„Choroba otyłościowa jest obecnie jednym z najpoważniejszych wyzwań zdrowia publicznego. A mimo, że skala pandemii otyłości jest ogromna, to wciąż brakuje ścieżki leczenia i programów kompleksowej wielospecjalistycznej opieki medycznej dla dorosłych i dla dzieci, które byłyby finansowane przez NFZ” – podkreśla prof. Mariusz Wyleżoł, chirurg bariatra, prezes Polskiego Towarzystwa Leczenia Otyłości. I po raz kolejny apeluje o wpisanie programu KOS-BAR do koszyka świadczeń oraz finansowania go poza ryczałtem.
KOS-BAR, czyli program kompleksowej opieki medycznej nad pacjentami chorymi na otyłość olbrzymią leczoną chirurgicznie jako pilotaż wszedł w życie w 2021 roku. Od tego czasu – jak przypomina profesor Wyleżoł – był trzy razy nowelizowany, w trakcie jego trwania powstały nowe ośrodki leczenia otyłości (jest ich obecnie 18) i objął leczeniem ok. 10 tys. chorych. Co warte podkreślenia, program ten był chwalony zarówno przez pacjentów, lekarzy jak i decydentów.
„Mimo, że Ministerstwo Zdrowia uważa, że KOS-BAR jest super to program zakończył się w czerwcu ub. r., a definitywnie zamknie się w tym roku” – mówi prof. Wyleżoł. „Program został zawieszony i nie ma możliwości zakwalifikowania do niego pacjentów od końca czerwca 2025 roku, bo nie potrafimy napisać raportu ewaluacyjnego z programu, który nie jest bardzo skomplikowany” – wyjaśnia dr Małgorzata Gałązka-Sobotka, dyrektor Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia, Uczelnia Łazarskiego. Jej zdaniem brakuje w tym programie narzędzi, które pozwoliłyby go ocenić – „Brakuje nam umiejętności w zarządzaniu projektami, bo pilotaż jest projektem. W dodatku każdy oddział NFZ potrafi inaczej ocenić zapisy programu pilotażowego i to rodzi chaos”.
Otyłość znalazła się na Międzynarodowej Liście Chorób i Problemów Zdrowotnych Organizacji Zdrowia (pod kodem ICD-10: E66) w 1966 r., ale jak wskazują badania, wciąż nie jest postrzegana w ten sposób przez 80 proc. Polaków. Dotyczy to również samych chorych, jak i personelu medycznego. 19 proc. osób z nadwagą i chorobą otyłościową nie uważa swojej masy ciała za nadmierną. „Dzięki dynamicznemu postępowi w zakresie nauk medycznych, który dokonał się w ostatnich latach, głównie za sprawą wprowadzenia leków do leczenia otyłości, ale również tam, gdzie dzięki wynikom badań w obszarze chirurgii bariatrycznej wyraźnie wskazano, że leczenie otyłości ma charakter ratujący życie i zdrowie chorych na otyłość, powinniśmy sobie z całą mocą uświadomić, że nie powinniśmy zwlekać z rozpoznaniem tej choroby i podjęciem jej leczenia. Każdy dzień zwłoki może bardzo niekorzystnie wpłynąć na zdrowie i życie pacjentów, a z kolei podjęcie leczenia może się diametralnie przyczynić do poprawy zdrowia, jak również do poprawy jakości życia pacjentów” – komentuje prof. Wyleżoł.
W ubiegłym roku NFZ przeznaczył ponad 4 mld zł na koszty leczenia chorób bezpośrednio związanych z nadwagą i otyłością, takich jak cukrzyca typu 2, choroby układu krążenia czy zwyrodnienia stawów. To tylko wierzchołek góry lodowej i część prawdziwego kosztu. Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, całkowity koszt leczenia otyłości dla polskiej gospodarki sięga 36 miliardów złotych rocznie, z czego blisko 80 proc. tstanowią koszty pośrednie – absencja chorobowa, renty, wcześniejsze emerytury, spadek produktywności i ograniczenie aktywności zawodowej.





































































