„Chciałabym zaapelować o to, żebyśmy wszystkie emocje i spory odłożyli w zapomnienie. Żebyśmy spróbowali bardzo profesjonalnie i merytorycznie podejść do tego, co przed nami. Próbujemy pierwszy raz stworzyć apolityczne podejście do ochrony zdrowia. Głęboko w to wierzę, że przy takim nastawieniu uda się osiągnąć znacznie więcej, znacznie szybciej i dla dobra naszych pacjentów” – zwróciła się do uczestników XXI Forum Rynku Zdrowia minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda.
„Przez poprzednie dwadzieścia edycji byłam po tamtej, drugiej stronie. Myślałam wtedy, że przyjdzie kolejny minister, coś tam poopowiada, powie, że jest źle. My, uczestnicy, pójdziemy sobie na kawę, pomyślimy: dobrze, będą kolejne wybory, więc pieniędzy ktoś dosypie i tak ten system będzie się toczyć. Nie wiem, z jakimi myślami dzisiaj Państwo przyszliście, ale chciałam do was zaapelować o współodpowiedzialność za to, co przed nami. Od jakiegoś czasu słyszycie, że mówimy o pieniądzach, wyzwaniach, mówimy o tym, że coś w systemie należy zrobić. I drodzy Państwo – trzeba, ale do tego wszystkiego potrzeba waszej pomocy i waszych inicjatyw. Wiem, że na tej sali jest wielu ekspertów, wielu specjalistów. Państwa wiedza jest nieoceniona w systemie. Wy wiecie, co trzeba robić, wiecie, co trzeba pozmieniać” – dodała minister.
Jolanta Sobierańska-Grenda nawiązała do aktualnej sytuacji geopolitycznej, podkreślając, że nie można zapominać o tym, że obecnie nasz kraj ma priorytety związane z obronnością. Dlatego budowanie odpornego systemu ochrony zdrowia jest niezwykle ważne. W trakcie panelu inauguracyjnego szefowa resortu zdrowia odpowiedziała na szereg pytań. Według niej w ciągu dwóch najbliższych lat uda się wprowadzić rozwiązania, które realnie wpłyną na poprawę funkcjonowania systemu ochrony zdrowia. Na pytanie, czy należałoby wprowadzić granicę maksymalnego wynagrodzenia dla medyków, których pensje są opłacane z publicznych pieniędzy, odpowiedziała, że tak – „Takie są oczekiwania społeczne. Obecnie priorytetem jest ustabilizowanie sytuacji finansowej systemu ochrony zdrowia, tak abyśmy mogli planować dłużej niż na kwartał”.
Jakie konkretne rozwiązania planuje minister Jolanta Sobierańska-Grenda? „Wiemy, jak wygląda budżet państwa. Wiemy, że priorytetem jest w tej chwili obronność i musimy uszanować to, co się dzieje w naszym otoczeniu. Niemniej prowadzimy konstruktywne rozmowy z ministrem finansów. Rozmawiamy z NFZ-em, AOTMiT-em na temat przeszacowania niektórych procedur, zmian w koszykach świadczeń”.
Temat wynagrodzeń medyków minister zdrrowia uznała za najtrudniejszy spośród funkcjonujących w przestrzeni publicznej. Stwierdziła, że interesariusze będą musieli usiąść do rozmów na temat losów ustawy o najniższym wynagrodzeniu – być może trzeba ją będzie zmienić, być może będzie to wymagało niepopularnych decyzji. Jednym z pomysłów jest przesunięcia o pół roku wejścia w życie kolejnej podwyżki. „Oczekiwania społeczne są takie, że zostanie ustalona górna granica zarobków. Teraz ustawie kominowej podlegają tylko dyrektorzy szpitala oraz zarząd spółki. Wszyscy pozostali pracownicy nie mają określonych maksymalnych stawek, więc być może jest to dobry kierunek. Przez te trzy miesiące, od kiedy objęłam urząd, nie było chyba nikogo w ministerstwie, kto by nie mówił o tym, że ta ustawa wymaga zmiany. Ona swoją rolę w systemie spełniła. Mamy więcej osób, które chętnie podejmują pracę w zawodach medycznych i o to chodziło”.
Na pytanie, czy jest za podwyższeniem składki zdrowotnej, w odpowiedzi Joanna Sobierańska-Grenda powołała się na deklarację premiera Tuska, że zwiększenia składki nie będzie – „Zgadzam się jednak, że musimy poważnie porozmawiać na temat finansowania. Wszyscy obserwujemy, co się dzieje w systemie ochrony zdrowia i trochę tak udajemy, bo z jednej strony nie chcemy podniesienia składki zdrowotnej, z drugiej chcielibyśmy, żeby funkcjonowała dokładnie ta sama liczba szpitali, która funkcjonuje. Doszliśmy do miejsca, w którym tego wszystkiego już się po prostu nie udaje spiąć. Więc na pewno rozmowy są nam potrzebne, natomiast jakie zostaną ostatecznie wypracowane rozwiązania, tego dzisiaj nie jesteśmy w stanie określić”.
Pani minister mówiła także o tzw. reformie szpitali, czyli nowelizacji ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej oraz ustawy o działalności leczniczej, która weszła w życie 17 września. Przyjęta ostatecznie ustawa daje możliwość konsolidacji, łączenia szpitali czy też przekształcania zakresu świadczeń w zależności od potrzeb danego regionu. Pozostawia ona organom założycielskim dobrowolność w dostosowaniu profilu szpitala do lokalnych, regionalnych potrzeb – „Dzisiaj cieszmy się z tego, że jednak konsensus pomiędzy parlamentem i prezydentem pozwolił na to, że pracujemy wreszcie na ustawie reformującej. Ona zakłada dobrowolność. Ja akurat lubię rozwiązania dobrowolne pod warunkiem, że jest odpowiedzialność po stronie nadzorów właścicielskich. Co będzie w przyszłości, tego nie wiem. My naprawdę mamy dzisiaj dużo do zrobienia, jeżeli chodzi również o regiony. Spotykam się z samorządowcami, próbujemy namawiać do tego, żeby spojrzeli na swój region niezależnie od stopnia właścicielskiego i politycznych sporów, bo wiemy, że one są najtrudniejsze”.
Jolanta Sobierańska-Grenda stwierdziła, że szpitale i ich organy założycielskie uzależniają decyzje o konsolidacji od mechanizmów finansowych. Trwają rozmowy pomiędzy resortem zdrowia a BGK w sprawie rozwiązań dotyczących oddłużenia szpitali – “To ma być drugie rozwiązanie finansowe, obok pieniędzy z Funduszu Medycznego, po które być może będą mogły sięgnąć szpitale, które zdecydują się na konsolidację. Zdaję sobie sprawę, że to nie są procesy łatwe, a decyzje obarczone różnymi niepokojami społecznymi w terenie. Dzisiaj mamy propozycje, mamy narzędzia, będziemy je rozbudowywać. Ile podmiotów zagra z nami i spróbuje podjąć działania i trud restrukturyzacyjny, tego jeszcze nie wiemy”.
Jeszcze w tym tygodniu przedstawiciele MZ spotkają się z prezesem BGK, aktywnie w procesie oddłużenia szpitali uczestniczy też Ministerstwo Finansów. Bank Gospodarstwa Krajowego jest gotowy do wprowadzania takich rozwiązań. Minister zdrowia stwierdziła, że konsolidacja – to zmiana i jak każda zmiana budzi obawy. Wszyscy chcieliby mieć w swoim powiecie szpital, więc mieszkańcy mogą się czuć zagrożeni słysząc, że ich szpital ma zostać przekształcony, połączony z jakimś innym, ma się zmienić jego profil. „Ze społeczeństwem trzeba rozmawiać. To jest najważniejszy interesariusz systemu. Myślę, że też trzeba pokazywać przykłady miejsc, w których doszło do konsolidacji i tam nie ma masowego zamykania oddziałów. Dla mnie konsolidacja jest szansą na utrzymanie podmiotów w dobrej kondycji, z racjonalnym zarządzaniem zasobami, zarówno ludzkimi, jak również inwestycjami, zakupami. Ale również z takim doborem oddziałów, w którym możemy sobie pozwolić na oddział dzienny, oddział całodobowy w drugiej lokalizacji. Naprawdę jest szereg rozwiązań, które powinny pacjenta uspokoić, a nie niepokoić” – podkreśliła Jolanta Sobierańska-Grenda.








































































