Czy polski system ochrony zdrowia załamie się w 2030 roku? Według szacunków kwota deficytu sięgnie wtedy ponad 170 mld złotych.
W budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia na 2026 rok brakuje ponad 20 mld zł, a podczas spotkania z zarządem Związku Powiatów Polskich w październiku 2025 r. prezes NFZ stwierdził, że Funduszowi w tym roku może zabraknąć nawet 49 mld zł.
Mamy też stale niedoszacowane wydatki publiczne na zdrowie: w 2025 roku było to 6,8 proc. PKB podczas gdy średnia w UE wynosi 8,9 proc. „Tylko to produkuje deficyt w wysokości ok. 45 mld zł rocznie. Jednocześnie mamy istotny wzrost kosztów pracy. Ustawa o minimalnych płacach medyków indeksuje wynagrodzenia o 10–12 proc. rocznie, co pochłonie dodatkowe 12 mld zł do 2028 r. To oznacza, że luka płacowa to co najmniej 5 mld zł rocznie od 2027 r.” – wylicza prof. Maciej Banach, pomysłodawca Okrągłego Stołu dla Zdrowia. I przypomina jednocześnie, że ponowna wycena świadczeń przyniesie oszczędności rzędu 800 mln zł, ale jednocześnie dziura w pediatrii wynosi 1,1 mld zł.
Długi szpitali wynoszą 20 mld zł, z czego 6 mld zł to zobowiązania wymagalne. „Przy stopach powyżej 6 proc. koszty obsługi zadłużenia będą wynosiły nawet 1 mld zł rocznie, co grozi brakiem płynności” – dodaje prof. Banach. Nie bez znaczenia są także ceny energii dla podmiotów publicznych, które od 2021 roku wzrosły o 60 proc. od 2021 r czy chociażby stale rosnące koszty utylizacji.
„Nasz system zdrowia od lat się domyka. Niestety, a przecież istotą systemów zdrowotnych jest otwartość i elastyczność w reagowaniu na zmiany” – komentuje Grzegorz Gielerak, dyrektor Wojskowego Instytutu Medycznego. Demografia jest niekorzystna, bo jesteśmy starzejącym się społeczeństwem. Według szacunków tylko z tego powodu wydatki w systemie ochrony zdrowia wzrosną o 10 mld zł.
Do 2030 r. lista leków wysokokosztowych ma się podwoić – to dodatkowe 7-8 mld zł rocznie. „Badania kliniczne przyśpieszają, w następnych latach na rynek będzie trafiało ok. 60-75 nowych cząsteczek” – precyzuje dr hab. Maciej Niewada, specjalista farmakologii klinicznej.
„Na pewno to czego nam brakuje – to strategia. Mamy dokumenty, potrafimy nawet zdefiniować potrzeby, ale na dokumencie się kończy” – podsumowuje dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.
Czy można uniknąć katastrofy? „Oczywiście tylko trzeba zacząć działać. Pomysłów nie brakuje” – podkreśla prof. Banach. Jednym z nich jest chociażby wprowadzenie zakazu nocnej sprzedaży alkoholu. Jak wyliczył prof. Banach, opierając się na danych z krajów, gdzie wprowadzono taki zakaz – z Litwy (zakaz od 2018 r.), Chorwacji (od 2012 r.) i Słowenii (od 2013 r.) – wprowadzenie tej regulacji dałoby oszczędności dla systemu od 7-11 mld złotych po 2-3 latach, a koordynowana opieka w prewencji pierwotnej (na podstawie wyników słoweńskich) w oparciu o już istniejące programy to kolejne 4 mld nadwyżki rocznie od 3-4 roku od pełnej implementacji.








































































