„To efekt nieudolności i partactwa ze strony rządu PiS. Ten rachunek zapłaci każda polska rodzina, każdy polski emeryt” – tak Andrzej Domański, minister finansów komentował wyrok w sprawie Pfizer Export podczas konferencji prasowej, która odbyła się w Ministerstwie Zdrowia. „Nawet z raportu Najwyższej Izby Kontroli jasno wynika, że przeszacowano liczbę szczepionek jaka będzie potrzebna. To nie jedyny prezent jaki nam zostawił rząd PiS” – dodał min. Domański.
Wczoraj Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli orzekł, że Polska musi zrealizować umowę zawartą z amerykańskim koncernem farmaceutycznym Pfizer na zakup szczepionek przeciwko COVID-19. Ma odebrać pozostałe dawki szczepionki i zapłacić 5 mld 644 mln zł. Wyrok jest nieprawomocny.
Pisaliśmy o tym: https://www.mzdrowie.pl/fakty/pfizer-vs-polska-10/
Dzisiaj głos w tej sprawie zajęli minister zdrowia i minister finansów. „To 64 mln dawek szczepionki, które musimy odebrać i zutylizować. Te 6 mld zł to roczny koszt leków dla pacjentów onkologicznych, to koszt rocznego kształcenia rezydentów, to możliwość wykonania 6 razy więcej tomografii komputerowych i 3 razy więcej rezonansów magnetycznych, to pieniądze na sfinansowanie ratownictwa medycznego – 5 mld i 1 mld zł na sfinansowanie kosztów chemioterapii. To konkretna pomoc, która mogłaby pójść dla konkretnych pacjentów” – wyliczała minister Jolanta Sobierańska-Grenda.
Z kolei Konrad Korbiński, dyrektor generalny resortu zdrowia podkreślał, że umowa z 2021 roku została zawarta, gdy szczepionek nie brakowało – „To była trzecia umowa na szczepionki. Polska nie musiała przystępować do tej umowy. Zresztą już 11 dni po jej zawarciu już pisaliśmy do Komisji Europejskiej by obniżyć wolumen szczepionek, a więc było wiadomo, że ta liczba jest przeszacowana. A mogliśmy w ogóle nie przystępować do tej umowy”.
Natomiast Zbigniew Stawicki, zastępca szefa Krajowej Administracji Skarbowej poinformował, że zostało złożonych 10 zawiadomień do prokuratory na łączną kwotę 8 mld zł ws. nieprawidłowości w resorcie zdrowia. To wynik audytu jaki KAS przeprowadziła w MZ. „W toku audytu prowadzonego w Ministerstwie Zdrowia KAS złożyła zawiadomienie do prokuratury w sprawie niedopełnienia obowiązków w zakresie nierzetelnej analizy zapotrzebowania na szczepionki i podjęcia decyzji o przystąpieniu do trzeciej umowy zawartej w dniu 20 maja 2021 r. Takie działania zgodnie z art. 231 § 1 kk. mogą stanowić przestępstwo niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariusza publicznego. Z ustaleń prowadzonego audytu wynika, że członkowie ówczesnego kierownictwa Ministerstwa Zdrowia nierzetelnie oszacowali liczbę dawek szczepionek potrzebną do realizacji Narodowego Programu Szczepień. W wyniku takiej decyzji dokonano zakupu kolejnych ponad 89 mln dawek szczepionki, zobowiązując się do zapłaty blisko 8 mld zł na rzecz Pfizer Inc. Wcześniej Ministerstwo Zdrowia zakontraktowano już szczepionki w liczbie pozwalającej na zaszczepienie całej populacji kraju. Takie działanie Ministra Zdrowia KAS oceniła jako niegospodarne i działanie na szkodę interesu publicznego. W związku z powyższym w kwietniu 2025 r. KAS złożyła zawiadomienie do prokuratury w wyniku czego 7 stycznia 2026 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła śledztwo w sprawie niedopełnienia obowiązków” – czytamy na stronie KAS.
Jak zapowiedział Artur Woźnicki z Prokuratorii Generalnej, Polska będzie składać apelację od tego wyroku. Liczymy na to, że uda się dzięki temu albo uniknąć konieczności płacenia Pfizerowi albo chociaż znacznie zmniejszyć tę kwotę. Na pytanie dziennikarzy co w sytuacji, gdy jednak te 6 mld będzie jednak trzeba wydać i czy te pieniądze będą pochodzić z budżetu państwa czy Ministerstwa Zdrowia nie było jednoznacznej odpowiedzi.
Umowę zawarła Komisja Europejska a nie polski rząd
“Umowę podpisała Ursula von der Leyen i Komisja Europejska, a nie Polska. Nie mieliśmy żadnej możliwości, żeby negocjować jej warunki, bo harmonogram był bardzo napięty, a chodziło o zdrowie Polaków. Kiedy okazało się, że potrzeby są mniejsze niż zakładano, Polska i Rumunia jako jedyne zakwestionowały te ustalenia. Sąd w Belgii orzekł, że nie było do tego podstaw, ale to tylko świadczy o tym, że umowa była źle zawarta, bo dziś będziemy musieli odebrać i zapłacić za szczepionki, które nie zostały nawet wyprodukowane” – powiedział Janusz Cieszyński, były wiceminister zdrowia w rządzie Mateusza Morawieckiego.
Jak zaznaczył, inne państwa UE zapłaciły za szczepionki wcześniej – w momencie, gdy je odbierały. Dodał, że kraje, które podpisały umowę z Pfizerem, miały problem z wykorzystaniem wszystkich dawek.
Z wypłatą polski rząd może czekać do rozstrzygnięcia apelacji
Dr Wojciech Rożdżeński z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego powiedział PAP, że dopóki wyrok jest nieprawomocny, Polska nie ma obowiązku odbioru szczepionek i płacenia za nie. Podkreślił, że wniesienie apelacji utrzymuje ten stan do czasu wydania wyroku przez sąd apelacyjny – “Wtedy obowiązek zapłaty w pełni się materializuje” Zaznaczył, że podczas całego postępowania sądowego odsetki od żądanej kwoty, czyli niezapłaconej kwoty z umowy, są wciąż naliczane – “Czasem więc lepiej zapłacić sporną kwotę, aby odsetki się nie naliczały, a potem ewentualnie żądać jej zwrotu w części lub całości”.
Polska ma 30 dni na złożenie apelacji – jest to czas liczony od dnia po ogłoszeniu wyroku sądu pierwszej instancji. W Belgii średni czas przeprowadzanie postępowania apelacyjnego trwa dwa, trzy lata. Mec. Rożdżeński dodał, że obecnie maksymalna kwota odsetek to 10,5 proc. rocznie, przy czym po roku naliczone odsetki wchodzą do kwoty, od której naliczane są kolejne odsetki. Przy założeniu, że resort zdrowia wniesie apelację, a postępowanie potrwa dwa lata, z obliczeń PAP wynika, iż przy oprocentowaniu maksymalnym 10,5 proc. Polska zapłaciłaby dodatkowo 1,25 mld zł odsetek, a jeśli postępowanie potrwa trzy lata – blisko 2 mld zł odsetek.
Wojciech Rożdżeński zaznaczył, że od wyroku sądu drugiej instancji przysługuje skarga kasacyjna do belgijskiego Sądu Najwyższego – “Sąd Najwyższy nie musi przyjąć skargi do rozpatrzenia, jeżeli uzna, że w sprawie nie ma zagadnienia prawnego, które wymaga rozstrzygnięcia. Sąd Najwyższy zwykle nie rozstrzyga o tym, czy sprawa została prawidłowo osądzona, tylko czy nie nastąpił poważny błąd w wydawaniu wyroku pod względem proceduralnym, a o zasadności wniesienia skargi decyduje grono 20 adwokatów przy sądzie kasacyjnym”. Prawnik podkreślił, że dopiero po tym etapie sąd będzie ją rozpatrywać.



































































