Odkrycie i wprowadzenie antybiotyków należy do największych przełomów w historii medycyny. Z jednej strony dało lekarzom narzędzie ratujące miliony istnień i umożliwiło rozwój nowoczesnej medycyny, z drugiej zaś wraz z ich powszechnym stosowaniem ujawniło nowe wyzwanie. Antybiotykooporność to obecnie jeden z największych problemów zdrowia publicznego na świecie. Wspaniały wynalazek, jakim są antybiotyki, niewłaściwie stosowany może spowodować fatalne konsekwencje dla całej populacji. Uodpornione na nie bakterie mogą w niedalekiej przyszłości siać prawdziwe spustoszenie – mówi prof. dr hab. Anna Staniszewska z Katedry i Zakładu Farmakologii Doświadczalnej i Klinicznej WUM.
– Antybiotyki należą do jednych z największych osiągnięć medycyny. Są dziś równie powszechne, co niedoceniane. Jak Pani sądzi, dlaczego?
Anna Staniszewska – Sądzę, że dzieje się tak, że własny sukces potraktowaliśmy jako coś całkowicie oczywistego. Nie pamiętamy już tych czasów, kiedy zakażenia infekcyjne prowadziły do bardzo ciężkich powikłań albo śmierci i dlatego traktujemy tak bardzo oczywiście antybiotyki, nie zastanawiamy się nad tym, co mogłoby być, gdyby ich nie było, dopóki fizycznie nie odczujemy kryzysu. Nie pamiętamy czasów bez antybiotyków, to po pierwsze. Dzięki nim możemy zwykle szybciutko zwalczyć nawet pozornie niegroźną infekcję. Wiemy też, że część pacjentów stosuje antybiotyki niewłaściwie, nie szanuje ich, ma to również miejsce w stosunku do innych leków, które są często niewłaściwie zażywane. Trzeba pamiętać, że antybiotyki uratowały wiele milionów ludzi. I żeby ten sukces dalej był sukcesem, a nie przerodził się w porażkę, musimy z nich korzystać w sposób bardzo odpowiedzialny.
– Antybiotyki stanowią bardzo ważny element bezpieczeństwa państwa. W jaki sposób?
– Mówiąc o zastosowaniu antybiotyków, mamy na myśli głównie infekcje bakteryjne w sezonie jesiennym. Nie należy jednak zapominać, że bez nich nie można by było przeprowadzać na przykład zabiegów operacyjnych, chirurgicznych, nie mówiąc o przeszczepach narządów. Weźmy pod uwagę choroby onkologiczne, w których już wyjściowo pacjenci mają już osłabioną odporność. Więc gdyby nie antybiotyki, to byłby problem z leczeniem choroby podstawowej. Chronią też pacjentów chociażby po urazach, zmniejszając ryzyko zakażenia rany. Leczy się nimi zapalenia płuc, sepsę, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych. Gdybyśmy nie mieli antybiotyków, te wszystkie procedury stałyby się dla nas niebezpieczne.
– Mamy Narodowy Program Ochrony Antybiotyków. Jakie są jego założenia i cele?
– Narodowy Program Ochrony Antybiotyków został stworzony w odpowiedzi na narastający problem nieadekwatnego stosowania tych leków i co się z tym wiąże – antybiotykooporności, czyli zmniejszonej skuteczności wobec bakterii, na które mają działać. Głównym celem takiego programu była poprawa bezpieczeństwa pacjentów poprzez ograniczenie rozwoju i rozprzestrzeniania się bakterii opornych na leczenie, ale także poprawa adherencji i prawidłowego stosowania antybiotyków.
Najważniejsze założenia i cele to właśnie racjonalne stosowanie antybiotyków zarówno w opiece ambulatoryjnej jak i szpitalnej, zapobieganie antybiotykooporności, wdrażanie spójnej, szpitalnej polityki antybiotykowej, monitorowanie zażywania antybiotyków, nadzór nad ewentualnymi zakażeniami, edukacja społeczeństwa i personelu, współpraca i lokalna, i międzynarodowa w zakresie zwalczania antybiotykooporności. Od 2021 r. wybrane zadania Narodowego Programu Ochrony Antybiotyków są realizowane w ramach Narodowego Programu Zdrowia.
– Czy antybiotykooporność może być zagrożeniem dla systemów ochrony zdrowia?
– Oczywiście, antybiotykooporność jest uznawana za jeden z najważniejszych, najpoważniejszych problemów medycyny i szeroko pojętego zdrowia publicznego. Jej konsekwencją jest to, że trudniej nam leczyć zakażenia, wydłuża się czas hospitalizacji, zwiększa się ryzyko powikłań i śmiertelność. Wzrastają też w związku z powyższym koszty, bo musimy czasami stosować dużo droższe leki, bardziej skomplikowane terapie czy dodatkowe procedury diagnostyczne.
– Co by się stało, gdyby wszystkie szczepy bakterii uodporniły się na każdy ze znanych antybiotyków? Czy to tylko sytuacja czysto hipotetyczna, czy jednak może się zrealizować?
– Mam nadzieję, że to jest tylko pytanie hipotetyczne, że taka sytuacja nie będzie miała miejsca. Natomiast gdyby wszystkie szczepy bakterii uodporniły się na wszystkie znane nam antybiotyki, to skutki dla medycyny i zdrowia publicznego byłyby tragiczne. Bo oznaczałoby to tak naprawdę erę, kiedy antybiotyków nie było. Wrócilibyśmy do czasów, kiedy nawet niewielkie zakażenia, zapalenia mogły prowadzić do ciężkich powikłań, a nawet śmierci. Wzrost ryzyka byłby widoczny.
– Jak wobec tego świadomie używać antybiotyków, żeby je chronić? To jest chyba obowiązek każdego z nas?
– Tak, oczywiście, jest to ważne i wszystko w naszych rękach. Dla tej ochrony kluczowa jest informacja, że antybiotyki działają wyłącznie na bakterie, a niestety wiele osób uważa, że też na wirusy. Czyli żadna grypa, żadne przeziębienie nie podda się leczeniu antybiotykami. Trzeba je stosować tylko i wyłącznie wtedy, kiedy są ku temu wskazania. Też, co ważne, nie skracamy czasu terapii – nie odstawiamy antybiotyku po trzech tabletkach, bo już się czujemy lepiej. Również nie wydłużamy leczenia – ściśle słuchamy zaleceń lekarza.
Przyjmujemy lek w odpowiednich ustalonych dawkach i w odpowiednich odstępach czasowych. Po kuracji nie zostawiamy leku na zapas, nie używamy antybiotyków z poprzednich kuracji, nie udostępniamy inny osobom. Dbamy o profilaktykę zakażeń, czyli higienę, ale też szczepienia – to też pomaga zaoszczędzić antybiotyki. Dobrze jest ograniczyć wykorzystanie antybiotyków w innych dziedzinach niż medycyna – w hodowli zwierząt, produkcji roślin.
– Jaka może być przyszłość antybiotyków? Czy jakaś firma farmaceutyczna pracuje nad jakimś nowym?
– Przyszłość antybiotyków to nie tylko tworzenie nowych cząsteczek, lecz raczej połączenie nowych leków z jakimiś alternatywnymi terapiami. Przyszłość antybiotyków to na pewno lepsza diagnostyka. Skuteczne działania edukacyjne i profilaktyczne. Chodzi o kompleksową walkę z bakteriami, a nie tylko jedno rozwiązanie. Z tego co wiem, firmy farmaceutyczne pracują nad nowymi antybiotykami, chociaż proces jest stosunkowo trudny i kosztochłonny. Dlatego postęp w wynajdywaniu antybiotyków jest troszeczkę wolniejszy niż kiedyś. A mamy jeszcze szczepy bakterii bardzo oporne na leczenie, gdzie już wszystkie znane nam opcje nie są aż tak skuteczne. Przyszłość antybiotyków zależy jednak nie tylko od innowacji, ale również od utrzymania zdolności produkcyjnych, które już dziś istnieją w Europie. W ostatnich dekadach znacząca część wytwarzania substancji czynnych i leków została przeniesiona do Azji, co zwiększyło ryzyko przerw w dostawach. Dlatego obok inwestycji w nowe terapie potrzebujemy także rozwiązań wspierających konkurencyjność i rentowność europejskich fabryk. Ochrona i rozwój istniejących zakładów produkcyjnych w Europie są równie ważne jak budowa nowych mocy wytwórczych, jeśli chcemy zapewnić pacjentom bezpieczeństwo lekowe i stabilny dostęp do antybiotyków.
(rozmawiała Iwona Kazimierska)





































































