Obsługa porodów przez szpitale jest nierentowna – takie stwierdzenia padły podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Opieki Okołoporodowej, podczas którego dyskutowano o dalszym losie porodówek, których likwidację planuje Ministerstwo Zdrowia. Dyrektorzy szpitali powiatowych pokusili się nawet o stwierdzenie, że dla szpitali bardziej opłacalne jest przyjęcie osoby nietrzeźwej niż rodzącej kobiety, bo w pierwszym przypadku NFZ płaci dwa razy więcej.
Na posiedzeniu zespołu sejmowego dyskutowano o dalszym losie oddziałów położniczych, których likwidację planuje Ministerstwo Zdrowia, jeżeli nie spełnią one określonego odsetka zabiegowości świadczeń (ustalonego – na ten moment – na poziomie 400 porodów rocznie). Zmiany te, mają znaleźć urzeczywistnienie w projekcie ustawy o zmianie ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw. Dyrektor szpitala powiatowego w Płońsku Robert Makówka zwrócił uwagę na problem, który – w jego ocenie jest nierozwiązany od co najmniej 20 lat – czyli na kwestię wyceny poszczególnych świadczeń opieki zdrowotnej przez NFZ.
„Z punktu widzenia dyrektora, dla mnie lepszym klientem jest pijak niż kobieta, która chce urodzić dziecko. Za pijaka jdostanę blisko 5 tys. zł i jest on tani w obsłudze. Jedyne, co może zrobić, faktycznie – może być awantura. Natomiast to jest super klient. Ja namawiam cały czas (trochę żartuję) policję, żeby przywoziła do mojego szpitala pijaków, bo to jest biznesowo, ekonomicznie coś co się nam opłaca, a to jest smutne. Za kobietę, która przychodzi do porodu, NFZ płaci połowę tego, co za pijaka. Wszyscy, którzy tu jesteśmy dyrektorzy szpitali zgodzimy się z jedną rzeczą – nie ma porodówki, która by się opłacała. To jest działalność, do której trzeba dopłacać” – mówił do posłów Robert Makówka.
Dyrektor powiatowego szpitala w Sochaczewie Robert Skowronek stwierdził natomiast, że za wspomnianego „pijaka” może dostać od NFZ nawet 15 tys. zł – “Ja tego pijaka nie rozliczę na więcej? Położymy go na kardiologii, on na pewno ma obrzęki nóg, dostanie aminy katecholowe, czyli ma niewydolność krążenia i dostajemy 15 tys. zł, ale jak błąd zrobi lekarz SOR-u i skieruje na wewnętrzny, to za te same leczenie dostanie tylko 5 tys. zł. I tak samo jest z porodem.
Członek Naczelnej Izby Lekarskiej Michał Gontkiewicz zgodził się, że na całościową wycenę pobytu w szpitalu kobiet rodzącej, wpływa również wycena noworodka – “Wycena z dzisiaj: poród fizjologiczny 1950 pkt, cięcie cesarskie 2350 pkt. Mamy 400 pkt różnicy między porodem fizjologicznym, w którym nic się nie zadziało, a operacją, gdzie mamy anestezjologa, dwóch lekarzy operatorów, pielęgniarki, pielęgniarki asystujące – cały sztab ludzi. Więc ta wycena się nigdy nie zepnie. Przy takiej kalkulacji my nie mamy szansy mówić o zaoszczędzeniu na materiałach, a mimo to robimy tak. Bez zmiany radykalnej myślenia to się nie zepnie. Histeroskopia, która jest zabiegiem, który trwa 10 min i ja moich rezydentów uczę tego w bardzo krótkim czasie, kosztuje tyle samo co cięcie cesarskie”.
Tomasz Stachurski, zastępca dyrektora w Departamencie Analiz, Monitorowania Jakości i Optymalizacji świadczeń Narodowego Funduszu Zdrowia, odnosząc się do wypowiedzi dyrektora szpitala w Płońsku, kontrargumentował natomiast, że krążące w opinii publicznej stwierdzenie, że poród kosztuje dużo więcej w sektorze prywatnym „nie do końca znajduje potwierdzenie w danych, ponieważ często patrzymy na wyceny, które publikuje NFZ tylko z perspektywy porodu, a trzeba pamiętać, że przy porodzie mamy oczywiście, pod koniec, świadczenia na rzecz noworodka, a cenniki prywatne zazwyczaj zawierają informację o całej opiece (także noworodka)”.
„Fundusz płaci za taki standardowy poród, niepowikłany, z w pełni zdrowym noworodkiem, niewymagającym dodatkowej opieki 9700 zł, w momencie, w którym poród jest porodem ze znieczuleniem. I nie uwzględnia to wprowadzonej od III kwartału bieżącego roku premii za znieczulenia. Od lipca 2024 obowiązuje bowiem dodatkowa premia dla oddziałów położniczych, w których udziela się większej liczby znieczuleń. „Premia ta, sięga 21 proc. za cały koszt porodu, więc to jest dużo powyżej kosztu samego znieczulenia, z pewnością rentowność porodu jest (wszyscy o tym tutaj mówią) bardzo niska, ale na pewno płacimy więcej niż za przyjęcie pijaka, o którym zostało tu wspomniane.” – argumentował przedstawiciel NFZ.
Zgodnie z taryfikatorem punktowym wynikających z zarządzenia Prezesa NFZ:
- wartość punktowa porodu wynosi 1950 pkt, a jeśli poród jest planowy – wówczas jest to 1793 pkt
- wartość punktowa porodu mnogiego lub przedwczesnego – na 2563 pkt,
- wartość punktowa patologii ciąży lub płodu z porodem powyżej 5 dni – na 3119 pkt,
- wartość punktowa ciężkiej patologii ciąży z porodem powyżej 6 dni – na 7353 pkt
- wartość punktowa ciężkiej patologii ciąży z porodem powyżej 10 dni – na 9135 pkt, a
- wartość punktowa ciężkiej patologii ciąży zakończonej porodem zabiegowym powyżej 3 dni – na 6127 pkt.







































































