Programy lekowe należą do najlepiej funkcjonujących elementów polskiego systemu refundacyjnego — ale wymagają korekty, chociaż nie rewolucji. To wniosek z raportu Fundacji MY PACJENCI, która zebrała informacje od 17 organizacji pacjenckich dotyczące programów lekowych w onkologii, neurologii, pulmonologii, nefrologii, hepatologii, okulistyce, kardiologii, reumatologii, dermatologii.
Programy lekowe są postrzegane jako bardzo skuteczne i wartościowe – nie tylko poprawiają stan zdrowia, ale wpływają również na jakość życia pacjentów, dając im poczucie bycia objętymi opieką i nowoczesnym leczeniem – wynika z analiz organizacji pacjenckich. Ale jednocześnie zwracają one uwagę na nierówności w dostępie. Miejsce zamieszkania, kryteria kwalifikacji, wysokość kontraktu placówki z NFZ decydują o szansie chorych na leczenie. Dodatkowo obecne problemy finansowe publicznego płatnika budzą niepokój co do przyszłości programów lekowych.
Pacjenci zwracają też uwagę na konieczność zmniejszenia biurokracji, wprowadzenia bardziej elastycznych kryteriów kwalifikacji oraz udostępnienia większej liczby świadczeń w trybie ambulatoryjnym. W tym ostatnim przypadku bardzo przydatny może być model FlexCare, który pozwala ograniczyć niepotrzebne hospitalizacje, zwiększyć dostęp do leczenia ambulatoryjnego i domowego oraz poprawić koordynację opieki, co bezpośrednio wpływa na komfort pacjentów i efektywność systemu.
„Potrzebujemy niezbędnych zmian systemowych. Programy lekowe muszą być dostępne bez sztucznych barier, które odbierają pacjentom realny dostęp do terapii. Obecnie Polska i tak nie wykorzystuje w pełni ustawowego limitu 17 proc. wydatków na refundację, co pokazuje, że istnieje przestrzeń do realnego zwiększenia dostępu do terapii. Potrzebujemy uproszczeń, przejrzystości i decyzji, które nie będą marnowały ani zdrowia pacjentów, ani publicznych pieniędzy. Potrzebujemy stabilnego finansowania programów lekowych, by zdrowie i życie pacjentów nie zależało od tego, w jakim stopniu dyrektor danego szpitala obawia się, że NFZ nie zapłaci mu w terminie za wykonane świadczenia, w tym programy lekowe” – mówi Magdalena Kołodziej, prezes Fundacji MY PACJENCI..
Prezes Polskiego Towarzystwa Neurologicznego prof. Alina Kułakowska podkreśla, że programy lekowe dają zarówno efekty terapeutyczne, jak i ekonomiczne – „Nie zmarnujmy tego, co już zbudowaliśmy i osiągnęliśmy dzięki programom lekowym, a co możemy stracić poprzez niestabilne finansowanie. W neurologii kontrakty na realizację programów lekowych są niższe niż były (średnio o 16 proc.), co generuje nadwykonania. Ratujmy życie i zdrowie pacjentów, poprzez umożliwienie im realnego dostępu do programów lekowych zapewniając ich stabilne finansowanie”.
Prezes zarządu Polskiego Towarzystwa Koderów Medycznych dr Michał Chrobot wskazuje, że duże szpitale mogą sobie pozwolić na realizację programów lekowych, bo są w stanie funkcjonować z niedoborem finansowym wynikającym z niezapłaconych nadwykonań. Jeżeli świadczeniodawcy mieliby gwarancję systematycznego płacenia za programy lekowe, ich dostępność byłaby znacznie większa.
„Od lat mówimy, że w Polsce mamy dwa poziomy dostępu do leczenia: formalny i rzeczywisty. Na papierze wygląda to dobrze – refundacje rosną, lista leków się wydłuża. Ale kiedy zapytamy pacjentów, ilu z nich faktycznie mogło skorzystać z terapii, obraz staje się dużo mniej optymistyczny. To pokazuje, że samo wprowadzenie nowoczesnych terapii nie wystarczy. Potrzebne są mechanizmy, które sprawią, że faktycznie dotrą one do pacjentów – niezależnie od tego, w jakim województwie mieszkają, w którym okresie roku zostali zdiagnozowani czy do którego szpitala trafili. Uważam, że każdy pacjent, który spełnia kryteria programu lekowego powinien mieć możliwość otrzymać najlepsze dla niego leczenie” – podkreśla Magdalena Kołodziej.
„NFZ ma dane, ilu pacjentów korzysta z programów lekowych, więc zabezpieczenie środków finansowych nie powinno stanowić problemu. Im większy dostęp do programów, tym większa korzyść dla chorych, zarówno zdrowotna, jak i ekonomiczna, bo mogą pracować, funkcjonować społecznie. Stabilne finansowanie ma fundamentalne znaczenie, podobnie jak uproszczenie procedur rozliczania świadczeń, w tym dodatkowych kosztów, które generuje realizacja programów lekowych” – uważa Sylwia Modrzyk, dyrektor Wojewódzkiego Centrum Szpitalnego Kotliny Jeleniogórskiej.
W raporcie znalazły się rekomendacje, co należy zrobić, aby wszyscy pacjenci mieli równy dostęp do programów lekowych. Potrzebne jest zniesienie limitów w dostępie. Każdy, kto spełnia kryteria dostępu powinien mieć możliwość skorzystania z dostępnej najlepszej terapii, bez ograniczeń administracyjnych. Kolejny postulat dotyczy zwiększenia liczby ośrodków realizujących programy, szczególnie w mniejszych miejscowościach, tak aby miejsce zamieszkania nie decydowało o szansie na leczenie. Należy uprościć kryteria kwalifikacyjne, by leczenie rozpoczynało się wcześniej.
Potrzebne jest pełne finansowanie diagnostyki pacjentów kwalifikowanych do programów lekowych, czyli wprowadzenie adekwatnej wyceny ryczałtu diagnostycznego w ramach programów. Dzięki temu, diagnostyka mogłaby być realizowana sprawnie, a pacjenci mogliby rozpoczynać leczenie wcześniej. Należy rozważyć mechanizmy elastycznego wykorzystania ryczałtu, np. przy zmianie ośrodka lub przesunięciu pacjenta między placówkami – mogłoby to ograniczyć bariery administracyjne i poprawić dostęp do terapii.
Niezbędne jest usprawnienie systemu komunikacji i informacji o programach dla pacjentów, np. poprzez centralny rejestr programów. Dla utrzymania ciągłości i jakości świadczeń kluczowe jest zapewnienie stabilnego finansowania, w tym pełnej zapłaty NFZ za nadwykonania. Warto również dążyć do urealnienia kontraktów z NFZ, tak aby uwzględniały nie tylko aktualną liczbę pacjentów objętych terapią, ale także przewidywany wzrost liczby nowych chorych wynikający z rozwoju programów lekowych i rozszerzenia kryteriów kwalifikacji. Korzystne będzie wdrożenie modelu opieki FlexCare – elastyczne dostosowanie miejsca świadczeń (hospitalizacja tylko wtedy, gdy konieczna, nacisk na leczenie ambulatoryjne i domowe), koordynacja opieki i indywidualizacja wizyt – co zwiększy komfort pacjentów i efektywność systemu. Przydałoby się też przeniesienie wybranych terapii w ramach planowanej czwartej kategorii refundacyjnej z programów lekowych do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.








































































