Łukasz Jankowski, prezes NRL przestrzega przed zapaścią ochrony zdrowia. Swoje przewidywania i aktualne relacje pomiędzy środowiskiem lekarskim a rządem opisał na zamkniętej grupie dyskusyjnej w mediach społecznościowych.
Prezes Jankowski napisał dwa dni temu:
“Sytuacja jest bardzo trudna, ponosimy nieodwracalne straty wizerunkowe, w dodatku zaczynają się ataki na lekarzy. Przez prawie rok prowadzono przeciwko nam kampanię nastawiając obywateli przeciwko lekarzom. Teraz wybuchło to ze zdwojoną siłą. Czytam o proteście i uważam że protesty są obecnie najgorszym z możliwych rozwiązań. Dlaczego??
Co w istocie się dzieje:
- Prawdziwa gra idzie o jesień. Emocje na bok – już zaczyna brakować pieniędzy w OZ a na jesieni będzie armageddon. I my to wiemy i rząd to wie. I wszyscy wiemy, że zarobki lekarzy nie są taką pozycją w systemie żeby ich limitowanie pomogło w czymkolwiek. Mówiła o tym w grudniu sama Ministra Zdrowia na posiedzeniu NRL, więc oni mają tego pełną świadomość.
- Cała zabawa medialna odbywa się w trójkącie “ratownik – kat – ofiara”. Rząd robi wszystko żeby być ratownikiem, my mamy być wg nich katem wysysającym z systemu resztki kasy, a ofiarą mają być pacjenci.
- Afera polityczna uderza w rząd bardziej niż w nas – ich jedyna szansa to przekierowanie na nas całej uwagi i stawianie się w roli obrońców przed złymi lekarzami. Bez ataku na nas nie mają tlenu, czekają na nasz opór, to im daje paliwo. Wczoraj mówiłem o zablokowaniu ustawy “pesel”; rzecznik rządu odpowiedział konfrontacyjnie już po chwili, wydaje się że oni potrzebują nastawiać opinię publiczna przeciwko nam, myślą że na tym zyskują. Protest byłby dla nich prezentem, wykorzystają go żeby jeszcze bardziej w nas uderzyć i nastawić społeczeństwo przeciw.
- Rząd nie ma obecnie żadnych realnych propozycji oprócz pakietu”prywatyzacja+”, te propozycje które składa doprowadzą do zapaści na jesieni. Rząd też o tym wie, więc będzie dużo mówił, udawał że “zrobi porządek ze złymi lekarzami” ale w jego interesie jest nic nie robić, żeby się nie okazało, że jednak nie lekarze są winni tylko sam rząd. Pierwsze z brzegu – limity wynagrodzeń bez zmiany wycen procedur doprowadzą w krótkim czasie do zapaści powiatów, zwiększą koszty (pensja maksymalna będzie nową minimalną), wydłużą kolejki bo spadnie liczba wykonywanych przez lekarzy procedur. Za 3 miesiące my po prostu pokażemy kolejki które wygenerował rząd. I niech się tłumaczą, niech biorą odpowiedzialność a nie próbują zrzucać na nas. Limit czasu pracy – też to postulujemy, ale rząd mówi o “etatyzacji” i rezygnacji z kontraktów – proszę bardzo, efekt to połowa powiatów do zamknięcia, pacjenci ich rozliczą już za kilka miesięcy. Rząd też to wie. Te propozycje to marketingowe wydmuszki, w których “dzielny szeryf – rząd, ratuje pacjentów z opresji”. Niemerytoryczny blef.
W związku z tym proponuję:
- W przyszłym tygodniu zaakceptować propozycje rządu, które zaprezentują. Wszystkie oprócz ustawy pesel, bo ona jest niezgodna z RODO, kodeksem pracy, pisana na kolanie. I oczywiście ustawy nepotyzm+ czyli o zawodzie – kolejny bubel. Ale reszta – chcą niszczyć – niech niszczą ale niech wezmą za to odpowiedzialność. Myśmy ostrzegali, alarmowali, teraz poczekajmy z niecierpliwością na te wszystkie limity, etaty itd. Niech je wprowadzają jak najszybciej, najpóźniej w październiku ochrona zdrowia padnie, być może nawet szybciej dzięki tym świetnym pomysłom, wtedy pacjenci ich rozliczą za dewastację OZ, a argument że to wina lekarzy zniknie. I my to opinii publicznej pokażemy.
- Żadnych protestów. My stoimy z pacjentami po jednej stronie jako ofiary fatalnego zarządzania (bo tak jest), złym w tej historii jest rząd który nie radzi sobie z OZ. Pacjenci muszą się ruszyć, zobaczyć kto naprawdę jest winien. Pierwsze zamykane szpitale powiatowe już na horyzoncie, wtedy społeczność lokalna musi wiedzieć że to nie jest wina lekarzy na których dziś trwa nagonka.
- Pokazujemy że nie jesteśmy sami – ustawa “pesel” dotyka również pielęgniarki (których jest więcej niż nas), kolejne zmiany dotkną również inne zawody. Jeśli przedstawiciele innych zawodów myślą, że jest inaczej to za tydzień zmienią zdanie kiedy rząd ruszy po zamrożenie płacy minimalnej, a to dotyczy w większej części pielęgniarek niż lekarzy.
- Dbajmy o swoje bezpieczeństwo w 200 proc. Prawne, ale też fizyczne. Żadnego ryzyka, uważajcie na siebie. Kiedy rząd zostanie bez tlenu wynikłego z ataku na nas emocja społeczna się odwróci i uderzy w nich. Ale póki co trzymajmy się!
- Tłumaczymy pacjentom. W gabinetach, na szpitalnych korytarzach – praca u podstaw.
Hold the pressure. Jesień będzie trudna i musimy zrobić wszystko żeby rząd nie mógł zrzucać z siebie odpowiedzialności! głowy do góry! To my leczymy pacjentów a nie politycy i jeszcze żaden rząd nie wygrał z lekarzami.
Trzymajcie się!”




































































