie wszystkie kraje Europy Zachodniej produkują leki o wartości wyższej niż krajowy popyt. To sytuuje nas wśród państw o najniższym wskaźniku tak mierzonej suwerenności lekowej. Podobne badanie wykonano w 2021 roku> Po 5 latach nie widać zmian na lepsze
Wartość polskiej produkcji leków pokrywa zaledwie 30 proc. potrzeb społeczeństwa. Brakujące 70 proc. – to import, a zatem uzależnienie od dostaw zagranicznych, głównie z Azji. Wskaźnik bezpieczeństwa lekowego Polski nie poprawił się od 2021 r. “Nasz raport jasno wskazuje, że jako Polska jesteśmy uzależnieni od zagranicznych dostaw leków. Co to oznacza? Niesuwerenność lekowa to brak medycznego zabezpieczenia armii uniemożliwiający prowadzenie działań zbrojnych. To również groźba paraliżu systemu opieki zdrowotnej, a w efekcie utraty zdrowia i życia mieszkańców kraju oraz destabilizacji państwa. To wreszcie słabość, która może być wykorzystana do ataków hybrydowych” – mówi Hubert Bukowski, dyrektor ds. badań INNOWO.
Instytut INNOWO kalkulował stosunek wartości produkcji krajowej do wartości całego rynku leków w poszczególnych krajach UE, dopełniając te wyliczenia proporcją salda handlu zagranicznego leków do ich importu. Najlepiej w tym rankingu wypadły Irlandia, Słowenia, Dania, Belgia i Szwecja, gdzie wartość produkcji znacznie przekracza potrzeby kraju. We Francji, Hiszpanii, Portugalii, Włoszech, Holandii i na Węgrzech wartość produkcji była mniej więcej równa wartości konsumowanych tam leków. W gorszym położeniu niż Polska znalazły się tylko Słowacja, Rumunia i Estonia. A na podobnym poziomie – Czechy, Litwa, Łotwa, Bułgaria, Chorwacja, Grecja. A zatem praktycznie wszystkie kraje Europy Środkowej i Wschodniej mają ogromny problem z suwerennością lekową.
W latach 2003-2024 nastąpił ponad sześciokrotny wzrost wartości importu wyrobów farmaceutycznych. Import pokrywa już prawie 70 proc. wartości leków sprzedawanych na polskim rynku. “Przegrywamy konkurencję z producentami z Azji i udział krajowej produkcji w wartości polskiego rynku maleje. Nasza zależność od importu z Azji w zakresie składników leków wynosi 80 proc, a intensywne działania krajów azjatyckich mają na celu osiągnięcie podobnego stopnia uzależnienia w przypadku leków gotowych” – alarmuje Barbara Misiewicz- Jagielak z Polpharmy, a jednocześnie wiceprezeska Krajowych Producentów Leków.
Problemem jest również nasza zależność od importu substancji aktywnych (API) oraz leków krytycznych, w przypadku których przerwanie leczenia może skutkować utratą zdrowia lub życia. “Spośród ok. 450 zakładów produkujących aktywne składniki leków w Europie, zaledwie kilka jest w Polsce. Ich produkcja pokrywa tylko pół procenta zapotrzebowania na farmaceutyki z polskiej listy leków krytycznych” – wskazuje Krzysztof Kopeć, prezes Krajowych Producentów Leków.
Eksperci z Instytutu INNOWO ostrzegają, że poleganie na jednym kraju lub regionie w zakresie krytycznych substancji czynnych zwiększa ryzyko niestabilności dostaw. Napięcia polityczne, zakazy eksportu, zakłócenia logistyczne lub problemy z jakością mogą natychmiast sparaliżować krajowy system opieki zdrowotnej. “UE trafnie diagnozuje problem, ale dziś jesteśmy na etapie deklaracji, a nie rozwiązań. Jeżeli Akt o Lekach Krytycznych ma być czymś więcej niż politycznym sygnałem, potrzebne jest dedykowane finansowanie dla produkcji leków krytycznych, uproszczenie szybkich ścieżek dla inwestycji w bezpieczeństwo lekowe, centralny mechanizm UE, który planuje i synchronizuje inwestycje” – wylicza Grzegorz Rychwalski, wiceprezes Krajowych Producentów Leków.
Rekomendacje
Autorzy raportu wskazują, że choć krótkookresowa przewaga kosztowa produkcji azjatyckiej jest bezapelacyjna, wsparcie produkcji krajowej może przynieść znaczące długoterminowe korzyści nie tylko dla bezpieczeństwa narodowego i zdrowia publicznego, ale też stabilności gospodarczej. Wsparcie publiczne, zapewniające odpowiednią wielkość produkcji jest więc korzystną długoterminową inwestycją, a nie kosztem.
“Państwo polskie realizując swoje zadania w zakresie bezpieczeństwa i suwerenności lekowej powinno zapewnić krajowym wytwórcom utrzymanie w Polsce mocy produkcyjnych dla krytycznych dla zdrowia oraz życia Polaków leków i zagwarantować stabilny rynek zbytu. Trzeba siąść do stołu i ustalić warunki, w których zbudujemy swój krajowy bezpieczny i rozwijający się rynek. Bez długoterminowych kontraktów, przewidywalnej polityki refundacyjnej, jasnego sygnału, że leki są dobrem strategicznym i że robimy to razem, nie da się zbudować odporności systemu” – potwierdza dr Anna Gołębicka, ekspertka Centrum im. Adama Smitha.





































































