W polskich szpitalach koordynatorów mamy dość sporo, ale nie sprecyzowano prawnie, kto może nim zostać – a szkoda, ponieważ zawsze mając jasne wytyczne co do oczekiwań pełnionej roli pracuje się łatwiej. Niebawem system robotyczny stanie się codziennością na blokach operacyjnych. Może wtedy funkcja koordynatora robotycznego zostanie w końcu usankcjonowana prawnie i doczekamy się powstania takiego zawodu – mówi Kaja Pulkowska, koordynator robotyczny z Centrum Chirurgii Robotycznej w bydgoskim Centrum Onkologii.
– Jest Pani koordynatorem robotowym. Skąd wzięło się zainteresowanie tym skomplikowanym sprzętem?
Kaja Pulkowska – Jak to w życiu bywa, koordynatorem robotowym zostałam trochę z przypadku, ale też z powodu rosnących potrzeb szpitala. Kiedy pojawił się u nas system robotowy da Vinci, praca z nim była wyzwaniem, które dawało dużo satysfakcji. Mogę na własne oczy doświadczyć nieprawdopodobnego rozwoju medycyny, który daje lekarzom lepsze możliwości pracy oraz precyzję. To, że zostałam koordynatorem, nie wynika tylko z mojego zaangażowania – kierownictwo ośrodka dało mi szansę rozwoju. Zawsze lubiłam nowości technologiczne, a ta jest dodatkowo połączona z medycyną, czego chcieć więcej. Teraz widzę, że jestem w swoim żywiole.
– Koordynatorzy są obecni w różnych dziedzinach medycyny, wspierają onkologów, pomagają pacjentom odnaleźć się w zawiłościach systemu. Koordynator robotowy to nowy zawód medyczny. Nikt nie wie, ilu ich jest, nie mają też umocowania prawnego. Jak wygląda przykładowy dzień pracy koordynatora robotowego?
– Moja praca wygląda nieco inaczej niż innych koordynatorów, ponieważ jestem koordynatorem do spraw robotycznych, ale również pielęgniarką koordynującą w Centrum Chirurgii Robotycznej. W związku z tym, że tak prężnie się rozwijajmy, była potrzeba koordynowania pracy w Centrum Chirurgii Robotycznej. W ten sposób połączyłam obie funkcje.
– Jakie są różnice między nimi?
– Pielęgniarka oddziału planuje pracę i funkcjonowanie całego bloku operacyjnego, zamawia sprzęt do zabiegu, natomiast koordynator robotyczny ma inną funkcję. Komunikuje na bieżąco potrzeby szpitala dystrybutorowi robotów firmie Synektik, tak by w trakcie operacji wszystko funkcjonowało prawidłowo i bez zastrzeżeń. Na terenie szpitala realizujemy również Case Observation – szkolenia dla zespołów z innych szpitali. Ustalam wraz z operatorami i przedstawicielem firmy, kiedy takie wizyty mogą się odbyć, na jakich salach robotycznych. Moim zadaniem jest spinanie tych aktywności. Jako koordynator robotyczny szkolę zespól pielęgniarek operacyjnych z systemu robotycznego, organizuję też szkolenia przypominające dla osób z mojego zespołu. Myślę, że stanowię duże wsparcie dla zespołu.
– Jak zatem wygląda planowanie zabiegów robotycznych na dzień następny?
– Każdy dzień jest inny, przynosi wiele wyzwań i to jest ciekawe w tej pracy. Dzień koordynatora robotycznego zaczyna się o 7.30. Pielęgniarki operacyjne sprawdzają gotowość systemów do pracy. W tym celu muszą sprawdzić prawidłowe podłączenie systemu, uruchomić go i zaczekać, aż system przejdzie kalibrację. Następnie ustawiają go na sali operacyjnej zgodnie z zaplanowanym zabiegiem operacyjnym. Jeżeli występują jakieś problemy przy uruchomieniu systemu, zespół przychodzi do mnie z taką informacją i wspólnie to rozwiązujemy. Moim zadaniem jest sprawdzić stan sprzętu do zabiegów robotycznych, jego dostępność na bloku operacyjnym, czy czegoś nie brakuje. W związku z tym, że mamy dużo zabiegów, raz w tygodniu sprawdzam, co ewentualnie ze sprzętu jest do domówienia. Jeżeli mamy szkolenia lekarzy z zewnątrz, a odbywają się one dość często, to przyjmuję gości, którzy podpisują niezbędne dokumenty, podobnie jak pacjenci. W ciągu dnia pilnujemy, czy wszystkie zabiegi realizowane są zgodnie z planem operacyjnym, szczegółowo opisujemy wszelkie odstępstwa od ustaleń i co się wydarzyło, czekamy na plany operacyjne na dzień następny od oddziałów zabiegowych.
– Pani zadaniem jest ogarnąć twórczy chaos przed zabiegami. Gdzie widzi Pani tzw. wąskie gardło?
– Taka sytuacja praktycznie u nas nie występuje, bo nie może. Tu chodzi o zdrowie i życie chorych. Jedyny „problem”, chociaż w sumie tak bym tego nie nazwała jest liczba pacjentów potrzebujących pomocy. Kolejki do zabiegów operacyjnych nie maleją, pomimo trzech dodatkowych sal operacyjnych. Odkąd pojawił się u nas system robotyczny, zabiegów wykonujemy o wiele więcej, czemu sprzyja powstałe Centrum Chirurgii Robotycznej. Dzięki tej inwestycji nie zajmujemy dotychczasowych sal operacyjnych.
– Więcej chorujemy czy jesteśmy bardziej świadomi profilaktyki zdrowotnej?
– Ludzie zawsze chorowali, niestety tak to już jest. Myślę, że pacjenci są obecnie bardziej świadomi, już w trakcie wizyty u specjalisty sugerują, że chcieliby być operowani systemem robotycznym.
– Mówiąc kolokwialnie, wolą być operowani przez robota?
– Sprostuję: nie sądzę, by pacjenci kierowali się brakiem zaufania do chirurgów. W tym supernowoczesnym urządzeniu upatrują dodatkowych korzyści, które pozwolą im szybciej powrócić na ścieżkę zdrowia. To, że chirurga wspomaga systemem robotyczny, nie oznacza, że operuje samo urządzenie, do tego droga daleka. Chirurg, pracując robotem da Vinci, porusza się narzędziami nadgarstkowymi w każdą możliwą stronę i w każdej płaszczyźnie, obserwuje wszystko bardzo wyraźnie w 3D. Trójwymiarowy obraz przy 10-krotnym powiększeniu pozwala znacznie przybliżyć pole operacyjne nie tracąc przy tym jakości obrazu, co przekłada się na większą precyzję zabiegu.
– W polskich szpitalach mamy systemy robotowe różnych firm. Państwa ośrodek zdecydował się na Intuitive Surgical. Jak te urządzenia sprawdzają w praktyce klinicznej?
– Fantastycznie, mamy bardzo dobry system robotowy, chyba najlepszy, z jakim przyszło nam kiedykolwiek pracować. Dlatego właśnie mamy trzy roboty tego samego producenta – Intuitive Surgical. W ich asyście nasi operatorzy wykonują ok. 35 zabiegów tygodniowo. W ubiegłym roku wykonaliśmy prawie 1200 zabiegów na które składały się zabiegi z zakresu chirurgii ogólnej – zabiegi kolorektalne, urologii, torakochirurgii oraz ginekologii. Te liczby o czymś świadczą, pokazują jak duże doświadczenie posiadają nasi lekarze pracujący z systemem – jesteśmy jedynym ośrodkiem w Polsce, gdzie pracują trzy systemy robotyczne.
– Czy na ewentualny zabieg wybrałaby Pani technikę tradycyjną, laparoskopową czy robotową?
– Operowana nie chcę być nigdy, chyba tak jak każdy z nas, ale jeśli miałabym wybór, to zdecydowanie wybrałabym systemem robotyczny, jeżeli byłaby tylko taka możliwość.
– Koordynatorzy nie zawsze spotykają się z akceptacją swojej roli w szpitalu. Jakie cechy musi spełnić koordynator systemów robotowych, by zdobyć sobie zaufanie, wypracować autorytet?
– Stres w pracy, czy szarpanie się o cokolwiek, zależy od stosunków panujących w szpitalu i osób kierujących oddziałami. Szczerze mówiąc, u nas współpraca między zespołami została dopracowana jeszcze na długo przed nastaniem w szpitalu systemów robotowych i nie wymagała żadnych zmian. Tak naprawdę klimat w pracy zależy od ludzi, świadomości tego, co robią, Nawet jeżeli ma się super szefostwo, a samemu nie zdaje się sprawy, jak ważną rolę pełni się na swoim stanowisku, to różnie może to wyglądać. Uważam, że cały zespół, który pracuje w szpitalu, jest bardzo profesjonalny, każdy wie tak naprawdę, dlaczego taki zawód wykonuje i co się z tym wiąże, Mam nadzieję, że będąc koordynatorem, stanowię dla zespołu duże wsparcie.
– Jakie zatem cechy powinien spełniać koordynator robotowy?
– W polskich szpitalach koordynatorów mamy dość sporo, ale nie sprecyzowano prawnie, kto może nim zostać – a szkoda, ponieważ zawsze mając jasne wytyczne co do oczekiwań pełnionej roli pracuje się łatwiej. Może kiedyś rola koordynatora i jego obowiązki zostaną ujednolicone. Jeśli przyjrzymy się strukturze zatrudnienia, to widać, że na tych stanowiskach pracują zarówno pielęgniarki, jak i menadżerowie, lekarze anestezjolodzy i ze specjalizacją chirurgiczną. Moim zdaniem, koordynatorem powinna być osoba, która ma przede wszystkim pojęcie techniczne o robocie chirurgicznym, pracowała z takim systemem lub posiada dużą wiedzę ze szkoleń oraz certyfikacji, ma świadomość tego, jakie ewentualne błędy mogą pojawić się trakcie pracy oraz jakie kroki podjąć i do kogo się zwrócić, jeśli nie będzie w stanie poradzić sobie samodzielnie. Koordynator robotyczny najlepiej, jeżeli jest stale obecny na bloku operacyjnym, by cały zespół operacyjny miał zapewniony spokój psychiczny i świadomość, że jeżeli podczas pracy system zakomunikuje błąd, jest ktoś do kogo może się zwrócić i problem zostanie rozwiązany. Reasumując, koordynatorem robotycznym powinna być osoba, która potrafi sobie poradzić w sytuacji kryzysowej.
– Jak widzi Pani przyszłość pracy koordynatorów robotowych, jaka będzie ich rola w za 5, 10 lat?
– Niebawem system robotyczny stanie się codziennością na blokach operacyjnych. Może wtedy funkcja koordynatora robotycznego zostanie w końcu usankcjonowana prawnie i doczekamy się powstania takiego zawodu. Myślę, że jest to kwestia czasu. Na razie to jeszcze nowość, ale w kraju tych urządzeń pracuje już prawie 100 i ciągle ich przybywa. Już dzisiaj są to zabiegi wybierane w pierwszej kolejności przed zabiegami klasycznymi i laparoskopowymi jeżeli istnieje taka możliwość.
(rozmawiał Ryszard Sterczyński)





































































