Jaką politykę lekową trzeba prowadzić dzisiaj w sytuacji wojny na Ukrainie, planach UE o powrocie produkcji farmaceutycznej do Europy oraz tym co robi Donald Trump, który wręcz żąda by leki produkować w USA. Jak w tym trójkącie my powinniśmy się zachować – mówi Krzysztof Łanda.
– Co by Pan zrobił gdyby znowu piastował funkcję wiceministra zdrowia?
Krzysztof Łanda – Trzeba przyznać, że Trump jest niezmiernie skuteczny w tych swoich działaniach. Udało mu się przekierować produkcję do Stanów Zjednoczonych. Przypomnę, że na początku 2026 roku, w wyniku polityki handlowej USA (w tym zapowiedzi 100 proc. ceł na leki produkowane za granicą), 16 koncernów farmaceutycznych podpisało umowy z administracją USA dotyczące przeniesienia lub zwiększenia produkcji leków w Stanach Zjednoczonych. Obawiam się, że Unia Europejska tę walkę przegra – pomimo deklaracji o priorytetyzacji bezpieczeństwa lekowego i o konieczności produkcji API w Europie.
– Dlaczego?
– Pharma Package, który został przygotowany, jest kompletnym fiaskiem, bo tam nie ma żadnych mechanizmów, które miałyby realnie zadziałać. Jedyne zachęty, jakie zastosowano, dotyczą rejestracji i dopuszczenia produktu do obrotu. To są bardzo słabe mechanizmy. Jeśli Europa chce osiągnąć sukces, to musi sięgnąć po instrumenty refundacyjno-cenowe.
– No tak, tylko że UE nie może ingerować w ceny i refundację leków w poszczególnych krajach…
– Ale są kraje, które stosują mechanizmy cenowe i przyciągają inwestorów – to np. Hiszpania, Francja, Niemcy, Belgia czy Irlandia, która zachęca podatkami. Czyli mamy przykłady, że takie mechanizmy są możliwe. Oprócz tego w Traktacie Unii Europejskiej mamy tzw. enhanced cooperation – kraje mogą tworzyć wspólne listy leków refundowanych. Taki mechanizm może bardzo mocno zadziałać. Myślę tu o europejskim RTR (refundacyjnym trybie rozwojowym), który ma już swoją nazwę RMED (reimbursement mode for economic development). Trwają prace nad tym rozwiązaniem, niedługo ukaże się trzecia publikacja na ten temat.
Jeżeli w ramach europejskiego RTR będziemy dawać preferencyjne warunki lekom, które są produkowane przez firmy zaangażowane w produkcję API na terenie Europy bądź w krajach ościennych – mam tu na myśli Ukrainę, która ma bardzo silną produkcję API – zmieni to oblicze europejskiego przemysłu farmaceutycznego. Europa stanie się mocnym graczem i będzie mogła przeciwstawiać się polityce prezydenta Trumpa albo z nią konkurować.
Trzeba też zauważyć, że mamy na rynku różne firmy farmaceutyczne i produkujące wyroby medyczne – jedne są partnerami europejskiej gospodarki, a są i takie, które tylko przywożą tutaj leki i je sprzedają. I oczywiste jest to, że powinniśmy wspierać te podmioty, które są partnerami. Minister Miłkowski wprowadził coś w rodzaju mini-RTR, ale dziś widzimy w praktyce, że jest to niewystarczające. Powinniśmy mieć prawdziwy RTR jako kryterium refundacyjne. Takie rozwiązanie przygotowałem w 2016 roku i gdybyśmy je wtedy wdrożyli, Polska byłaby w zupełnie innym miejscu. Ale ciągle to rozwiązanie można wdrożyć – przecież jest gotowe.
– Czy to rozwiązanie by pomogło np. w przywróceniu produkcji antybiotyków? Polfa Tarchomin była ich dużym producentem – nie wiadomo czemu z tego zrezygnowaliśmy. Pozostała jedna fabryka w Austrii, która niestety przegrywa z lekami ze Wschodu.
– To efekt m.in. polityki Ministerstwa zdrowia, które negocjowało coraz to niższe ceny. Efekt? Zaczęliśmy sprowadzać API i gotowe produkty z krajów, które często stosują ceny dumpingowe, czyli z Chin i Indii. Tak się dzieje, gdy prowadzi się szaleńczą politykę cenową. Czas to zmienić.
– Na produkcję jakich leków powinniśmy postawić?
– Nie chodzi o to by wymieniać konkretne leki. Ważne jest to jakie kryteria przyjmiemy przy wyborze API na listę leków krytycznych – ustalmy je tak, by obowiązywały dziś, jutro i za 10 lat. Kiedy byłem doradcą ministra zdrowia na Ukrainie przygotowałem takie kryteria wyboru dla Ukrainy. Jak się ma kryteria i procedurę wyboru to potem jest dużo łatwiej podjąć decyzję. Inaczej ulega się wpływom lobby farmaceutycznego i powstają potworki niemożliwe do realizacji.
– Chyba też nie wyciągnęliśmy wniosków z pandemii Covid, która przecież jasno pokazała, jak łatwo jest zakłócić łańcuchy dostaw i jak kruche jest bezpieczeństwo lekowe.
– Mam duże zastrzeżenia do listy leków krytycznych. Czy one są rzeczywiście krytyczne? Moim zdaniem powinniśmy wybrać 50-70 cząsteczek, których produkcja w Polsce jest możliwa do szybkiego uruchomienia. I wcale nie potrzeba na to jakichś dużych nakładów. Warunek – te cząsteczki powinny być objęte szczególnymi, uprzywilejowanymi warunkami cenowo-refundacyjnymi szczególnie wtedy, gdy firma podejmie się produkcji którejś z cząsteczek w Polsce. Nie chodzi zresztą tylko o leki, ale też o wyroby medyczne. Jesteśmy w tej materii silni, tu stopa zwrotu z inwestycji jest szybka i stosunkowo duża. Potrzebujemy dokumentu „polityka dla wyrobów medycznych”. Przemysł medyczny mógłby stać się kołem zamachowym polskiej gospodarki, gdybyśmy prowadzili spójną politykę m.in. dotacji czy dofinansowywania projektów oraz dawać producentom dłuższą niż teraz perspektywę na planowanie inwestycji.
– Tylko że to by oznaczało odejście od kryterium ceny, które – mam wrażenie – ciągle decyduje o tym, czy dany lek trafi do refundacji, czy nie.
– Patrząc na naszą politykę lekową w ostatnim czasie uważam, że błędem było wprowadzanie do refundacji leków ze zwrotami (paybackami) w tle. Zamiast tego powinno się zawierać umowy typu price volume agreement – wtedy firma musiałaby pokryć koszty leczenia pacjentów ponad zadeklarowany limit. I to jest fair rozwiązanie, bo ryzyko rozkłada się pół na pół. Brak tych mechanizmów spowodował m.in. to, że dzisiaj NFZ nie może utrzymać dyscypliny finansowej.
– No właśnie – czy brak pieniędzy w NFZ nie ograniczy znacząco refundacji, budżetu na leki, programy lekowe.
– Bardzo prawdopodobne, że tak się stanie. W końcu co ma zrobić NFZ, jeśli ciągle dokłada się mu zobowiązań, a jeszcze zwiększa się płaca minimalna, która jest przecież składnikiem wycen wszystkich świadczeń? NFZ nie ma na to żadnego wpływu, a tu nagle musi zapłacić więcej za wszystkie świadczenia w koszyku. Stąd te desperackie próby szukania teraz oszczędności. To nie tak powinno wyglądać.
(rozmawiała Agnieszka Katrynicz)





































































