Wyższe dawki nusinersenu w leczeniu chorych na rdzeniowy zanik mięśni pojawią się prawdopodobnie na lipcowej liście refundacyjnej. Szansą na skuteczne leczenie jest aktywizowanie uśpionych motoneuronów. Stężenie neurofilamentów będzie stosowane jako biomarker w procesie diagnostyki i kontroli leczenia SMA.
Leczenie chorych na rdzeniowy zanik mięśni jest od kilku lat flagowym przykładem, że w polskim systemie można dobrze zaopiekować się grupą chorych na chorobę rzadką. Stało się możliwe dzięki pierwszej refundacji nusinersenu, poitem kolejnych leków oraz wczesnej diagnozie stawianej podczas badań przesiewowych u noworodków.
Podczas konferencji “Przyszłość leczenia SMA – każdy motoneuron ma znaczenie” eksperci kliniczni mówili, że tuż za rogiem stoją kolejne zmiany, które pozwolą chorym i ich bliskim jeszcze śmielej patrzeć w przyszłość. Prof. Anna Kostera-Pruszczyk (kierownik Katedry i Kliniki Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego) przybliżyła pojęcie motoneuronu uśpionego. W SMA dochodzi do neurodegeneracji, w wyniku której motoneurony obumierają. Początkowo obszary unerwione przez motoneurony martwe są obejmowane wsparciem ze strony sąsiadujących motoneuronów, lecz kompensacja ma swoje granice, które w przypadku SMA są szybko przekraczane. Okazuje się jednak, że istnieje pula motoneuronów uśpionych, które choć objęte dysfunkcji, są wciąż żywe. Są również metody pozwalające jest aktywizować. Dzięki temu ubytek sprawności może być zdecydowanie mniejszy.
Prof. Katarzyna Kotulska-Jóźwiak (Instytut „Pomnik Centrum Zdrowia Dziecka” ) mówiła o poszukiwaniu obiektywnych metod oceny skuteczności terapii zarówno w badaniach klinicznych, jak i w programie lekowym B.102. Obecnie jako markery skuteczności leczenia stosuje się skale funkcjonalne: CHOP-INTEND (Children’s Hospital of Philadelphia Infant Test of Neuromuscular Disorders) oraz HFMSE (Hammersmith Functional Motor Scale – Expanded), które jednak mają ograniczenia mogące zaburzyć proces oceny stanu chorego. “Nie mamy możliwości udokumentowania tych drobnych zmian, ale istotnych dla pacjenta.” Poszukiwane są markery, które ukazują procesy zależne od choroby i leczenia oraz są mierzalne, a do ich pomiaru wystarczy pobranie krwi lub płynu mózgowo-rdzeniowego. Chodzi o to, aby wynik rzeczywiście korelował ze stanem pacjenta. Okazuje się, że takim biomarkerkerem mogłyby być neurofilamenty (NfL), które są obecne we wszystkich komórkach nerwowych. Po uszkodzeniu przedostają się do płynu mózgowo-rdzeniowego i krwi. W przypadku SMA ich źródłem są uszkodzone motoneurony. Wzrost stężenia NfL oznacza uszkodzenie motoneuronów, natomiast spadek podczas terapii znaczy, że jest ona skuteczna. Stężenie neurofilamentów jako biomarker użyto między innymi w badaniu DEVOTE. Celem było tu pokazanie, że wyższa dawka nusinersenu przyniesie wyraźniejszą i szybszą poprawę zdrowia, co rzeczywiście wykazano spadkiem stężenia NfL.
Doktor Anna Łusakowska (Warszawski Uniwersytet Medyczny) dodała, że w przypadku wyższej dawki obniżenie stężenia NfL następowało wcześniej, czyli szybkość spadku była wyższa na początku w porównaniu do tej wywoływanej przez standardową dawkę. W przypadku pacjentów, którzy po stosowaniu niższej dawki przechodzili na wyższą odnotowano istotną statystycznie poprawę w skalach funkcjonalnych. “Widzimy potencjał w wyższych dawkach, dlatego mamy nadzieję, że znajdą się na lipcowej liście refundacyjnej” – podkreśliła dr Łusakowska.
Dorota Raczek, prezes Fundacji SMA powiedziała, że społeczność SMA czuje obecnie pewien niedosyt związany z brakiem decyzji obejmującej refundacją wyższej dawki nusinersenu. Wierzy jednak, że to kwestia kilku miesięcy i zmiany takie do schematu leczenia zostaną wprowadzone. W leczeniu SMA kluczową rolę odgrywa czas. Dziś diagnoza stawiana jest szybko dzięki badaniom przesiewowym. “Wprowadzenie badania przesiewowego SMA to było mistrzostwo świata z uwagi na to, że zostało wprowadzone w Polsce w ciągu roku” – wspomina Stanisław Maćkowiak, prezes Krajowego Forum na Rzecz Terapii Chorób Rzadkich ORPHAN. W jego opinii opieka nad pacjentami z SMA pozytywnie wyróżnia się na tle innych rzadkich schorzeń. Tym czego wciąż brakuje są ośrodki eksperckie.





































































